7 obserwujących
14 notek
29k odsłon
1013 odsłon

Co ma wspólnego grawitacja z wodą

Wykop Skomentuj60


Woda i grawitacja to rzeczy być może od siebie odległe pojęciowo, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby ich zachowanie użyć do uzmysłowienia sobie tego, że grawitacja wynika z wielkości stanu przestrzeni medium universale i że nie dotyczy jej konieczność rozprzestrzeniania się z prędkością światła, jak wydumali sobie niektórzy nieudacznicy naukowi.

W tej notce, jako pomoc naukową, która ma czytelnikowi przybliżyć działanie grawitacji bez upływu czasu, proponuję przeprowadzenie doświadczenia, które każdy może wykonać  w swoim garażu.

Do szklanego, odpowiednio dużego naczynia (najlepiej do kolby laboratoryjnej), należy nalać wody i wrzucić zawiesin, które mogłyby swobodnie w niej pływać, ażeby lepiej śledzić ruch wody w naczyniu. Naczynie należy zamknąć szczelnie, bez powietrza, aby uzyskać niezmienną objętość. Następnie naczynie lekko należy podgrzać, lub ostudzić i śledzić ruch zawiesin w wodzie. Przyjmujemy, że woda w tym przykładzie jest środowiskiem ciągłym i nieściśliwym tak, jak "nieściśliwa" jest energia w naszym Wszechświecie (prawo zachowania energii). Ciągłość wody reprezentuje zaś continuum Wszechświata. Chodzi oczywiście o continuum kwantowe, podobnie jak w przypadku wody, kwantami będą cząsteczki H2O.

Prądy wody będą unosić zawiesiny w górę, w dół, czy w bok i to jest właśnie nasza grawitacja w kosmosie, która dyryguje przemieszczaniem się materii.
Nieściśliwość wody reprezentuje niezniszczalność energii w universum. Jeżeli jeden prąd wody jest wstępujący, to inny musi być zstępujący, aby zrobić mu miejsce. Są od siebie wzajemnie zależne w czasie rzeczywistym, inaczej doszłoby do przerwania ciągłości wody, a w kosmosie do naruszenia prawa niezniszczalności energii, prawa jednoznacznego opisu stanu i continuum, co jest niemożliwe.
Cząstka wody najbliższa zawiesinie jest zależna od cząstki obok, ta od następnej, ta znowu od następnej itd..... W ten sposób tworzy się łańcuch zależności i jeżeli uznamy, że woda jest nieściśliwa tak, jak energia, to zrozumiemy, jak każde zajście jest obecne w całym universum jednocześnie.

Przerwanie lub naruszenie ciągłości naszego universum wraz z jego grawitacją oznaczałoby, że miejsce takie nie należy już do naszego Wszechświata i nie ma z nim nic wspólnego, poza dzieleniem z nim przestrzeni. Ponieważ sytuacja taka na podstawie w/w praw byłaby absurdalna, wykluczona jest możliwość istnienia jakichkolwiek fal grawitacji rozchodzących się np. z prędkością światła w przestrzeni. Jeszcze bardziej niedorzecznym jest mówienie o promieniowaniu grawitacyjnym. Również niedorzecznością jest mówienie o tym, że ciała materialne przyciągają się wzajemnie, gdy tymczasem dążą do barycentrum (środek ciężkości), a dokładniej one są tam "wpychane" przez wiatr Dagteru.

Na potwierdzenie tego, może służyć wyobrażenie sobie ciała niebieskiego w kształcie dużej misy. Jego środek ciężkości leżałby poza jego materialną strukturą. Wszystkie więc przyciągane obiekty gromadziłyby się w tym miejscu, gdyż siła grawitacji w prawie Newtona dalej już nie działa. Znaczy to, że struktura masowa ciała nie pokrywa się z kształtem geometrycznym obiektu. Co zatem stanowi tę strukturę na zewnątrz tego ciała?

Jest to efekt tego, że grawitacja (pod pojęciem grawitacji mam na myśli sposób zachowania się materii w przestrzeni) tylko w małej części zależy od materialnej formy Dagteru. Warunki takie, gdzie żadnego wpływu na zachowania ciał materialnych nie mają zdarzenia w Wirtualu, nie występują w przyrodzie.
Nie jest także możliwe pojawienie się energii znikąd, a także jej zniknięcie. Fizycy wprawdzie w doświadczeniach obserwują (?) "pożyczanie energii znikąd", ale nazywają to tak dlatego, że mają błędne pojęcie o fundamentalnej strukturze Bytu pod postacią universum.

Inaczej w naszym doświadczeniu zachowuje się np. temperatura wody, którą możemy porównać do światła w kosmosie. Prąd unoszący wody nie musi mieć temperatury aktualnej i wyrównanej w całej objętości, tak więc temperatura nie jest "horyzontem zdarzeń", tak jak nie jest nim czoło światła, a w naszym przypadku nie determinuje tego, co się w naszym doświadczeniu dzieje.
Gdybyśmy przyjęli, że entropia Wszechświata jest stała, to spadek temperatury w jednym miejscu musiałby iść w parze ze wzrostem jej w innym. Tak dzieje się w układach izolowanych, ale w odniesieniu do Wszechświata możemy takie założenie przyjąć tylko krótkoterminowo. W rzeczywistości np. synteza pierwiastków świadczy o tym, że nasz Wszechświat stygnie. Jeżeli stygnie, to podlega przesunięciu mocy z wewnątrz na zewnątrz (hierarchiczna partycypacja ciepła).

Postępując tym ciągiem rozumowania; jeżeli zachodzi we Wszechświecie zdarzenie w którym masa zamieniana jest na energię np. świetlną, to powstałe światło zabiera także ze sobą utraconą tam masę. Innej możliwości nie ma. Są to prawa tak fundamentalne, że gdyby im zaprzeczyć, trzeba byłoby stwierdzić, że cały Wszechświat nie posiada żadnej logiki i jest tylko jakimś kiepskim snem wariata.
Dla tych, którzy lubią się szczegółów czepiać, że niby - temperatura to panie  powoduje, że się tam coś w ogóle przemieszcza - radzę, żeby zamiast podgrzewać, potrząsnęli kolbą. Mogą to zrobić także w kosmosie, a efekt będzie taki sam.

"Kolba" Wszechświata stygnie, a ponieważ chodzi tylko o przepływ energii w medium, które nie jest amorficzne, obserwowane są fluktuacje temperatur, wywołujące całe bogactwo zdarzeń. Tendencja globalna, jak do tej pory, nie odwraca się.

W rzeczywistości W-świata zdarzają się także przypadki, że ciała niebieskie na siebie wpadają lub się do siebie zbliżają, a wiadomo, że każdorazowo prowadzi to do "deficytu masy". Jak w takim przypadku można mówić o niezniszczalności energii?
Stawiający takie pytanie po prostu pomylili skutek z przyczyną i dlatego jest im trudno to sobie uzmysłowić. W opisanym przypadku przyczyną zbliżania się obiektów materialnych do siebie jest dążność energii do rozproszenia, do wyrównania poziomów, do wygładzenia stanu wszystkich punktów, do uśrednienia potencjałów. Stan taki (równowagi termodynamicznej) jest tylko atraktorem i w rzeczywistości W-świata i z punktu widzenia termodynamiki nie jest możliwy. Zbliżanie się więc ciał w kosmosie jest skutkiem, a dążność energii wyżej opisana, jest przyczyną, natomiast własnością naszego W-świata jest właśnie to, że skutki nie wpływają na przyczyny w jakikolwiek sposób.

W całej historii naukawej paranoi dotyczącej "fal grawitacyjnych", które jakoby zostały wykryte przez LIGO chodzi o to, że zlanie się ze sobą zmyślonych obiektów w postaci czarnych dziur, musi prowadzić właśnie do deficytu masy, która to energia w postaci fal grawitacyjnych miałaby się rozpraszać w przestrzeni.
Prawdziwe w tym wszystkim są tylko miliardy dolarów z kieszeni podatników wyrzucone w błoto.




Wykop Skomentuj60
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie