123 obserwujących
586 notek
686k odsłon
1989 odsłon

Czekając na prezydenckie poprawki...

Wykop Skomentuj6

Z tym udziałem p.Romaszewskiej w wetach prezydenta to w ogóle jest dziwna sprawa (historycy tragikomedii, czyli historii Polski – będą mieli o czym pisać sążniste dysertacje: „O uwarunkowaniach nieokreślonego udziału romaszewszczyzny w dudziźnie jako podstawie konsensusowych transformacji okołoustrojowych”). Prof.A.Nowak napisze patriotyczną broszurę o tym, jak kolejny raz nasza ojczyzna uniknęła widma konfrontacji dzięki przysłowiowej, polskiej tolerancji. O tym, że tę tolerancję narody poważne zwą głupotą i naiwnością już prof.A.Nowak nie napisze. Jarosław Gowin wraz z min.Glińskim skierują tę broszurę do liceów i z liceów wyjdzie młodzież z białymi laskami niewidomych. I zatrudni się na tych 3 tys. miejsc pracy w banku Morgana. Dlaczego dziwna sprawa? Bo ktoś tu kłamie (kręci, mataczy). Pani Romaszewska wyraźnie, wielokrotnie mówi, że to nie ona podsunęła ten pomysł, że ona tylko przytaknęła inicjatywie prezydenta. Można powiedzieć, że czytali sobie w myślach, ale z myślami już gotowymi przyszedł prezydent, szukając... alibi, szukając jakiegoś obrazu, który przemówi do dziadów (do ludu). Grzeczna ta waaadza, nie ma co. Jednak jest postęp w historii, w dziejach. Kiedyś sprzedawali kit w pudełkach od zapałek, teraz ten sam kit, w... bombonierkach ozdobionych zdjęciami weteranów walk o częściową niepodległość, czyli p. Romaszewskiej i p.Strzembosza, darowują przyglądającemu się narodowi, nie mogącemu już zatrzymać strajkami całego przemysłu, bo polsko-niemieccy liberałowie już go zlikwidowali.

Przechodzę do właściwej części tekstu. Niedawno ukazały się na blogach dwa świetne teksty poświęcone środowisku rodziców i dziadków p.Romaszewskiej. Oczywiście zza węgła zaraz wyjdzie A.Smolar krzycząc: nie odpowiadają dzieci za winy ojców! Hmm, znam wiele świętych ksiąg, które dekretują właśnie coś odwrotnego. Ale ja nie o winach. Skoro żyjemy w państwie (nie piszę „w kraju”, bo termin „kraj” był na masową skalę używany przez środowiska niebieskich (i tak im do dziś zostało, z małą zmianą, dziś mówią „ten kraj”), gdy ojczyzna i Polska nie chciały im przejść przez gardło. A i czerwoni nie lubią zbyt słów „ojczyzna, naród”, dlatego jednym i drugim tak dobrze się tańczy ze sobą od... 100 lat. Tych, dla których ojczyzna jest ponad wszystko, zgodnie sadzają na 48 godz. na nodze od taboretu, za zamkniętą bramą, a w terenie otwartym heblują okrągłe stoły konsensusów i konsultacji społecznych. Ot, takie hobby meblarskie, jednym noga od taboretu, innym stolik konsultacji i naród urządzony „na swoim”. I dalej w tan, wasz prezydent, nasz premier, nasza KRS, wasz TK, nasze 3/5, a wasze piąte przez dziesiąte. Nasza, wasza. Masza, Wania. Czerwoni i niebiescy. Dzielą jak swoje. A ich nic nie jest. Jest narodu. A oni są wynajętymi sługami.

Resortowe dzieci to zła nazwa. To nie tylko ojcowie i matki żyli w tym spektaklu, w tym tańcu, w tym podrzucaniu ludowi skrawków wolności. Dziadkowie i babcie tak samo. Podobieństwa metod, środowisk, haseł, wydarzeń są szokujące. I to się nie skończy. Ten kod jest silny. Kod niebieskich i czerwonych. Dzieci i wnuki dzisiejszych wnuków nie będą niczym się różniły. Bo ich przodkowie żyją rodzinnymi legendami, bo podają do encyklopedii wykastrowane życiorysy swoich antenatów a potem... sami w te podkoloryzowane i wykastrowane wierzą. I robią to samo, co ich przodkowie, zbytnio nie bawiąc się w skrupuły, bo wiedzą, że tak jak oni zakryli i podkolorowywali część życiorysów swoich przodków, tak ich dzieci i wnuki poprawią co trzeba w ich legendach. To jest kościół. Świecki kościół socjalizmu i internacjonalizmu ze swoimi błogosławionymi i świętymi. Ze swoimi ołtarzami na uniwersytetach całej Polski i w całej polskiej historiografii. Podzielona na dwie połowy czerwono-niebieska świątynia górująca nad naszą ojczyzną jak falliczny chram Baala. Pisać historię tego Kościoła mogą tylko niebiescy, albo czerwoni. Czerwoni się nie kwapią zbytnio, ale z drugiej strony mamy już „syntezę”, Paweł Śpiewak, Żydokomuna, Warszawa 2012. Jest to coś w stylu: żywoty wszystkich świętych pańskich na każdy dzień roku ku zbożnemu roztrząsaniu i zbudowaniu wiernych ułożone. Albo coś w rodzaju poradnika dla rozpoczynających naukę tańca towarzyskiego. W poniedziałek 25. zobaczymy, czy obie strony wystarczająco dobrze przyswoiły trudne kroki tańca niepodległościowego prezentowanego przed wiernie czekającą ludową publicznością.  

 

Blogerzy Pink Panther i Szpak80 dali mistrzowskie szkice środowiskowe przodków tych legend, na których, żeby nie kuleć przed obliczem prawdy wsparł się nasz kochany prezydent.  Piękne portrety w złoconych ramach ukazały swoje bardziej prawdziwe oblicze. Dorzucę trochę swoich szkiców do tych portretów. Cytaty z tych blogerów będą czasami trochę obszerniejsze, ale zawierają tyle smakowitych i ważkich szczegółów, że grzechem byłoby je zbyt skracać. A w tych szczególikach jest samo „mięso”, jest to co naszych niepodległościowców rodowe legendy tną na potęgę. Są okoliczności, metody, nawyki i style działania, które widzimy i w 1902, i w 1920, i w 1944/45, i w 1980, i w 1989 i w... 2017 r. Ten sam taniec, ten sam równy, rozpoznawalny krok... Taniec wokół chochoła malowanego w czerwono-niebieskie pasy częściowej niepodległości.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale