84 obserwujących
339 notek
832k odsłony
4777 odsłon

Rosja vs. USA, czyli samiec Alfa kontra jeszcze większy samiec Alfa.

Wykop Skomentuj74

            Rosyjskie media informują ponadto, powołując się na dane z portalu CivMilAir, że w ciągu kilku ostatnich dni z amerykańskiej bazy wojskowej znajdującej się na zachodnim wybrzeżu wystartował samolot szpiegowski U 2S, którego zadaniem będzie prowadzenie działań na rosyjskim Dalekim Wschodzie. W tym samym czasie z brytyjskiej bazy lotniczej Mildenhall miał wystartować samolot wywiadu radiolelektronicznego RC135V Rivet Joint i skierować się w rejon rosyjskiego Kaliningradu. Towarzyszyć mu ma samolot radiolokacyjnego kierowania ogniem E – 3 Sentry należący do sił NATO. Ale to nie koniec. Z sycylijskiej bazy lotniczej, którą wykorzystują Amerykanie miał właśnie wystartować i skierować się w stronę Syrii samolot P-8A Posejdon. A zaraz potem z tej samej bazy miał wystartować drugi samolot tego samego typu. Rosyjscy sztabowcy informują też, że nad centralną Ukrainą zaobserwowali bezzałogowy samolot RQ-4 Global Hawk, który kierował się na wschód. A gdyby tego było komuś mało, to w rosyjskiej prasie można przeczytać o tym, że właśnie z amerykańskiego wschodniego wybrzeża wystartował samolot C – 32 B, który najczęściej używany jest, jako jednostka wspomagająca operacje sił specjalnych. Tego samego dnia w powietrze podniesione zostały cztery samoloty E-6B, których zadaniem jest zagwarantowanie utrzymania stałej łączności amerykańskiego Wyższego Dowództwa Sił Powietrznych (National Command Authority) zarówno z siłami strategicznymi, jak i dysponującymi bronią konwencjonalną. Zadaniem tych jednostek, jest, utrzymanie zapasowego systemu łączności z łodziami podwodnymi wyposażonymi w głowice jądrowe. Rosyjscy analitycy zastanawiają się, dlaczego podniesiono aż cztery takie samoloty, z łącznej liczby 8 znajdujących się na wyposarzeniu amerykańskich sił zbrojnych. I udzielają następującej odpowiedzi – trzeba zwrócić uwagę na to, że mogą one sterować rakietami dalekiego zasięgu rozlokowanymi w podziemnych sztolniach (system Minuteman 3). A dlaczego wystartowały w takiej liczbie? Z tego powodu, że systemy sterowania rakietami przenoszącymi głowice jądrowe pracują na bardzo wysokich częstotliwościach i dlatego jeden z nich może „obsłużyć”, co najwyżej 150 sztolni. A w związku z tym, żeby wysłać sygnał „jesteśmy przygotowani na wszystko” trzeba podnieść więcej niźli jeden samolot tego typu.

I wreszcie ostatni akord w tej, jak pisze rosyjska prasa „uwerturze Trumpa”. Wystartował E-4B Nightwatch, potocznie nazywany samolotem Dnia Sądu Ostatecznego, a będący powietrznym centrum dowodzenia amerykańskimi siłami zbrojnymi. Mogą się w nim znajdować obok Prezydenta również dowódcy amerykańskich sił zbrojnych. I ma być wykorzystany w czasie wojny jądrowej.

Nic dodać nic ująć. Póki, co Rosjanie reagują dość powściągliwie. Kommiersant nieoficjalnie dowiedział się, a to gazeta dobrze poinformowana, że trwają poufne, zakulisowe negocjacje między wojskowymi obydwu stron. Podobno w kontaktach pośredniczą Turcy. Idzie raczej nie o to, aby udaremnić ewentualny rakietowy odwet Zachodu na siły Asada, odwet za użycie broni chemicznej (nota bene Moskwa twierdzi, że nie ma dowodów na to, aby to reżim użył mieszanki chloru i sarinu), ale o to, aby Amerykanie zanim odpalą rakiety, poinformowali, jak to już w przeszłości bywało, na jakie cele one spadną. Rosjanie mogliby się zawczasu ewakuować i prócz rutynowych połajanek cała sprawa rozeszłaby się po kościach. Ale jak się dość powszechnie uważa uderzenie jednak nastąpi. Nie na darmo, bowiem Trump właśnie odwołał swój udział w spotkaniu państw obydwu Ameryk, które odbywa się w Peru jutro i pojutrze. Rosyjscy komentatorzy zwracają też uwagę na to, że w trakcie ostatniego głosowania w Radzie Bezpieczeństwa rosyjskiego przedstawiciela (ostatecznie Moskwa zgłosiła weto) nie poparł ani Kazachstan, ani też, ku pewnemu zaskoczeniu Chiny, które wstrzymały się od głosu (Kazachstan poparł propozycję zgłoszoną przez Amerykanów). Komentator wojskowy Nowej Gaziety, Paweł Felgengauer jest zdania, że gra się toczy zarówno o Asada, jak i o tzw. republiki ludowe na wschodzie Ukrainy. Jeśli Moskwa wycofa się z tych dwóch przyczółków to nastąpi odprężenie, sankcje znikną, a Putin, który przecież cieszy się poparciem narodu, będzie mógł skoncentrować swe wysiłki na reformach i podniesieniu gospodarki. Niedawno jeden z bliskich współpracowników rosyjskiego prezydenta Władysław Surkow[1] opublikował dłuższy artykuł pełen historycznych odniesień, który w gruncie rzeczy był wezwaniem do przyjęcia przez Moskwę postawy izolacjonistycznej. Kreml na razie, niczym Sfinks, milczy. Myśli czy oferta jest ciekawa?



[1] http://www.globalaffairs.ru/number/-19490.

Wykop Skomentuj74
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka