Wąska ścieżka wśród bezdroży
Nigdy nie wierz bezkrytycznie temu, o czym jesteś całkowicie przekonany.
11 obserwujących
50 notek
54k odsłony
  132   1

Czym jest przestrzeń?


To, że przestrzeń istnieje, wydaje się oczywiste. Tak samo, jak to, że przestrzeń posiada trzy wymiary i te trzy wymiary określają ją jednoznacznie. Każdy przecież zna długość, szerokość i wysokość i bez tych pojęć nawet codzienne życie byłoby niemożliwe.
Skoro istnienie przestrzeni nie ulega wątpliwości, to może  powinno być postawione pytanie — czym jest przestrzeń?

Przytoczyłem tu rzeczy wszystkim znane(?), ale o ile są wszystkim znane, o tyle są też nieprawdziwe. Przestrzeń nie posiada żadnych wielkości w rodzaju wysokości ani długości, ani szerokości. Zamiast tego dla wszystkich obiektów odczuwalna jest rozciągłość (s — jako udział energetyczny) i przymus (determinizm) ruchu.
W opisie Realu przestrzeń jest bytem fundamentalnym i pochodzącym, podobnie, jak czas z Absolutu, zatem jest niezmienna, tak jak niezmienne jest wszystko w Absolucie. Do niej stosowane są takie  abstrakcyjne wyobrażenia jak prosta, płaszczyzna, punkt itp. Za taką przestrzeń uważał Newton.
Absolutna przestrzeń jest więc ideałem pozwalającym odnieść do niej to, co istnieje realnie. To, co przedstawia sobą przyroda.

W naturze za to występuje przestrzeń zdefiniowana przez zdarzenia realne. Rozciągłość absolutna wszystkich zdarzeń powoduje, że składają się one na tzw. przestrzeń. Obecność przedmiotu w przestrzeni istnieje tam, gdzie go widzimy, ale gdy się oddali, to tam, gdzie był uprzednio, jest go tylko mniej niż dotychczas. Deterministyczny ruch w uniwersum powoduje to, że wszystkie rzeczy swoją obecność w jakimś miejscu zmieniają nieustannie. W ten sposób tworzą przestrzeń zdefiniowaną o odpowiednich własnościach. Wszechświat  dzieje się właśnie w związku z tym ruchem. Dla przyrody ruch i przemieszczenie, a także przestrzeń nie są tym, za co je uważa człowiek — obserwator.
Dodatkowo stan zdarzenia (obiektu) w określonym miejscu nie może się nigdy powtórzyć i tę własność opisuje  jednoznaczny opis stanu (JOS).
Ruch nie odbywa się dla samego ruchu, lecz realizuje pewną konieczność związaną z wyrównaniem potencjałów, uśrednieniem, zbliżeniem temperatur do temperatury otoczenia, ewolucją cieplną wszechświata.
Nie można  zaprojektować ruchu tak, aby wrócić w to samo miejsce. Heraklit z Efezu sformułował to tak, że "nie można wejść do tej samej rzeki". To właśnie wywołuje "dzianie się" świata, a nie jego "bycie". Wszechświat "jest" tylko w kwantowych punktach czasowych teraźniejszości, gdzie jest quasi-statyczny i  jednoznacznie określony, jako całość oraz "jest" w Absolucie, gdzie przeszłość i przyszłość są tym samym. Tak to wygląda dla nas, jako Bytów realnych, których wielkości energii są skwantowane. Można powiedzieć, że Real nie czuje wielkości mniejszych, niż kwantowe i dlatego empiryczne (doświadczalne) wielkości nie mogą wskazywać pod-kwantowych zjawisk. Wynika z tego, że pospolity Opis np.,   w postaci, że galaktyka Andromedy jest oddalona od Drogi Mlecznej o tyle i tyle.. lat świetlnych, jest tylko częściowo prawdziwy, gdyż jest ona także obecna w każdym innym miejscu uniwersum we właściwej proporcji. Dotyczy to w oczywisty sposób wszystkiego we wszechświecie i trzeba sobie z tego zdawać sprawę, chociaż ludzka konstatacja świata odbiega znacznie od tego modelu.

Inaczej wygląda abstrakcyjny model przestrzeni w powszechnym użyciu. Ten model jest znacznie bardziej intuicyjny i wygodny w stosowaniu, ale nie umożliwia wytłumaczenia wielu zjawisk w przyrodzie, jak np. oddziaływania na odległość, czy splątania kwantowego.
W tym abstrakcyjnym modelu można przywołać kilka zwykłych domowej roboty definicji;
przestrzeń to taka płaszczyzna, która posiada grubość.
Na takim stwierdzeniu w zasadzie można by poprzestać, ale pojawiło się nam pojęcie płaszczyzny i dla pełnego obrazu, postarajmy się także zdefiniować płaszczyznę. Użyjemy do tego podobnego zabiegu i nazwiemy płaszczyznę taką prostą, która posiada szerokość. Jeżeli jest to płaszczyzna ograniczona, to jest to powierzchnia płaska.
Te pojęcia są pojęciami abstrakcyjnymi, a jak wiemy, zbiór Abstrakcji jest zbiorem rozłącznym w stosunku do zbioru Realu. Czy w związku z tym, takie abstrakcyjne pojęcia mają w przyrodzie jakąś reprezentację?
Nie mogą mieć, gdyż pochodzą z opisu, który posługuje się pojęciami abstrakcyjnymi i jako język opisu, żadnych odpowiedników w realnym świecie mieć nie może.
Prosta zaraz po punkcie jest następnym w kolejności pojęciem geometrii. Sam punkt natomiast jest takim tworem wyobrażeniowym w przestrzeni, który sam nie posiada wymiarów, ale za to posiada w układzie kartezjańskim trzy współrzędne. Punktowi nie możemy przypisać żadnych rozmiarów geometrycznych, czyli żadnej rozciągłości, ale możemy mu przypisać praktycznie każdą inną wielkość. Zbiór takich punktów  tworzy rozciągłość zdefiniowaną, która nie może być bytem fizycznym, lecz tylko abstrakcyjnym i z pewną poprawnością może nadawać się do opisu zdarzeń w przyrodzie przy uwzględnieniu rozgraniczenia tych dwóch zbiorów — zbioru Abstrakcji i zbioru Realu.
Dlaczego podkreślenia wymaga "uwzględnienie rozgraniczenia? Takie rozgraniczenie jest  problemem dla fizyków i filozofów, także w obecnych czasach.
W naturze nie występuje nic, co można byłoby odnieść do prostej. Inaczej powiedziawszy, pojęcie prostej nie przystaje do przyrody, a w związku z tym nie przystają do przyrody również płaszczyzna i trójwymiarowa przestrzeń (3D).
Wcześniej powiedziałem już, że istnienie przestrzeni nie ulega żadnej wątpliwości, a dlaczego tak jest, że składowe przestrzeni 3D nie przystają do natury, a sama przestrzeń tak?
Dzieje się tak dlatego, że przestrzeń w postaci wyidealizowanej tzn. istniejąca z definicji nie przystaje, natomiast przestrzeń zdefiniowana zbiorem punktów, już tak. Przestrzeń niezdefiniowana jest bytem absolutnym, czyli niezmiennym i niepodzielnym w swojej postaci  i stanowi rodzaj idealnego  ekranu, na którym rozgrywa się fenomen Wszechświata. Jeżeli zatem odnosimy coś do prostej, płaszczyzny, czy przestrzeni, to odnosimy to do wyidealizowanego abstraktu i musimy być świadomi tego, że żaden element natury nie jest do niego przystający i to w sposób zdecydowany. Posługujemy się w takich przypadkach pewnym przybliżeniem i to, czy się tym zadowolimy, czy też nie, zależy od postawionych celów opisu.

Przestrzeń zdefiniowana "nie czuje" kartezjańskiego układu odniesienia (ani żadnego innego poza własnym), ponieważ ten stanowi jedynie najprostszy układ opisu położenia punktu i jakoby położenie tego punktu jest przez niego jednoznacznie zdefiniowane. Najprostszy, bo można się posłużyć układem wzajemnie zorientowanych nie trzech, ale znacznie większej, właściwie dowolnie dużej ilości prostych, a jednoznaczność też będzie zachowana. W odniesieniu do obiektu, jakim jest przyroda, nie jest obojętne, gdzie ten układ ma początek i ona respektuje tylko własny. Natura bowiem złożona jest z ogromnej ilości ziaren o różnej i stale zmiennej wielkości i nie pozwala sobie na dowolność, któregokolwiek z nich (JOS — jednoznaczny opis stanu). Dywagacje na temat, czy przestrzeń naszego Wszechświata posiada trzy wymiary, czy np. jedenaście, jak w teorii strun, są bezprzedmiotowe.
Przestrzeń posiada tylko Rozciągłość i ta rozciągłość zdefiniowana, zajęta przez potencjał (potencjalność — zdolność do działania), jest tym, co możemy obserwować.

W kwantowych eksperymentach laboratoryjnych  dąży się do możliwie najprecyzyjniejszego opisu doświadczeń  i tam zbliżając się do możliwej do uzyskania precyzji  przyrządów pomiarowych, pojawia się problem taki, że rozchwianie wyników pomiarów stanowi nie margines błędu, ale jego dominującą część. Tak pojawiła się koncepcja opisu statystycznego zjawisk kwantowych, jako wyjście z impasu badawczego. Równolegle jednak skierowano się do wyjaśnienia tego zjawiska na gruncie własności samej przyrody, jako indeterministycznej w swojej strukturze kwantowej. Problem wyjaśnienia, w jaki sposób   przypadkowy rozkład stanów kwantowych przechodzi w stan ustalony, został wyjaśniony w sposób karkołomny, mianowicie załamaniem się funkcji prawdopodobieństwa w chwili dokonania pomiaru. Takie podejście do zagadnienia otworzyło drogę do najróżniejszych spekulacji np. równoczesnego istnienia wieloświatów w tym samym miejscu i czasie, z których nam przejawia się  tylko jeden — ten, który właśnie doświadczamy. Przyjęcie istnienia wieloświatów usprawiedliwia powstawanie czegoś z niczego, ale także łączy obserwatora świadomego ze światem realnym, co oznacza, że nie ma jednego bez drugiego. Prawda natomiast jest taka, że Wszechświat do istnienia nie potrzebuje obserwatora świadomego, ponieważ Wszechświat obserwuje sam siebie.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale