Ścieżka wśród bezdroży
Nigdy nie wierz temu, o czym jesteś całkowicie przekonany.
10 obserwujących
48 notek
53k odsłony
  223   0

Niezniszczalność energii


Nauka nie posiada świadomości istnienia pionowej struktury rzeczywistości w postaci Realu, Wirtualu i Absolutu, pomimo tego dopracowała się pojęcia niezniszczalności energii (zasada zachowania energii). Właściwie, wystarczająco dużo obserwacji do przyjęcia tej zasady istniało od bardzo dawna, chociaż zasada ta nie daje się w prosty sposób przedstawić w każdym eksperymencie. Przyjęta została więc trochę na wyrost, bo "bezsprzecznych" dowodów jej obowiązywania nie było. Z zasady zachowania energii wynikało, że nie tylko energia jest niezniszczalna, ale również, że nie może się pojawiać znikąd.  
Rozwój fizyki kwantowej  i eksperymentów kwantowych spowodował, że zaobserwowane zostały zjawiska, które to twarde przekonanie o zachowawczości energii nieco zachwiały. Pojawiły się tam zdarzenia  jakby nie posiadające przyczyn je wywołujących. Doświadczenia kwantowe pokazywały, że ta zasada nie jest tak bardzo bezwzględna, a utrzymanie jej wiązało się  z przyjęciem poglądu, że równocześnie z pojawianiem się cząstek, powstają symetryczne cząstki materii o energii ujemnej, które jednak dopiero trzeba znaleźć.
Tak urodziła się teoria supersymetrii,  która wyeliminowała wszystkie inne teorie z wyłączeniem nielicznych istniejących poza modelem standardowym.
Przez dziesięciolecia tysiące fizyków pracowało przy doskonaleniu teorii supersymetrii uważając, że wkrótce eksperymentalnie  uda się znaleźć jej potwierdzenie. Dla największego na świecie zderzacza hadronów CERN koło Genewy zaprojektowano eksperymenty, mające pokazać cząstki na poparcie tej teorii.
Niestety, cały wysiłek rzesz fizyków i ogromne środki finansowe zdały się na nic, gdy w końcu okazało się, że Wielki Zderzacz Hadronów nie jest w stanie znaleźć żadnej z cząstek, o których mówiła teoria. W taki właśnie sposób  fizyka cząstek wróciła do swojego "koszmarnego scenariusza" - braku symetrii i braku zachowania energii we wszechświecie. Nie udało się też zacerować dziur w modelu standardowym, a także tzw. problem hierarchii pozostaje nadal otwarty.

Eksperymenty zawieszono, ale to nie jest żadnym lekarstwem, bo to nie jest taka prosta sprawa. Po tej kosztownej porażce pozostało  pytanie; czy prawo zachowania energii posiada jeszcze sens? A może zadajemy niewłaściwe pytanie przyrodzie i dlatego  odmawia odpowiedzi? Czy nie lepiej byłoby przejść nad tym do porządku dziennego? - cóż takie prawo zachowania tej energii?.. W końcu przecież także gdzie indziej nie ma takiego bezwzględnego prawa zachowania. Weźmy, np. taką gotówkę - wkładamy ją do skarpety w nadziei, że na czarną godzinę będzie jak znalazł, a tu okazuje się, że ona jakby wyparowała. Wartość naszej ciężkiej pracy, kiedy jeszcze byliśmy silni i młodzi, pełni zapału i werwy, zamieniła się w prawie nic. Cały nasz trud, wyrzeczenia, poświęcenie, okazały się mrzonką. Ten trzymany teraz w starczej spracowanej dłoni zwitek nie jest nawet cieniem tego co dawniej. No cóż, może to dotyczy także tej...tam - energii? Może tak, jak do pieniędzy, ktoś sprytnie się podpiął i wysysa z niej całą moc... jak, nie przymierzając, ten pasożyt?

Nie istnieje materia lustrzana - teraz już wiemy, ale jak tu można być pewnym innych twierdzeń i teorii fizycznych jeżeli fundamentalne pytania nie znalazły potwierdzenia?
Inna sprawa była z bozonem Higgsa, który był przewidziany przez model standardowy. Nie szukano całego spektrum cząstek, tylko jednej o zadanej masie i własnościach w postaci brakujących w modelu standardowym oddziaływań. W którejś kolejnej z niezliczonych prób udało się wyprodukować coś podobnego do założeń, więc odtrąbiono wielki sukces. Nie szkodzi, że przypisywane temu znalezisku własności przypominają różdżkę czarownika. Ważne, że temat nie został definitywnie zaprzepaszczony i teraz następne pokolenia teoretyków mogą się wykazać w wymyślaniu niestworzonych rzeczy na temat bozonu, aż do emerytury. No i kasa - kasa na to, panie, jest zagwarantowana.

No, a co z supersymetrią?
Jednym słowem widmo bezrobocia zawisło nad tysiącami "młodych i ambitnych", którzy być może na wyrost zakładali, że na koszt podatnika uda im się zrealizować swoje socjalne plany.
Wygląda na to, że sprawa się uwaliła i młodzi fizycy cząstek elementarnych stoją teraz przed trudnym wyborem; mogą podążać śladami wytyczonymi w ciągu dziesięcioleci   przez ich mentorów i wymyślać coraz bardziej dziwaczne wersje supersymetrii lub podjąć samodzielne działania, bez wskazówek wynikających z   nowych danych.
Na to, aby którykolwiek  z nich poważył się na samodzielne myślenie - co to,  to nigdy w życiu. I tak to już trwa od wielu, wielu pokoleń.

Niemniej, pojawiło się niedawno światełko nadziei na sutą przyszłość, tylko trzeba by się było przekwalifikować na biologię molekularną lub neurobiologię. Przed pierwszą stoi różana przyszłość, bo nastąpił prawdziwy wysyp wirusów i to takich koronowanych, a dochodzą słuchy, że one będą się rozwijać w nieskończoność od Afryki po Koło Podbiegunowe. Kiedyś była dla nich taka nazwa "wirus Wuhan" i przerażeni "ludziska" atakowali pasażerów w tramwajach, którzy czymś przypominali Chińczyków, a niektórzy z nich po prostu tylko niedawno przeszli żółtaczkę lub jedli dużo marchwi. Więc wynaleziono inną nazwę dla tego wirusa, chociaż tamten nie zniknął i nadal niesłychanie "zagraża" ludzkiej populacji.
Takiej reakcji "myślącej" części rodzaju ludzkiego chyba nie przewidziano, ale w ten sposób pojawiło się też spostrzeżenie - jak łatwo skierować gniew przestraszonych osobników  na niewygodną z innych powodów grupę, chociażby na takich którzy noszą kapelusze. Bo to ktoś wie, jakie wirusy mogą oni ukrywać pod tymi kapeluszami?

Teraz ten sam, który zachwycał się  supersymetrią (Shifman) - którą  sam nazywał "nową fizyką" - apeluje do kolegów, aby porzucili ścieżkę dalszego udziwniania i modyfikacji supersymetrii i zmienili kurs.
Nadszedł czas - pisze - aby "zacząć i rozwijać nowe pomysły".
"Nowe pomysły"? - łatwo się mówi, kiedy jeszcze nie opadł kurz po tych starych. Nowych pomysłów notorycznie brakuje.

Teoria supersymetrii wydawała się obiecująca z co najmniej trzech ważnych powodów: cząstki symetryczne mogłyby stanowić "ciemną materię" (jak się uważało; niewidzialną substancję przenikającą "obrzeża galaktyk"); mogła była połączyć trzy podstawowe siły przy wysokich energiach. I - najważniejsze - mogła rozwiązać problem nazywany hierarchią.
Ale co począć w sytuacji, kiedy także eksperymenty z rozbijaniem protonów w Zderzaczu Hadronów w japońskim  Kioto, także wykluczyły pewną klasę modeli supersymetrii?

Peter Woit, teoretyk cząstek i matematyk na Uniwersytecie Columbia powiedział o supersymetrii, że "niepowodzenie tego pomysłu będzie miało poważne konsekwencje dla tej dziedziny".
No cóż, trudno się dziwić po tym wszystkim - 30 lat inwestycji w SUSY, a tu taka klapa.

 Brian Greene (strunowiec) reprezentuje optymistyczną perspektywę: „Nauka to cudowne, samo-naprawiające się przedsięwzięcie” - powiedział. „Pomysły, które są błędne, zostają z czasem wyeliminowane, ponieważ nie są owocne lub prowadzą nas w ślepe zaułki. Dzieje się to w cudownie wewnętrzny sposób. Ludzie nadal pracują nad tym, co ich fascynuje, a nauka kręci się ku prawdzie ”.


Czy nastąpi  "zmiana kursu", o którą upominają się niektórzy fizycy?
W końcu coś musi się zmienić, chociażby dlatego, że już nie będzie tak łatwo uzyskać dalsze finansowanie dla tego projektu. Wprawdzie niektórzy obrotni fizycy stali się prawdziwymi mistrzami w pisaniu podań o granty, ale same teoretyczne zasoby fizyki nie rokują wielkich nadziei.

Ale jak jest w końcu - istnieje prawo zachowania energii, czy zostało definitywnie pogrzebane?
Autor artykułu uważa, że z prawa zachowania energii zrezygnować nie można, między innymi dlatego, że energię stanowi to, co tworzy cały wszechświat w materialnej, świetlnej i wirtualnej postaci. Energia może przepływać w odpowiednich warunkach między zbiorem Realu i Wirtualu, ale w eksperymentach fizycznych nie udaje się tego zarejestrować z pewnych istotowych powodów. Dodatkowo trzeba sobie uzmysłowić, że sumowanie energii nie daje wyników liniowych z przyczyn elementarnej nieliniowości natury. Ekwipartycja energii powoduje, że moc jest rozdzielana także w obszary złożenia, które nie mogą być dostępne obserwacji w jednym i tym samym eksperymencie -  jeżeli chce się zajrzeć głębiej w strukturę, to trzeba zniszczyć to, co jest w niej płytko.

Jak się sprawy potoczą dalej - zobaczymy, ale pomyśleć tylko - nie byłoby takiego niepowodzenia, gdyby nauka w porę zaakceptowała pionową strukturę rzeczywistości.

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie