Antysystem
Sam przeciwko systemowi
16 obserwujących
60 notek
257k odsłon
  85   0

Mechanika ludzkiego losu...

Dawno to było. Wiele zmieniło się, jakby wieki upłynęły. Zima, chyba styczeń, zmrok szybko zapadał. Wychodziłem z domu przed zachodem słońca aby jeszcze gdy widno dojść przez las do Arturówka a tam krążyłem wokół stawów. Kilka okrążeń stawu i na koniec trochę ćwiczeń na siłowni. Siłownia na wolnym powietrzu, 20 minut ćwiczeń i później w autobus do pracy na godzinę, dwie, trzy. Autobus co czterdzieści minut, zwykle ten o 17.17 niekiedy 17.57. Obok na przystanku tłum Ukraińców, mieszkają w Prząśniczce. Stoją i czekają na autobus zakładowy a ja jadę miejskim 85B, zwykle pusty. Nocne krążenie po Arturówku, właściwie to przecież popołudniowe, ale zmrok, nieliczne światła latarni, cisza, bardzo nieliczni ludzie. Niecka ciszy ale Moloch dyszy, bawi się i przygląda, czai się. Jednak zapominałem o wszystkim co złe krążąc po alejkach i ścieżkach wokół stawu. Zapadałem się w sobie. Tak jakby ten inny świat nie istniał tylko ja. Dopisuję po kilku dniach, nie mam ochoty na jakąkolwiek mądrą i napuszoną pisaninę, ciągnę notkę na siłę. Pewne myśli co nie nowe, owijam je w okoliczności. Myśl martwa jest gdy w czterech ścianach pojawia się, ważny jest ruch i samotność. Okoliczności, kontekst. W ten to zimowy dzień krążyłem więc po Arturówku w zmroku i samotnie słuchając Ziemi Urlo. Niecka spokoju i ciszy czyli złudzenie a może kontemplacja swoista, wyrwanie z mrowiska ludzkiego, ucieczka z młyna. Mrówka, która ma złudzenia. Mrówka. Metafizyka mrówki w mrowisku. To przecież śmieszne, jaka metafizyka. Mechanika, biologia, instynkt, gatunek. Ziemia Urlo narzuca nam takie myślenie. Szklana kula a może czarodziejska góra, zamknąć się ale wszędzie jest zagrożenie. Trzeba obcować z duchami. Kilkanaście dni przerwy. Szklana kula a nawet bańka mydlana. Lokalna ojczyzna. Maleńka jak makówka niekiedy. Niekiedy większa nieco. A świat ogromny jest. I przypadek. Małe dziecko na peronie, zagubione, w którą stronę los przechyli się, tak też bywa. Mogło nie być Miłosza. Ziemia Urlo wszędzie i te bańki mydlane odosobnienia latają w powietrzu i myślą, że to będzie na wieczność, będzie wiecznie trwać. Złudzenia lokalności ale globalność czycha. Nie ma ratunku. Mielą młyny diabelskie. Ale wtedy chodziłem samotny w zmroku wokół stawu, ten obcy świat nie istniał w mojej świadomości. A jednak przecież był niedaleko, choćby nawet ci Ukraińcy na przystanku to przecież wiadomy znak tych czasów. Barbaria oświetlona gazem, tak pisał niejaki B. w swoich esejach o A.E.Poe, o tym nowo odkrytym kontynencie porażającym totalnością, gigantyzmem przyrody, okrucieństwem form i przyrody i życia ludzkiego, antylokalnościa. Nieludzka ziemia. Lokalność zmiażdżona przez globalność. Barbaria oświetlona gazem, jest też bliżej położona barbaria oświetlona łuczywem. Najlepiej o tym nie pamiętać czy też umieć zapomnieć. Sztuka zapominania. 

Notka zapoczątkowana w styczniu 2020, zakalec z tego zrobił się, co ja też chciałem powiedzieć, że mechanika ludzkiego losu a nie metafizyka? Jesteś jednym z miliardów istnień nic nie wartym, jesteś nikim, jednostka nie istnieje a tylko gatunek. O tym jest m.in w Ziemi Urlo? którą wtedy w styczniu 2020 okrążając kilka razy stawy w Arturówku w ciemności i zmroku odsłuchiwałem. Jest tam taki fragment ale musiałbym spojrzeć w tekst. To były jednak beztroskie czasy, teraz wspominam ale nie tyle Miłosza i Ziemię Urlo ale ten obraz Arturówka w śniegu, spokój i cisza i ja chodzący wokół stawów. Bestia jednak czaiła się w oddali i manichejczyk Miłosz dobrze to wyczuwał. Nie ma ucieczki Moloch, Bestia dopadnie każdego. Koniec zabawy a może koniec pewnego świata. I kto jest tu i teraz wysłannikiem Bestii. Innego końca świata nie będzie mruczał pod nosem staruszek ogrodnik, koniec świata już jest, zaczęło się niby niepozornie i wszyscy myśleli, że to chwilowe ale powrotu już nie ma i nie będzie, za oknem wyją syreny...

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale