120 obserwujących
652 notki
766k odsłon
  1386   0

Na czym polega polskość i z czym walczą ci, którzy jej nienawidzą

Powszechnie znana jest niezwykle charakterystyczna opinia Chestertona o Polsce i Polakach. Przytoczę ją w całości, gdyż z podobnego, równie syntetycznego punktu refleksji zamierzam wyjść, by próbować określić najbardziej ogólny profil narodowy naszej nacji.

“Moja instynktowna sympatia dla Polski zrodziła się pod wpływem ciągłych oskarżeń przeciwko niej. Rzec mogę, że wyrobiłem sobie pogląd o Polsce na podstawie jej nieprzyjaciół. Doszedłem do niezawodnego wniosku, że nieprzyjaciele Polski są zawsze nieprzyjaciółmi wielkoduszności i męstwa. Ilekroć zdarzyło mi się spotkać osobnika o niewolniczej duszy, uprawiającego lichwę i kult terroru, grzęznącego przy tym w bagnie materialistycznej polityki, tylekroć odkrywałem w tych osobnikach namiętną nienawiść do Polski. Nauczyłem się oceniać ja na podstawie tych nienawistnych sądów i metoda okazała się niezawodną.”

Jest to tyleż często cytowane, co - chciałoby się rzec - niewyeksplikowane do końca. Cóż więc wynika i wyniknąć może z tego ugruntowanego indukcyjnie wniosku Chestertona? Otóż angielski myśliciel chce nam powiedzieć, że jest emiprycznie ważna (indukcyjnie poświadczalna) obserwacja aksjologiczno-psychologiczna, iż istnieje taki zespół kilku wartości naczelnych (idei), że jeśli jest jakaś osoba, która tymże kilku wartościom się zdecydowanie przeciwstawia (”jest ich nieprzyjacielem”, nienawidzi ich), to z bardzo dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że osoba ta jest ZARAZEM nieprzyjacielem, wrogiem Polski! Rozumowanie zastosowane tu przez Chestertona ma starożytny rodowód, jest to argumentum a similibus ad similia, czyli wnioskowanie z podobieństwa. Chesterton twierdzi nawet (i to dwukrotnie), iż owa hipoteza aksjologiczno-psychologiczna jest niezawodna. Świadectwo Chestertona jest już samo w sobie bardzo ważne, ale posłużyć się możemy nim do wyprowadzenia z niego kolejnych rozumowych konsekwencji.

Łącząc świadectwo Chestertona z faktem (opisywanym np. przez Konecznego), że zespoły wartości naczelnych (także danego narodu)  tworzą spójne organizmy i wzbogacając liczbowo zestaw cech (pozytywnych) polskiego narodu otrzymamy w rezultacie całkiem użyteczne i dość precyzyjne kryterium odróżniania polskości od antypolskości, czy - ogólniej - niepolskości. Lud nierozbudzony lub intelektualnie zdeformowany przez obcą pracę i wpływy może być podniesiony do przebudzenia świadomości narodowej przez odpowiednio wyraźne naświetlenie istoty polskości i niepolskości. Jasne oświetlenie istoty polskości konieczne jest bynajmniej nie do tworzenia jakiejś „międzynarodowej” definicji antypolskości - jak ma to w zwyczaju pewien starożytny, hiper-etnocentryczny naród - po to, by owych anty-Polaków piętnować, oskarżać o ksenofobię i faszyzm a potem karać i gwałcąc wolność słowa zabraniać im uzewnętrzniania swojej - z ducha antypolskiej - aksjologii, lecz tylko po to, by pomóc obcym zrozumieć, iż nie pasują do polskiego logos, ethos i praxis, do polskiego wzorca historycznego, moralnego i behawioralnego i by tym samym zmniejszyć ich udział w życiu publicznym tego, tak im obcego, że aż przeciwstawnego narodu polskiego (a wszystko to po to, żeby rządzący się nie męczyli, używając zwrotu Doboszynskiego, lawirując tak, by nie wypuszczać cugli władzy z rąk, gdyż lawirowanie bezustanne jest niezwykle męczące).

A wszystko to można wyczytać w po tysiąckroć cytowanym fragmencie przemyśleń Gilberta Keitha Chestertona. Kody dziejowy, moralny, duchowy i behawioralny bywają równie precyzyjne i przemożne w swych skutkach, w swym działaniu, co kod genetyczny. Są zresztą - mimo neomarksiastowskiej czystki i dominacji na uczelniach - badacze, którzy otrzymują, iż istnieje mocno zdeterminowana droga, więź przyczynowo skutkowo od biologii do moralności. Mnie jednak tutaj bardziej zajmuje przeciwna droga - gdyż jak rzekł Heraklit: “droga w dół i w górę jest jedna” - czyli droga rozpoznawania określonych zachowań jako przejawu braku poczucia danej tożsamości narodowej, lub jako przejawu mentalności sprzecznej z duchem danego narodu i aktywnie wrogiej. Psychologiczna tendencja tego tekstu, oczywiście, nie unieważnia i pozostawia w mocy konstatację, którą można wyrazić słowami J.K.Kochanowskiego: "[...] wszelka odrębność psychiczna posiada niewątpliwie jako podstawę czysto materialną, pewną różnicę antropologiczną, uchwytną, lub nieuchwytną, lecz zachodzącą bądź co bądź między daną grupą ludzką a innymi."

W poniższej tabeli wyjściową charakterystykę polskości Chestertona rozbudowałem o kilkanaście najczęściej pojawiających się u przeróżnych badaczy polskich i obcych, cech tożsamościowych polskiej nacji, niektóre z nich logicznie rozbudowując i czasem wzbogacając o historyczne przykłady. Jak widać nie skupiałem się na gromadzeniu faktycznych i rzekomych wad polskiego narodu, nie, bym nie doceniał wagi krytycznego namysłu nad balastem duszy narodowej. Uczyniłem tak z dwóch innych powodów. Po pierwsze, zamiarem tekstu nie jest sztucznie równoważona lista “za i przeciw” z zapoznawania się z którą najczęściej nic, oprócz znużenia dialektyczną anihilacją plusa i minusa, nie wynika. Po drugie, zestawienia śmiertelnych grzechów polskości (głównych, drugo- i trzeciorzędnych oraz napływowych, czasowych i „klasowych”) liczą się w dziesiątki. Różne za nimi kryły się intencje. Jak to jest wiadome wszystkim właścicielom zajazdów często szczególnie krytyczni, co do warunków zakwaterowania bywają ci goście, którzy zwykli zostawiać wynajmowane pokoje w największym bałaganie i okradzione, zwłaszcza że naród nasz miał w zwyczaju zostawiać drzwi swej tożsamości i zwartości narodowej szeroko, bezkrytycznie otwarte. Strojenie się w szaty Katona nie jest trudne, dla niektórych bywa podniecające, dla wielu opłacalne. Instruktywna i sensowna krytyka wad narodowych jest bardzo trudna, wymaga prawie że podejścia historiozoficznego. Ale najważniejsze jest to, że listy wad i zalet tworzone mogą być wg odmiennych, a i być może PRZECIWSTAWNYCH systemów wartości, czy wg różnych układów współrzędnych. Wady według jednego układu współrzędnych, w innym układzie współrzędnych mogą być zaletami i powodem do chluby i vice versa. Setki przykładów na relatywność nazw i pojęć etycznych przytacza Koneczny w swych dziełach (por. np. Rozwój moralności ).

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo