pracujący jeszcze prekariusz
Absolutny outsajder
15 obserwujących
37 notek
231k odsłon
31 odsłon

Człowiek państwowo-mafijno-rodzinny

Wykop Skomentuj8

Cykl. Człowiek państwowy. Człowiek państwowo-rodzinny. Człowiek państwowo-mafijno-rodzinny. Ale przecież notki "czy warto kopać się z koniem" to też ten cykl...

Wynotowuję sobie roboczo pewne podpunkty, może będzie z tego notka, może zostanie brudnopis.

Przypadek X. Niejaki prof. Y zatrudnił w instytucie swoją córkę. Czy to przestępstwo jest? Czy to zwyczaj, obyczaj, tak robią przecież wszyscy od polityków PO, PiS do zwykłych, szarych ludzi. Rostowski zatrudnił swoją córkę, ile było wtedy pisowskiego protestu i krzyku, a teraz liczne spółki skarbu państwa i instytucje budżetowe dla pisowskich rodzin i  znajomych. No bo kogo jak nie rodzinę czy znajomych, przyjaciół, tylko wariat może temu dziwić się. A jak nie wariat, to trzeba zrobić wariata z tego kogoś, oszołoma. Taki system. I system broni tego mafijnego zwyczaju. Tak więc ten prof. Y to czubek góry lodowej i cóż on takiego zrobił, zatrudnił swoją córkę, to przecież dobro rodziny miał na względzie. Dobro rodziny a tutaj żadna moralność nie obowiązuje przecież, dla dzieci wszystko można zrobić. Vide Banaś.

A zwykli, szarzy ludzie. Pewna instytucja budżetowa. Kasjerka "wewnętrzna" odchodzi na wcześniejszą emeryturę, 55 lat już ma. Na jej miejsce przychodzi synowa, nic nie umie, nie ma wymaganych kwalifikacji, ale stara kasjerka jeszcze przez dwa miesiące zostaje po rozwiązaniu stosunku pracy, na umowę zlecenie i uczy synową. Stanowisko dziedziczone przez rodzinę. Wszystko zgodnie z prawem. Wcześniej kasjerka mówiła, że jeśli opuści instytucję tzn przestanie pracować to tylko "nogami do przodu". Niektórzy przecież tak długo pracowali tutaj, w tej instytucji, praca lekka i przyjemna, że dopiero śmierć rozwiązywała umowę o pracę, w wieku dużo ponad 70 lat a i więcej, więc dlatego kasjerka powiedziała "nogami do przodu", a tu nagle zwolniła miejsce dla synowej. Instytucja czy też gł.księgowa zyskała wiernego, zaufanego pracownika. Zaufany pracownik kliki. Nikogo w tej instytucji nie dziwi, może tylko ja jestem zniesmaczony. Bardziej kwestia estetyki niż etyki dla mnie.

Studiuję przypadek X., przyznam dość ekstremalny, ale pomijając ową ekstremalność jednak znamienny. Studiuję to może za dużo powiedziane, zerknę od czasu do czasu... stracił człowiek b.wiele goniąc marzenie swoje, a trzeba było konkretnie działać, nie kopać się z koniem, zapisać do partii, znaleźć choćby patrona, czy też związać z kliką...

Inny wobec tego przypadek. Człowiek ten z kolei wie, gdzie są konfitury. Partia da. Kariera pisowskiego totumfackiego ze stajni M. Historyk z wykształcenia podobnie jak M. Karuzela stanowisk wcześniej, a na deser miał dostać stanowisko vce prezesa ds. technicznych PGE i olbrzymie wynagrodzenie, ale to przecie historyk, zupełny brak kwalifikacji. Inny odłam partyjny zablokował, patron tutaj nic nie pomógł. Został więc vce marszałkiem i zajmuje się kulturą, gmera w kulturze, do kultury historykowi bliżej... 

Akceptacja zła. Na czym polega normalność, na akceptacji zła. Taka myśl niespodziewana gdy przeglądałem notki X. Normalny człowiek akceptuje zło, "nienormalny" walczy ze złem, krzyczy, protestuje. Jednak wielu walczy ze złem urojonym albo źle zdiagnozowanym czy też celowo falszywie wyodrębnionym. Jest takie niebezpieczeństwo, walczymy ze złem w imię zła.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale