85 obserwujących
342 notki
854k odsłony
3889 odsłon

Przyszłość Rosji to nie rewolucja, a gnicie systemu i narastające separatyzmy.

Wykop Skomentuj55

    Strategia Nawalnego, jak można przypuszczać, obliczona jest na osiągnięcie trzech celów. Po pierwsze w ten sposób rozbudowuje on swój ruch, co w najbliższych miesiącach może mu ułatwić zdominowanie opozycji. Po drugie chce wykorzystać narastającą falę frustracji i sprzeciwu wobec rosyjskiej władzy, która nie ma jeszcze politycznej twarzy i jest raczej ruchem sprzeciwu niźli poparcia opozycji. I po trzecie wreszcie, dąży do rozbicia kruchej równowagi systemu, w którym „koncesjonowana opozycja” jaką są komuniści, przedstawiciele formacji Żyrinowskiego, czy Sprawiedliwej Rosji odgrywa dziś rolę pomocniczą, ale w miarę wzrostu aspiracji może doprowadzić do rozsadzenia systemu. Już obecnie komuniści zwołują wiec na najbliższą sobotę na tym samym Prospekcie Sacharowa po to aby protestować przeciw machinacjom wyborczym oraz zaskarżyli do sądu wszystkich kandydatów Jednej Rosji, a raczej niezależnych korzystających z tzw. resursu administracyjnego, mających zamiar startować w Moskwie, twierdząc, że ich podpisy zostały sfałszowane. Jeszcze ciekawszy obraz wyłania się z analizy sytuacji w Kraju Chabarowskim, gdzie wybory na lokalnego gubernatora wygrał w 2018 roku przedstawiciel partii Żyrinowskiego Sergiej Furgal. Jest on przedstawicielem „młodzieży” tej formacji nie do końca posłusznym moskiewskiej centrali, który już obecnie rozpoczął ciekawą grę polityczną. Warto temu co się dzieje w tym syberyjskim regionie poświęcić nieco więcej uwagi, bo to raczej według chabarowskiego a nie moskiewskiego scenariusza będzie rozwijała się sytuacja w Rosji. Otóż w Kraju Chabarowskim 8 września odbędą się wybory, zarówno do zgromadzenia na poziomie kraju, jak i lokalnym, w Chabarowsku. W poprzednich, które miały miejsce w 2014 roku, na fali „krymskiego konsensusu” wygrała zdecydowanie Jedna Rosja zdobywając 30 z 36 mandatów. Ale teraz nie powtórzy tego wyniku, wręcz przeciwnie, większość z lokalnym zgromadzeniu, na to wskazują wszystkie sondaże zdobędą przedstawiciele LDPR, a nazywając rzecz po imieniu „ludzie Furgala”. Lokalni aktywiści Jednej Rosji byli przekonani, że entuzjazm ludzi do nowego gubernatora szybko się ulotni, ale jak dziś widać bardzo się pomylili. Na początku roku doprowadzili też do zmiany ordynacji w wyborach do miejscowej Dumy zmieniając liczbą okręgów jednomandatowych. Pierwotnie było ich 18, teraz ta liczba została powiększona do 24. W poprzednich wyborach we wszystkich okręgach jednomandatowych zwyciężyli kandydaci Jednej Rosji, ale teraz wygląda na to, że ten trick zwróci się przeciw nim. Tym bardziej, że Furgal doprowadził do podziału w partii władzy i wydzielenia się z niej „ruchu zwolenników reform”. W efekcie istnieje duże prawdopodobieństwo, że Jedna Rosja, straci większość w parlamencie Kraju Chabarowskiego na rzecz ludzi Żyrinowskiego, którzy nawet jeśli nie będą mieć większości, to mogą porozumieć się z komunistami. Niezależnie od wszystkiego Jedna Rosja może stać się co najwyżej „młodszym” partnerem koalicyjnym. Czy ograniczy to możliwość gry Kremla? Z pewnością skomplikuje obraz sytuacji, uczyni ją w skali całego kraju coraz bardziej złożoną i mało przejrzystą, utrudni zarządzanie. Również i z tego powodu, że przy obecnym poziomie centralizacji i nieefektywności aparatu państwowego, który w większej części swój czas pożytkuje na walkę o rozmaitego rodzaju renty władzy, niźli na rządzenie, Kreml ma ograniczone z ludzkiego punktu widzenia możliwości zarządzania coraz bardziej komplikującym się mechanizmem. W tym sensie emancypowanie się lokalnych elit, przejmowanie przez nich kontroli nad mechanizmami wyborczymi będzie oznaczało wzrost separatyzmów, ale rozumianych nie tak jak jesteśmy skłonni postrzegać to w Polsce, jako separatyzmów na tle narodowym, ale jako ruchów zmierzających do kontrolowania w większym stopniu źródeł dochodów generowanych lokalnie a dziś przejmowanych przez Moskwę. To oznacza pozostawienie większej części renty na poziomie lokalnym, a z perspektywy Moskwy mniej środków do dyspozycji. Środków, które w niemałej części przeznaczane są na subsydiowanie potencjalnie zapalnych regionów, takich jak republiki kaukaskie i Powołże. Ale dziś, nie bez powodów obserwujemy narastanie politycznej, najczęściej opozycyjnej aktywności na szeroko pojmowanej Syberii.

    Znany rosyjski ekonomista Wladislaw Inoziemcew umieścił niedawno na swej stronie Facebooka link do blogu jednego z syberyjskich blogerów Aleksieja Kangurowa. Ten mieszkający w Tiumeniu bloger, najpopularniejszy wśród uralskiej społeczności największej platformy blogowej Rosji Livejournal (48 miejsce w skali kraju) zamieścił właśnie długi artykuł pod znamiennym tytułem „Niepodległa Syberia – już wkrótce” (https://kungurov.livejournal.com/241911.html?utm_source=fbsharing&utm_medium=social&fbclid=IwAR0iXz7Wq_TIlOARsVJGOoSWwuGeVXZS67kukIy1Og_V80dzGyG-cNwc75I) . To co w tym artykule warte jest odnotowania, to poziom niechęci mieszkańców Syberii wobec Rosji, a raczej Moskwy. Jak pisze wprost Kangurow Moskale, bo takim terminem się posługuje, prowadzą wobec Syberii, którą dziś zamieszkuje 28 mln ludzi politykę typowo kolonialną. Centrum zawłaszcza 90 % dochodów z eksploatacji bogactw naturalnych, pozostawiając na miejscu marne grosze. A w zamian eksportuje swoje śmieci, skorumpowanych urzędników, zatruwa wodę, glebę i powietrze. Olbrzymi region pozostawiony jest samemu sobie – żadne problemy nie są rozwiązywane, ekologiczna degradacja Syberii jest niewyobrażalna i postępuje w przyspieszonym tempie. Do tej pory jedynym „wentylem bezpieczeństwa” dla władz było to, że ludzie realizowali strategie indywidualne – po prostu wyjeżdżali. To dlatego ludność Syberii ciągle się zmniejsza. Ale dziś nie ma już dokąd uciekać, a na dodatek przysłowiowy nafciarz z Tiumenia, który pracuje większą część roku w „przyjaznych” warunkach 60 stopniowego mrozu, kiedy przyjedzie do Moskwy i chce poczuć siłę swoich 60 – 70 tysięcy zarobionych co miesiąc rubli, rychło przekonuje się, że w stolicy na więcej może liczyć kelnerka obsługująca go w kawiarni. Kangurow jest zdania, że niedługo nastąpi kres kolonialnej polityki Moskwy wobec Syberii. Stanie się tak nie dlatego, że będzie ona chciała ogłosić niepodległość, choć i w dłuższej perspektywie tego nie można wykluczyć, ale dlatego, że aby takiego ryzyka uniknąć Moskwa pod presją lokalnych elit będzie musiała zgodzić się na to co określa on mianem nowego modelu federalizmu. Symptomem nadchodzących zmian jest i nastrojów jest też to, że w rosyjskiej Radzie Federacji jedyny głos krytyki wobec polityki siłowego tłumienia demonstracji w Moskwie sformułowany został przez senatora z syberyjskiej Buriacji, w przeszłości też „siłowika”. Istota zmian nie będzie sprowadzać się do nowych formuł ustrojowych, ale do innego podziału pieniędzy z eksploatacji bogactw naturalnych. Nie tak jak obecnie 10 % zostawianych na miejscu a 90 % zabieranych przez centralę, ale w formule bardziej równomiernego podziału. I taki ruch, jeśli on nastąpi, do gruntu zmieni Rosję. Ale trzeba też zadać pytanie jaka jest alternatywa? Zarysowała ją już Szewcowa – przejście od fazy miękkiego do twardego autorytaryzmu, czyli nazywając rzeczy po imieniu, większego zamordyzmu.


Wykop Skomentuj55
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka