110 obserwujących
373 notki
1075k odsłon
  4522   4

Refleksje po konferencji Merkel i Putina

W pewnym uproszczeniu brzmi on następująco - Wasza polityka w Afganistanie zakończyła się klęską, musicie ostatecznie zrezygnować z chęci wywierania wpływu na sytuację wewnętrzną w innych krajach. Rosja jest jedynym państwem mogącym zagwarantować zatrzymanie fali uchodźców, w związku z tym, liczcie się z naszym stanowiskiem.

Zaraz potem Putin zaczął mówić o sytuacji na wschodzie Ukrainy, co wyraźnie sugeruje, że w rosyjskiej narracji, a może licytacji, obydwie sprawy się łączą. Jeśli Zachód chce współpracować z Moskwą i liczyć na to, że zatrzyma ona falę uchodźców z Afganistanu, to trzeba zacząć rozmawiać o Ukrainie. Putin zagrał w otwarte karty mówiąc: „Niepokojące jest również przyjęcie przez Ukrainę szeregu ustaw i rozporządzeń, które w swej istocie są sprzeczne z Porozumieniami Mińskimi. Odnosi się wrażenie, że kierownictwo tego kraju postanowiło w zasadzie zrezygnować z pokojowego rozwiązania sytuacji. W związku z tym po raz kolejny zwracamy się do Pani Kanclerz Federalnej, w tym biorąc pod uwagę zbliżającą się wizytę w Kijowie, o wpłynięcie na stronę ukraińską w zakresie wypełniania wszystkich wcześniej zaciągniętych zobowiązań.”

Obecny na konferencji prasowej Putina i Merkel Dmitrij Kozak, wiceszef administracji rosyjskiego prezydenta indagowany przez dziennikarza Kommiersanta (powiedział) (https://www.kommersant.ru/doc/4955152?from=main_6), że procedowana właśnie na Ukrainie ustawa „o polityce państwowej w okresie przejściowym” pozbawia „ludowe republiki” Donbasu jakichkolwiek praw i w istocie jej przyjęcie „oznacza wojnę.” W tym kontekście deklaracje kanclerz Merkel, sformułowane również na wspólnej konferencji z Władimirem Putinem, że liczy na wznowienie Formatu Normandzkiego i sukces rozmów, w połączeniu z jej wcześniejszymi deklaracjami o potrzebie powrotu do „formuły Steinmeiera” należy rozumieć jako gotowość ustępstw ze strony Berlina wobec dyktatu Moskwy.

Kontekst piątkowych rozmów Putina z Merkel „zbudował” sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR Nikołaj Patruszew, który (udzielił)( https://iz.ru/1209165/aleksei-zabrodin/pokhozhaia-situatciia-ozhidaet-i-storonnikov-amerikanskogo-vybora-na-ukraine) dziennikowi Izwiestia. Rozmowa, która ukazała się w przeddzień przybycia Merkel do Moskwy niemal w całości, poza jednym wtrętem, poświęcona była kwestii Afganistanu. Wydaje się to nieprzypadkowe. Patruszew krytykuje oczywiste niedostatki i klęskę amerykańskich służb specjalnych, które nie były w stanie prawidłowo ocenić sytuacji w Afganistanie ale wprowadza też nowe, intersujące wątki. Otóż mówi o ogromnej skali korupcji, w której uczestniczyli nie tylko przedstawiciele władzy w Kabulu, ale również, a może przede wszystkim elity Stanów Zjednoczonych. Może się okazać, w kontekście zaangażowania i przygód Huntera Bidena na Ukrainie (Burisma Holding), że Rosja w najbliższym czasie ma zamiar zagrać przeciw Waszyngtonowi „karta korupcyjną”. Syn Bidena stracił już drugi laptop nafaszerowany kompromitującymi materiałami i jak mówi na (ujawnionym) (https://www.dailymail.co.uk/news/article-9881213/Unearthed-video-shows-naked-Hunter-Biden-claiming-Russian-drug-dealers-stole-laptop.html) przez Daily Mail nagraniu. Na dodatek twierdzi, że „mają go Rosjanie”, co może oznaczać, iż przygody Donalda Trumpa oskarżanego o to, że jest szantażowany przez agentów rosyjskich służb specjalnych w obliczu „komrpomatów” jakie Rosjanie mogą mieć na syna prezydenta, firmę w której pracował (kierowana przez syna Johna Cerry) i Demokratyczny establishment to, to dziecinna igraszka.

W wywiadzie Patruszewa warto jednak zwrócić uwagę na co innego. Otóż powiedział on, że proamerykańskie władze w Afganistanie, a kraj, jak przypomniał cieszył się statusem „strategicznego sojusznika USA” nie będącego członkiem NATO zostały porzucone, w godzinie próby przez swych amerykańskich partnerów i taki sam los czeka Ukrainę, tj. Kijów w ostatecznym rachunku zawiedzie się na swych partnerach. „Naszym priorytetowym zadaniem – zadeklarował w wywiadzie Nikołaj Patruszew - jest zapewnienie kontroli nad przepływami migracyjnymi z Afganistanu, ochrona regionu przed przepływem terrorystów przez granicę pod przykrywką uchodźców, przed szerzeniem się radykalnej ideologii, przemytem broni i handlem narkotykami.” Jest to też wyraźny komunikat pod adresem Unii Europejskiej. W obecnych realiach, faktem jest zarówno to o czym mówił Putin na konferencji prasowej, czyli to, że realną władzę w Kabulu sprawują Talibowie, jak i to o czym dawał do zrozumienia w wywiadzie Patruszew, czyli, że to Rosja i jej środkowoazjatyccy sojusznicy mogą skutecznie zablokować falę emigracyjną z Afganistanu. Z pewnością nie zrobią tego Amerykanie, ani tym bardziej Europejczycy.

Jeśli chodzi o inne kwestie, sytuację na Białorusi, w Syrii, Libii czy irański projekt nuklearny, to Moskwa, za wyjątkiem tego pierwszego „tematu” jest gotowa współpracować z Europą. Sytuacja W Mińsku, co podkreślił Putin musi zostać rozwiązana „bez ingerencji z zewnątrz”.

Mamy zatem jasno sformułowany katalog rosyjskich oczekiwań, możliwe pola kompromisu i współpracy i to na czym szczególnie zależy Moskwie. Teraz Merkel jedzie do Kijowa, gdzie okaże się na ile jest w stanie przekonać ukraińskie elity o tym, że należy prawidłowo odczytywać „znaki czasu”.

Artykuł został opublikowany w portalu wPolityce

Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka