122 obserwujących
593 notki
697k odsłon
1266 odsłon

Antysemityzm,czyli pocałunek Marksa z Freudem, agresywna magia i aksjologiczny sens odrazy

Wykop Skomentuj20

Niektórzy z badaczy spuścizny frankfurckich neomarksistów używają w stosunku do większości z ich metod badawczych oraz ustaleń nazwy „kuglarstwo”. Jeśli kuglarstwem jest sama zawartość tej propagandy etnicznej podającej się za naukę, to kuglarstwem do kwadratu jest zmuszenie nas, byśmy tej indoktrynacji poddawali dobrowolnie własne dzieci i łożyli na to ogromne sumy. Godząc się na to potwierdzamy swój niewolniczy status. Cały alarm z powodu S447 jest podniesiony z 30-letnim opóźnieniem. Każdy, kto brał za dobrą monetę i rozpowszechniał słowo „antysemityzm” dołożył do owego sukcesu ustawy 447 swoją cegiełkę. Każdy, kto dziś jeszcze nie otrzeźwiał na tyle, by to słowo usunąć ze swego języka – przyczynia się do przyszłego sukcesu realizacji S447.

Kultura demaskowania i ścigania antysemityzmu oraz odkrywania faszyzmu, posługująca się pseudoargumentami szkoły frankfurckiej, moda na filosemityzm będąca szczytowym punktem „religii multi-kulti”- wszystkie te tendencje stały się okrętem flagowym popkultury, kultury popularnej (Brown 1965, s.479). Młodzieniec eksperymentujący z wszelkimi narkotykami i wierzący w Coca Colę jest bratem takiegoż młodzieńca chcącego eksperymentować z otwarciem swego kraju na „kolorową różnorodność” i z wiarą w jednego boga wszystkich sekt, niepodważalnego jak popularność Coca Coli. Od kontrkultury do antify, do świata myślących sloganami głosicieli wolności bez ograniczeń i do stypendystów badających uprzedzenia etniczne (antysemityzm, ksenofobię, „faszyzm”) za pieniądze z grantów fundowanych przez globalnych malwersantów giełdowych – jest jeden krok. W gruncie rzeczy jest to jedna, infantylna rodzina. Rodzina, która im bardziej nie wie przez jakiego pasterza prowadzona jest niewidzialną żelazną rózgą w kierunku depersonalizacji i wynarodowienia, tym bardziej rączo i ochoczo tam podąża.

W 1950 r. neomarksistowski Instytut Badań Społecznych, zwany Szkołą Frankfurcką założony przez żydowskich eseistów wydał w 5 tomach monumentalny zbiór „Studia nad przesądami” (mogący być zatytułowany „Studia nad antysemityzmem”, praca nad którym była sponsorowana przez American Jewish Committee, ten sam, który tak serdecznie witał w Polsce nasz nieszczęsny Prezydent przyznając mu siedzibę w Muzeum Polin) – popkulturowa (wielu powiedziałoby „filosyjonistyczna”) klamka zapadła: nad wszystkimi żywiącymi konserwatywne poglądy zaczął wisieć miecz Damoklesa, konieczność poddania ich zbiorowej psychoterapii, potraktowania ich „jak pacjentów szpitala wariatów” (por. Lasch 1991, s.445). Żydowska, powojenna „inteligencja” wskrzesiła w nowym anturażu starą, dobrą sowiecką „medycynę polityczną..., tradycję wyizolowywania najbardziej niezależnych umysłów i umieszczania ich w kontekście choroby psychicznej. Żyjemy nadal w tej neobolszewickiej atmosferze tropienia i potępiania „ksenofobii i antysemityzmu bezobjawowego”, jednak owe trendy trwając na górze drabiny społecznej (media, edukacja) zaczynają wypalać się już pośród niektórych społeczeństw Europy. Jest to źródłem specyficznego fenomenu drugiej połowy XXI w. w Europie – zjawiska poczucia w społeczeństwach, iż rządy są im narzucone i narzucane i realizują głównie interesy obcych grup nacisku. Słysząc dziś, że nasz patriotyzm i konserwatyzm są kwalifikującym się do leczenia antysemityzmem, islamofobią i faszyzmem oraz chorobami duszy nie popadajmy w zmieszanie i nie tłumaczmy się, usłyszmy pod tymi słowami mlaskający odgłos długiego, namiętnego pocałunku Karola Marksa z Zygmuntem Freudem na schadzce sfinansowanej przez żydowskiego marksistę Felixa Weila. Każde tłumaczenie się z tych agresywnych pseudo-oskarżeń będzie przyswojeniem i usankcjonowaniem obcych, udających naukowe kryptoreligijnych kategorii próbujących zniewolić nasze umysły i dusze.

Każde posługiwanie się tymi słowami przygotowuje rychłe "oskarżenie" nas przez butnych przeciwników.

AKSJOLOGICZNY SENS ODMOWY, ODRAZY, NIECHĘCI I ANTYPATII

Wraz ze słowem „antysemityzm” wchodzimy w archaiczną grę, wymianę tajemnych energii pomiędzy pojęciami p r z e k l e ń s t w o    i      b ł o g o s ł a w i e ń s t w o.   Wchodzimy w pole siły niewidocznego pretendenta do władzy iście sakralnej. Antysemityzm jako postawa to dumna odmowa spełnienia aktu religijnego wobec jednego z narodów, odmowa oddania czci i wypowiedzenia błogosławieństwa wobec jednego z ziemskich bytów, czyli w rezultacie odmowa bałwochwalstwa, bluźnierstwa, bo tym jest przyznawanie boskich atrybutów grupie ludzi.

Wymiar antropologiczny i kulturowy relacji Izraela z innymi ludami w ST obejmuje w zasadzie akty typu binarnego: a) wróg-zniewolony wróg b) błogosławieństwo swojemu narodowi-przeklęcie wszystkich innych narodów dopóki się nie podporządkują. Sfera dialogu jeszcze nie istnieje. Odkryje ją dopiero nie-Żyd Platon. Odkryje jednak nie dla Żydów, nie są zainteresowani, chcą pozostać samowystarczalni, chcą być cywilizacyjną enklawą antagonistycznego, antyuniwersalistycznego paradygmatu kulturowego. Żyd Filon z Aleksandrii przejmie tylko sztafaż platońskich odkryć, platońskich rewolucjonizujących kulturę, naukę, politykę i sztukę – rewelacji. Antysemityzm to odmowa podporządkowania się mentalnego ludziom pochodzenia żydowskiego, w swej masie żyjącym w swoim świecie i nie mającym najmniejszego zamiaru go opuszczać. Antysemityzm jako postawa (w większości przypadków) to odmowa przemilczenia prawdy, odmowa kłamania, odmowa zastąpienia nauk historycznych legendarnymi opowieściami poszczególnych ludów. Antysemityzm to uniwersalizm, stosowanie tych samych praw wobec wszystkich "nie ma Żyda ani Greka".  

Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale