87 obserwujących
348 notek
884k odsłony
5414 odsłon

Co wybuchło w Magnitogorsku i dlaczego musiała to być nieszczelna kuchenka?

Wykop Skomentuj71

    Z czasem zaczęły się w sieci i na rosyjskich niezależnych kanałach informacyjnych pojawiać relacje świadków wybuchu marszrutki. Otóż ich zdaniem, przed eksplozją słychać było odgłosy przypominające strzały z broni maszynowej. Pojawiły się też relacje o tym, że ktoś uciekł z samochodu w którym „wybuchł zbiornik z gazem”. Sporo pytań wzbudza też to, że do tej pory nie podano nazwiska właściciela taksówki, bo mimo pożaru, tablica rejestracyjna, jak mówi jeden ze świadków wydarzenia, była dobrze zachowana i numery dało się odczytać bez przeszkód. I znów dziennikarze portalu Znak, powołując się na źródła w służbach, piszą, że agenci, przeszukujący okolice miejsca w którym bezdomny znalazł telefon komórkowy z dziwnymi kabelkami natknęli się na furgonetkę w której znajdowali się podejrzani mężczyźni. Wywiązała się strzelanina i w jej wyniku samochód eksplodował.

    Tego samego dnia w nocy, w kanałach społecznościowych pojawiła się informacja, że rosyjskie służby specjalne przeszukują wieżowce znajdujące się w bezpośredniej okolicy miejsca gdzie wybuchł samochód, którym jechało ponoć czterech, nie trzech mężczyzn. Jeden miał uciec i ukryć się gdzieś w okolicy.

    Oczywiście nie wiadomo co stało się w zniszczonym wieżowcu. Jedno jest pewne, aby gaz wybuchł z taką siłą potrzebna jest nie tylko nieszczelna instalacja, ale również silna koncentracja ulatniającego się gazu, która nie następuje w okamgnieniu i nie dzieje się samoczynnie. Zresztą lokalne służby informują, że budynek przeszedł rutynową kontrolę. Co prawda w kilku mieszkaniach nie sprawdzono kuchenek, ale instalacja magistralna była w dobrym stanie. Czyli nawet jeśli zgodzić się z teorią o wybuchu gazu, to rozszczelnienie instalacji musiało być celowe i musiało być dziełem rąk ludzkich.

    Wątpliwości będą się jeszcze przez pewien czas mnożyć, a ja zaryzykuję tezę, że władze nie wycofają się z wersji o wybuchu gazu, czyli nieszczęśliwym wypadku, tragedii. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka podejrzanym może wydawać się jak w trakcie akcji ratunkowej mającej na celu możliwie szybkie odkopanie rannych i zabitych z ogromnego zwałowiska bloków betonowych i elementów konstrukcyjnych, w jakie przeistoczyła się ta część budynku, już drugiego dnia udało się ustalić, że przyczyną wybuchu był gaz oraz, co już najbardziej zaskakujące, że „nie znaleziono niczego co wskazywałoby na inny przebieg wydarzeń.” W tym ostatnim fragmencie oficjalnego komunikatu przedstawiciele władz mieli na myśli, części bomby, detonatory etc.

    Dlaczego jednak taka wydaje się być strategia Kremla? Wydaje się, że z kilku powodów. Po pierwsze od dłuższego już czasu, poza wydarzeniami ewidentnymi, jak wybuch bomby w metrze w Petersburgu, władze wydarzenia, które mogą wyglądać na zamachy terrorystyczne starają się przedstawić jako zachowania osób niestabilnych psychicznie, albo o podłożu kryminalnym. Tak było choćby w ubiegłym roku, po ataku nożownika w Surgucie (pisałem o tym - https://www.salon24.pl/u/wiescizrosji/803083,walka-o-schede-po-putinie-juz-sie-zaczela). Rosjanie pamiętają o stanowczym zachowaniu władz po wybuchach kamienic jesienią 1999 roku (w Moskwie i w Dagestanie), kiedy to służby niemal natychmiast ustaliły, że za wybuchami kryją się czeczeńscy terroryści. Ale wówczas władzom bardzo na takiej wersji zależało, bo idący po władzę prezydencką Putin chciał się pokazać jako „twardziel”. A teraz? Teraz narracja jest zupełnie inna. Rosja interweniowała w Syrii aby z dala od rosyjskich granic walczyć z zagrożeniem terrorystycznym. Z podobnych zresztą względów myśli o interwencji w Afganistanie, utrzymuje powiększone kontyngenty wojskowe w Tadżykistanie i Kirgistanie i generalnie najlepiej na świecie radzi sobie z zagrożeniami związanymi z terroryzmem islamskim. Jeśliby teraz miało się okazać, że syberyjskie miasta zagrożone są atakami, to cała ta narracja ległaby w gruzach.

    Podobnie jak jeszcze inna, która można w skrócie skwitować maksymą „niech na całym świecie wojna, byle Rosja była spokojna”. Putin mówił o tym wielokrotnie, ostatnim razem, w trakcie grudniowego spotkania na Kremlu z nowo powołanymi członkami prezydenckiej Rady ds. Praw Człowieka. Proszony wówczas o to aby „złagodził” nieco kurs w polityce wewnętrznej pytał retorycznie czy chcieliby aby „mieszkańcy Moskwy oglądali takie sceny jak Paryżanie”. Chodziło oczywiście o protesty żółtych kamizelek i natrętny motyw w propagandzie władz, że może Rosjanie nie żyją na takim poziomie jaki byłby właściwy dla obywateli mocarstwa i to jeszcze potentata w eksporcie węglowodorów, ale za to, mogą się, dzięki polityce władz, czuć bezpiecznie.

    I wreszcie motyw ostatni, o wymiarze ekonomicznym. W grudniu Putin podpisał nowelizację ustawy umożliwiającym łatwiejsze uzyskanie przez pracowników zagranicznych rosyjskiego prawa pobytu i obywatelstwa. Chodzi o to, że już wiadomo, iż polityka demograficzna władz skończyła się fiaskiem. Mieszkańców Rosji ubywa i procesu tego nie uda się zahamować, bez napływu emigrantów. Rosyjscy demografowie argumentują, że do kraju winno co rok przyjeżdżać nie mniej niźli 500 tys. pracowników. Bez tego perspektywy wzrostu gospodarczego okazują się mrzonką. Już uzasadniając słabsze niźli zakładano wyniki tego roku (1,5 % wzrostu PKB, miast planowanego 2,1 %) odpowiadający za gospodarkę minister Orieszkin mówił o braku rak do pracy. Napływ chętnych pracować w Rosji jest coraz mniejszy, bo w związku ze spadkiem wartości rubla wobec dolara (pond 20 % w ubiegłym roku), praca tam jest coraz mniej atrakcyjna. A gdyby teraz na to nałożyła się psychoza przed „ludźmi o azjatyckich rysach twarzy”, to o gastarbeiterów byłoby jeszcze trudniej.

    Biorąc to wszystko pod uwagę, staje się jasne, że wybuch gazu z nieszczelnej kuchenki jest najbardziej prawdopodobna wersją tego co zdarzyło się w Magnitogorsku.


Wykop Skomentuj71
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka