Wąska ścieżka wśród bezdroży
Nigdy nie wierz bezkrytycznie temu, o czym jesteś całkowicie przekonany.
11 obserwujących
50 notek
54k odsłony
  301   2

Fakty do teorii albo odwrotnie.


Jest nadzieja, aby zakończyć spory na temat tego, czy globalne ocieplenie jest dziełem człowieka, czy też jego działalność nie ma na niego wpływu. Z pewnością wszelkie szacunki zjawiska obarczone są znacznymi błędami, które wynikają z niedostatecznych danych, np. pomiarowych, a tych także nie da się eksperymentalnie potwierdzić. Jeszcze gorzej jest, gdy manipuluje się tym danymi w celu udowodnienia z góry założonych tez ze względów finansowych lub politycznych.
Ogólnie z dyskusji na temat globalnego ocieplenia wyłania się obraz taki, że stan pogody i klimatu nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, co od czego zależy i w jakim stopniu. Nie tylko sama pogoda znajduje się w nieustającej pozycji chwiejnej, gdzie niewielkie zmiany mogą powodować przejście do stanów diametralnie się od siebie różniących, ale także sam klimat w długich okresach także — między innymi przez krótkoterminowe załamania długofalowych tendencji — nie pozwala się modelować.
Dlatego na temat tendencji klimatycznych panują od wielu lat spory między naukowcami i jak jedni twierdzą, że nasz klimat całkowicie kształtuje Słońce, to inni zaraz przytaczają dowody na to, że długoletnie obserwacje aktywności słońca nie wskazują w ogóle na jego dominujący wpływ na pogodę ziemską. Podobnie jest z zawartością gazów cieplarnianych w naszej atmosferze i gdy jedni starają się udowodnić, że zawartość CO2 powoduje efekt cieplarniany, to inni na podstawie badań rdzeni lodowcowych pokazują, że w okresach znacznych oziębień klimatu Ziemi, zawartość dwutlenku węgla w atmosferze była dużo wyższa niż obecnie.
Inni znowu sprzeczają się na temat tego, czy dwutlenek węgla w atmosferze w większości pochodzi ze spalania paliw kopalnych, czy z aktywności wulkanicznej i podają, że niejeden wybuch  wulkanu może wyrzucić do atmosfery tyle gazów cieplarnianych, ile ludzkość wyprodukowała w ciągu całego swojego istnienia.

Mam wrażenie, że spory te nigdy nie zostaną zażegnane, jeżeli nie skieruje się uwagi na wpływ dagteru na bilans cieplny kosmosu, a w tym także Ziemi. Wprawdzie ciśnienia dagteru mierzyć nie potrafimy, ale są pewne parametry, których zmiany mogą być przesłankami do tego, że ciśnienie dagteru się zmienia. W notce na S24 "Kosmiczny grill" wyjaśniłem nieco sam mechanizm powstawania ciepła planet i księżyców i tam jest też taki akapit: Przyjmując, że (F), jako potencjał dagteru, jest zależny od ciśnienia i temperatury, jakiekolwiek zmiany jego parametrów muszą mieć wpływ również na aktualnie panujący klimat na Ziemi.
W jaki sposób powinny się manifestować zmiany ciśnienia dagteru?
Pierwszym, co powinno być widoczne, to przyspieszenie zegarów atomowych. Dotyczy to wszystkich cyklicznych zdarzeń, ale tylko zegary atomowe posiadają rozdzielczość wystarczającą do zaobserwowania tych zmian. Chodzi o to, że cykliczne zdarzenia o niskiej energii i dużej częstotliwości, jakimi niewątpliwie są drgania atomów, są najbardziej wrażliwe na zmiany ciśnienia dagteru.
W obserwacjach astronomicznych objawi się zmiana częstotliwości zegarów (przyspieszenie taktowania), np.wydłużeniem doby słonecznej mierzonej za ich pomocą. Przyspieszające zegary wskażą, że pełny obrót Ziemi w stosunku do "stałych" punktów w kosmosie trwa dłużej.
Drugą ważną obserwacją, z której dokładnością są stałe problemy, jest wzrost wartości stałej grawitacji G. Podejmowane próby ostatecznego ustalenia wartości tej stałej wskazują, że wartość jej jest zmienna w czasie. Brak jest jednak wystarczającego wytłumaczenia tego efektu, a poza tym bierze się pod uwagę przedziały czasu porównywalne z wiekiem samego Wszechświata.
Znalazłem ostatnio artykuł, który porusza ten problem. Przytaczam mały fragment: "Niniejszy artykuł opisuje wystarczająco krótki i łatwy schemat matematyczny, w sposób niemal jakościowy, do określenia charakteru zależności stałej grawitacyjnej (G) od czasu za pomocą bardzo prostego modelu teoretycznego, opartego na teorii Bransa-Dickego grawitacji. W niniejszej pracy stwierdzono, że wartość dynamicznego członu grawitacyjnego (G) rośnie wraz z upływem czasu. Jego względne tempo zmian w czasie [tj. (1/G)(dG/dt)] zostało oszacowane. Jego wartości są zgodne z ostatnimi obserwacjami astrofizycznymi."
Właśnie obserwacje astrofizyczne mogą potwierdzić wzrost ciśnienia dagteru, które uważam za jedno z istotnych źródeł zmian klimatycznych Ziemi. Jednak samo pojęcie ciśnienia dagteru jest nauce nieznane, nie wspominając o tym, że nie akceptuje jego istnienia.
Jakie inne obserwacje mogłyby świadczyć o wzroście ciśnienia dagteru?
Wzrost częstotliwości zegarów na Ziemi musi powodować złudzenie spowolnienia zdarzeń i ruchów w kosmosie, w tym także przesunięcie widma obiektów kosmicznych w kierunku czerwieni. Dlaczego tak się dzieje?
Dlatego, że uzyskane widmo obiektu kosmicznego jest nakładane dla porównania na podkład widmowy, gdzie linią orientacji jest najczęściej linia wodoru, która jest uważana za jedną ze stałych fizycznych. Przyjmuje się, że odpowiada długości  fali lambda obliczonej przy uwzględnieniu stałej Rydberga lub Balmera, które widocznie stałymi nie są i ulegają zmianie wraz ze zmianą ciśnienia dagteru.
Podsumowując — obserwacyjny redshift widma galaktyk, który jest interpretowany, jako ucieczka galaktyk, może być w istocie spowodowany wzrostem ciśnienia dagteru w naszym otoczeniu kosmicznym.
Czy wzrost ciśnienia dagteru ma charakter kosmicznie lokalny, czy ma charakter globalny dla Wszechświata, trudno jest dociec.
Globalny wzrost ciśnienia dagteru byłby dużo trudniejszy do zidentyfikowania, przez brak dostępu do  bezwzględnego układu odniesienia.
Kosmolodzy za źródło ciepła niektórych księżyców uważają pływy grawitacyjne, które jakoby ściskają skały księżyców lub powodują turbulencje ich atmosfer. Chcę w tym miejscu przypomnieć, że w "kosmicznej próżni" nie ma więzów w postaci sznurków, które zmuszałyby pozostawać księżycom na swoich orbitach. Energia ruchów orbitalnych jest energią własną tych obiektów i wynika z wektora stanu przestrzeni i jak każda energia dąży do zajęcia stanu równowagi. Nie jest możliwe, aby nie udało się jej przez  miliony lat osiągnąć stanu możliwie wyrównanej energii, a więc na tyle stabilnej orbity, aby nie następowały opisane zjawiska pływów.
To nie orbita decyduje o bilansie energetycznym, lecz energia o orbicie.
Tak wygląda zasada następstwa przyczynowo-skutkowego i jak dotychczas w naszym Wszechświecie obowiązuje bezwarunkowo.


Notka bez moderacji, bo na ekologii i klimacie się nie znam.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie