7 obserwujących
18 notek
32k odsłony
851 odsłon

Paradoks, czy nie?

Wykop Skomentuj26

W celu zwrócenia uwagi czytelników na bardzo ważki aspekt dotyczący ziarnistości wielkości składających się na nasz Wszechświat, posłużę się pewnym pozornym paradoksem przedstawionym przez Zenona z Elei w którym, dla przypomnienia, ten grecki filozof dowodził, że Achilles świetny biegacz dając for'y żółwiowi nigdy go nie dogoni chociaż żółw jest dziesięciokrotnie wolniejszy od Achillesa. Argumentował to w ten sposób, że jeżeli Achilles przebiegnie pewien odcinek drogi w stronę żółwia, to żółw w tym przedziale czasu przebiegnie 1/10 drogi. Gdy Achilles przebiegnie kolejny odcinek w stronę żółwia, to znowu żółw przesunie się dalej i tak kolejno w nieskończoność. Czyli Achilles nie ma szans w skończonym czasie przebiec nieskończonej ilości odcinków.

Dziś wiemy już, że tego typu ciągi są zbieżne do granicy i dla obydwu jest nią zero. To zero oznaczałoby jednocześnie punkt na drodze wyścigu w którym Achilles dogania żółwia i jednocześnie punkt czasu, czyli Teraz. Właśnie w tej granicy ciągu pojęcie drogi, prędkości i pojęcie interwału czasowego tracą swój sens. Nie mają wymiaru liczbowego (Zero dopiero w  XVII wieku zostało w Europie zaakceptowane, jako liczba. Często też zero było określane, jako Nic).
Czyli inaczej - coś jakby było, jakieś zachowanie, jakieś zjawisko i nagle bez specjalnej przyczyny zamieniło się w Nic. Istnieją tylko współrzędne w przestrzeni, gdzie to nastąpiło "dogonienie" żółwia przez Achillesa.


Te współrzędne mogą równie dobrze dotyczyć jakiejś cząstki, ale tak jak wyżej, nie istnieje prędkość, więc to tak zdenerwowało Heisenberga, że ze złości sformułował zasadę nieoznaczoności, którą przypisał Naturze na zasadzie, że jak nie zgadza się z teorią, to tym gorzej dla niej. Natomiast na pierwszy rzut oka widać, że sytuacja taka jest przerostem oczekiwań pomiarowych, a nie żadną własnością przyrody, gdyż oznaczałoby to załamanie continuum.

Nie ma prędkości, nie ma drogi i nie ma interwału czasowego, a ponieważ jest to zajście w realnej rzeczywistości - bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że Achilles dogoni żółwia - to jest to dowód na to, że realna rzeczywistość składa się właśnie z takich  punktów czasu, gdzie coś JEST, a nie DZIEJE się. Jest Achilles i jest żółw i jest punkt w którym Achilles dogania żółwia, ale wszystko w pozycji statycznej, a nie kinematycznej. 

Kinematyka z konieczności zawiera takie pojęcia, jak prędkość, przyspieszenie, droga, zwrot, czy kierunek itp., a tu ich nie widać. Wprawdzie fizyka posługuje się także tymi wielkościami jako chwilowymi, ale bardziej służy to opisowi i przewidywaniom przyszłych zdarzeń, niż faktycznie w zbiorze Realu istniejącym wielkościom. (Przykład: E=mc^2 oznacza, że energia chwilowa równa jest chwilowej masie fotonu pomnożonej przez kwadrat jego prędkości chwilowej). Mimo tego,  determinizm Wszechświata powoduje, że ten statyczny stan (Teraz) posiada swoją przeszłość w której mieści się Przyczyna i Musi mieć przyszłość w której zawarty jest Skutek. Termodynamika z takim ujęciem ziarnistości ma problem, ale nie dlatego, że II-giej zasadzie termodynamiki przypisuje się "strzałkę czasu", ale dlatego, że stan statyczny (równowagowy) nie zawiera różnicy potencjałów, która to różnica wskazywałaby w którą stronę ma się przemieszczać energia.

No, cóż! Możemy energię zignorować, tak jak zrobił to A.Einstein w OTW. Materia u niego zagina przestrzeń, a powyginana przestrzeń "mówi" materii, jaka dla niej jest możliwa droga, ale nie mówi pod wpływem czego miałaby się ta materia poruszać.

Wychodząc z powyższego staje się widocznym, że przywołane pojęcia w swojej elementarnej formie wcale nie występują, albo w żaden sposób nie jesteśmy w stanie ich zidentyfikować. Muszą zatem istnieć w takiej postaci, która nie jest już bardziej podzielna, czyli w postaci elementarnego ziarna.

Dobrze, ale co począć z granicą ciągów w postaci zera, skoro wiemy, że zero nie jest częścią naszego Wszechświata, bo nie ma w nim miejsca, gdzie nie byłoby Nic? W każdym miejscu Wszechświata jest Coś (opisywane przez Wektor Stanu)  i to jest podstawą continuum universum, bez czego straciłby on legitymację istnienia w takim miejscu. Wniosek z tego jest taki, że najmniejsze wielkości parametrów stanu mogą występować tylko w wielkości bezwzględnej [1].
Zatem granicę Zero wymienionych ciągów należy traktować, jako atraktor w zbiorze Absolutu, którego wielkości zbioru rzeczywistości realnej osiągnąć nie mogą, chociaż nieustannie do niego dążą.

Ziarnistość struktury Wszechświata zabezpiecza go przed ześlizgiem w chaos i nieciągłość, w nieoznaczoność, w osobliwość, a być może stanowi warunek jego istnienia w znanej nam formie w ogóle. Skwantowany czas stoi na straży tego, że zdarzenia w uniwersum posiadają taką, a nie inną dynamikę (temperaturę) i że ta dynamika odzwierciedla pewną zdolność Dagteru do uwolnienia potencjału w ściśle ograniczony sposób. Innymi słowy, zdarzenia nie mogą zachodzić we Wszechświecie z nieskończoną gwałtownością, lecz z dynamiką określoną ściśle przez Moc  i to ratuje umiarkowany postęp jego ewolucji.

Podobne ograniczenia w przemieszczaniu energii istnieją przecież także w obszarach bliższych naszej egzystencji, jak na przykład zjawisko przepływu prądu jest ograniczone opornością przewodnika, przepływ cieczy oporem przepływu, lub przepływ ciepła w ciałach przez przewodność cieplną, lub wiele innych zjawisk. Ograniczenia te na zasadzie konieczności dziedziczenia cech przez podzbiory, odziedziczone są po Wirtualu, jako nadzbioru Realu.

Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie