97 obserwujących
362 notki
1018k odsłon
3817 odsłon

Strategia okrążania. O amerykańskiej polityce wobec Rosji i Chin.

Wykop Skomentuj47

    Wracając do rozważań natury strategicznej, warto odnotować, że oceny Marka Espera, potwierdził występujący niedawno w Instytucie Aspen, Robert P. Ashley Jr., szef amerykańskiego wywiadu wojskowego, który powiedział, że w perspektywie roku 2035 głównym strategicznym przeciwnikiem Stanów Zjednoczonych będą Chiny, zważywszy na potencjał gospodarczy i globalne ambicje, ale teraz tak trzeba patrzeć na Rosję, głównie mając na względzie jej potencjał nuklearny.

    Innymi słowy powstrzymywanie Rosji, jeden z istotnych celów strategicznych amerykańskiej polityki zagranicznej, winno dać pożądany z perspektywy Waszyngtonu efekt przed umownym 2035 rokiem, czyli w ciągu najbliższych 15 lat. Co ciekawe w gruncie rzeczy podobne tezy formułują rosyjscy myśliciele strategiczni, w rodzaju Sergieja Karaganowa, jednego z „ojców założycieli” dominującej w rosyjskim myśleniu o polityce zagranicznej tzw. szkoły państwowców (dierżawników). Otóż jego zdaniem Rosja musi w perspektywie co najwyżej najbliższych 5 lat doprowadzić do trwałego związania swych strategicznych interesów z niektórymi państwami Zachodu (Francja i Niemcy), po to aby równoważyć rosnąca dysproporcję potencjałów między nią a Chinami, co w oczywisty sposób sprowadzi Moskwę do roli ubezwłasnowolnionego młodszego brata oraz jednocześnie dążyć do możliwie istotnego nadwątlenia osi atlantyckiej. Dopiero połączone potencjały Rosji i państw europejskich wespół z bliską współpracą z Pekinem pozwoli z jednej strony równoważyć Chiny, a z drugiej dawać „odpór” Stanom Zjednoczonym. Niezależnie od propagandowych sloganów nikt z rosyjskiej elity nie ma dziś wątpliwości, że Rosja osamotniona, czy inaczej mówiąc suwerenna, nie ma najmniejszy szans w rywalizacji z Chinami czy Stanami Zjednoczonymi i prędzej czy później stanie się wasalem jednej z tych potęg. Najbardziej dobitnie powiedział to dziekan wydziału ekonomicznego Uniwersytetu Moskiewskiego Aleksandr Auzan. W jednym z wywiadów prasowych zwrócił się on wprost „do tych którzy myślą o pozycjonowaniu Rosji w świecie” i zaproponował aby przemyśleli następujące informacje. Obecnie, jak powiedział, Rosja, licząc według parytetu siły nabywczej ma PKB na poziomie 3 % światowego, kilka lat temu było to 4 %, ale recesja jaka dotknęła kraj po 2008 roku i wolne tempo wzrostu zredukowało ten udział. ZSRR, przypomniał Auzan, miało 10 % światowego PKB, a licząc razem z tzw. blokiem socjalistycznych, nawet 20 %. Obecnie Rosja znajduje się w stadium geopolitycznego i geoekonomicznego starcia z krajami, które kontrolują 50 % światowego PKB. ZSRR mając znacznie większy potencjał w ostatecznym rachunku przegrał tę rywalizację, a jaki będzie los Rosji, zwłaszcza w sytuacji, kiedy w efekcie rachitycznego wzrostu w najbliższej przyszłości udział kraju w światowym PKB spadnie do 2,5 %, retorycznie zakończył swe wystąpienie rosyjski ekonomista?

    Wracając jednak do kwestii geopolitycznych warto zwrócić uwagę na właśnie zakończoną wizytę zastępcy szefa amerykańskiego Departamentu Stanu Davida Hale w stolicach dwóch środkowoazjatyckich krajów – Uzbekistanie i Kazachstanie. Oficjalnie jej celem były rozmowy dotyczące współpracy gospodarczej oraz większego zaangażowania Taszkientu w Afganistanie, tym nie mniej w Rosji, podróż ta odczytywana jest jako wyraźny wzrost zainteresowania Stanów Zjednoczonych regionem. W planie gospodarczym chodzi w kazachską ropę naftową i gaz ziemny. Kwestia staje się tym istotniejsza, że Kazachowie właśnie ogłosili o zamiarze znacznego wzrostu wydobycia na polu naftowym Kashgan a istniejąca infrastruktura przesyłowa łączące kraj z Federacją Rosyjską jest niewystarczająca. Wraca zatem perspektywa budowy gazo i ropociągu przez Morze Kaspijskie do Azerbejdżanu i dale do Turcji.

    Jeśli idzie o relacje Stanów Zjednoczonych z Uzbekistanem, to przezywają one ostatnio istny renesans. Po wizycie prezydenta Uzbekistanu w Białym Domu, w maju 2018 roku w czasie której podpisano pierwszy w historii 5 letni plan współpracy wojskowej odbyła się jeszcze w listopadzie 2018 wizyta amerykańskiej misji wojskowej w Taszkiencie. W styczniu 2019 oddziały uzbeckich sił specjalnych brały udział w szkoleniu w jednej z baz amerykańskich sił zbrojnych w Missisipi, a w lipcu szef Pentagonu gościł w Waszyngtonie uzbeckiego ministra obrony Bokhodira Kurbanova. Niepokój Rosjan wzbudza myśl, że Amerykanie będą chcieli powrócić do bazy w Karszi-Chanabad, którą wykorzystywali w czasie operacji w Afganistanie w latach 2001 – 2005.

    I wreszcie Mongolia, w której szef Pentagonu Esper, był niedawno z oficjalną wizytą, a prezydent tego kraju, były zapaśnik i przedsiębiorca, który wygrał wybory na fali narastających anty-chińskich nastrojów, został przyjęty w Białym Domu. Anthony B. Kim analityk wpływowego konserwatywnego think tanku The Heritage Foundation w przeddzień wizyty mongolskiego prezydenta Chaltmaagijna Battulga w Białym Domu napisał, że „Mongolia jest strategicznym partnerem Stanów Zjednoczonych w regionie Indo – Pacyfiku. Politycy winni docenić wyjątkowe znaczenie Mongolii dla zakotwiczenia obecności Stanów Zjednoczonych w regionie.” Inni komentatorzy przypominali, że Mongolia jest jednym z 9 państw partnerów NATO w Azji, krajem, który zazwyczaj popiera rezolucje Stanów Zjednoczonych przedkładane w ONZ, oraz sojusznikiem, którego wojskowi uczestniczą w wielu misjach pokojowych i który wysłał swój kontyngent zbrojny zarówno do Iraku, jak do Afganistanu. W tym ostatnim kraju nadal pozostaje 200 mongolskich żołnierzy. W specjalnej deklaracji o partnerstwie strategicznym między Mongolią a Stanami Zjednoczonymi, która przygotowana została przez Departamentu Stanu znalazły się zapisy na temat „wspólnych wartości” oraz komplementy pod adresem kraju, który granicząc wyłącznie z dwoma autorytarnymi i agresywnymi państwami, jakimi są Chiny i Rosja, był w stanie zachować niezależność w swej polityce zagranicznej, a w polityce wewnętrznej jest nadal państwem demokratycznym, szanującym wolności i swobody obywatelskie. Rosyjscy eksperci zwrócili też uwagę na deklaracje Espera w trakcie jego niedawnej wizyty w Ułan Bator, o tym, że obydwa kraje mają zamiar „podnieść współpracę wojskową” na wyższy poziom.

Polska, Rumunia, Ukraina, Uzbekistan, Kazachstan, być może Mongolia, Afganistan, Japonia i Korea – to kraje, w których Stany Zjednoczone już mają swoje bazy wojskowe, lub w najbliższej przyszłości mogą mieć. Na północy mamy Alaskę i Kanadę, mającą wspólną ze Stanami Zjednoczonymi politykę w zakresie obrony arktycznych rubieży. Kilka tygodni temu Ottawa poinformowała o planach wydania ponad 12 mld dolarów na program znaczącej modernizacji jej floty wojennej. W tym kontekście niedawne deklaracje Donalda Trumpa o chęci odkupienia od Danii Grenlandii flankującej tzw. północną drogę morską wcale nie są tak niedorzeczne, jak chciała to przedstawicie liberalna prasa. Wygląda na to, że strategia okrążania została uruchomiona.


Wykop Skomentuj47
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka