127 obserwujących
809 notek
854k odsłony
  2452   0

Przyszła kryska na Matyska? Ok.5 taśm na premiera w nieznanych rękach i zakupy na słupy?

Są na tych nagraniach czołowi politycy, biznesmeni i menedżerowie największych polskich firm. To tykająca bomba, bo — jak wynika z zeznań kelnerów — spora część z nich może zawierać informacje kompromitujące, a zatem nagrania te nadają się do szantażowania nagranych osób.

Przeanalizowaliśmy wszystkie zeznania kelnerów, od pierwszych złożonych przy zatrzymaniu aż po oświadczenia podczas procesu sądowego, który przesądził o ich winie i karze. Obaj składali je niezależnie od siebie, a ich opowieści były wzajemnie konfrontowane.

W tych właśnie zeznaniach pojawia się prezes Mateusz Morawiecki.

Wszystkie fragmenty zeznań, cytowane w tym artykule, przepisaliśmy z akt dosłownie, z zachowaniem oryginalnej pisowni i składni i bez skrótów.

Kelner obciąża prezesa

Jest początek 2015 r., śledztwo w sprawie afery taśmowej wchodzi w decydującą fazę.

Podczas jednego z przesłuchań prowadząca sprawę prokurator Anna Hopfer z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga pyta kelnera Łukasza N.: „Czy zarejestrował pan rozmowę jednego z prezesów banku dotyczącą zawierania pożyczek i kredytów na podstawione osoby, tzw. słupy?”.

Łukasz N. odpowiada: „Tak, tak mi się wydaje, bo jakość tego nagrania była słaba, ja je odsłuchiwałem to było nagranie Morawieckiego z jakimś mężczyzną. Ja nie znam tego mężczyzny, w tej rozmowie brały udział tylko tych dwóch mężczyzn. Morawiecki jest z banku BZW BK. Z tego co pamiętam to rozmawiali o jakiś budynkach, tamten drugi człowiek którego nie znam powiedział że jakaś osoba się obawia i chce się wycofać z tego interesu. Rozmawiali o zakupie budynków pod inwestycje i mieli tam wynajmować pod jakieś biznesy ale dokładnie nie pamiętam. Rozmawiali że dokumenty mają być sporządzone na jakąś osobę. Rozmawiali, że będą mieli te, że oni będą mieli te lokale zakupione na inne osoby, że na inne osoby będą wystawione dokumenty. Nie pamiętam czy w tej rozmowie była mowa o pożyczkach i kredytach na słupy. Oni rozmawiali o tym że będą kupować nieruchomości na podstawione osoby. Ten mężczyzna który się spotkał z Morawieckim powiedział, że prawdopodobnie jakaś kobieta się obawia i chce się wycofać. Nie pamiętam czy on precyzował czego się boi ta kobieta. Marek Falenta dostał ode mnie to nagranie. Ja o tym nagraniu mówiłem pani [XXX] z CBŚ.”

[XXX] to policjantka, prowadząca szereg czynności w sprawie afery. W stenogramie jest jej pełne imię i nazwisko, ale nie podajemy go ze względu na jej bezpieczeństwo.

Pani prokurator Hopfer dopytuje, czy Łukasz N. mówił o tej taśmie Morawieckiego swemu wspólnikowi Konradowi Lasocie, który nagrywał gości w innej warszawskiej restauracji „Amber Room”. Łukasz N. wyjaśnia: „Możliwe że ja o tym nagraniu mówiłem Konradowi Lasocie, ale ja nie kojarzę”.

W tej sytuacji prokurator odczytuje Łukaszowi N. fragment zeznań Lasoty, złożonych kilka dni po zatrzymaniu.

Kluczowe zdanie tych zeznań brzmi tak: „Dodatkowo [Łukasz N. — przyp. red.] poinformował mnie o nagranej przez niego rozmowie prezesa banku BGŻ albo BH z kimś z jego najbliższego otoczenia dotyczącej zawierania pożyczek i kredytów na słupy, tj podstawione osoby. Oni mieli zaciągać kredyty na słupy i w ten sposób działać na szkodę banku. Nie jestem pewny jaki to był bank. O tym byłem informowany w okolicach września 2013 r.

Po odsłuchaniu zeznań Lasoty, Łukasz N. zeznaje dalej: „Ten fragment dotyczył tej rozmowy Morawieckiego z tym mężczyzną, aczkolwiek ja nie odpowiadam za dosłowność słów Konrada. To jest interpretacja moich słów, ja nie pamiętam co dokładnie powiedziałem Konradowi. Chcę zaznaczyć, że z tych rozmów, które ja odsłuchałem i pamiętam to Morawiecki z drugim mężczyzną spotkał się tylko raz i to kojarzy mi się z tym spotkaniem. Ja nie pamiętam co ja dokładnie przekazałem Konradowi, nie pamiętałem nawet że ja mu to powiedziałem. Ja nie jestem w stanie dzisiaj odnieść się do tego czy w tej rozmowie była mowa o kredytach branych na tzw. słupy. Ja mówiłem Konradowi o różnych spotkaniach, jakie nagrałem, a on mówił mnie o tych które nagrał. O tym spotkaniu Konrad mógł się dowiedzieć ode mnie, istnieje też możliwość, że sam mógł je odsłuchać, bo mogłem mu dać pendrive z nagraniem tej rozmowy. Ja nie miałem przed nim zbyt wielu tajemnic. Wtedy kiedy ja na bieżąco przekazywałem mu informacje pamiętałem lepiej niż dzisiaj”.

Niesmak kelnera

Z tych zeznań płynie kilka wniosków. Najważniejsza różnica w obu zeznaniach dotyczy tego, czy na podstawione osoby miały być kupowane nieruchomości (tak twierdzi Łukasz N.), czy też brane kredyty (tak uważa Lasota). Pamiętać przy tym należy, że to Łukasz N. nagrał Morawieckiego, zaś Lasota zeznaje prawie w oparciu o zasłyszaną wersję.

Ówczesne zeznania Łukasza N. dotyczące innych przez niego nagranych osób okazują się dość precyzyjne, co dziś można zweryfikować w oparciu o ujawnione taśmy. Łukasz N. znał nagrywanych gości i dobrze zapamiętywał, o czym rozmawiali.

Lubię to! Skomentuj33 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale