Antysystem
Sam przeciwko systemowi
19 obserwujących
66 notek
270k odsłon
  241   1

Ruska Góra i śmierć programisty...

Miało być o Ruskiej Górze też. Byłem w lesie, Ruska Góra od tyłu tzn od strony cmentarza wszedłem. Jest taka droga za klasztorem i szpitalem dalej a dalej cmentarz, i za tym cmentarzem prawie przy końcu tej drogi wszedłem w las. Kiedyś tamtędy chodziłem, Las Łagiewnicki, Skotniki. No i idę lasem, traktem, widzę boczną ścieżkę wiodącą w górę, pomyślałem późno już jest zrobię skrót, gdzieś tam wyjdę, być może na Ruską Górę czy okolice. I faktycznie doszedłem na Ruska Górę "od tyłu", bo zawsze "od przodu" wchodziłem. I wtedy gdy od przodu wchodziłem chciałem sprawdzić co jest dalej, za tą Ruska Górą, gdzie ta ścieżka wiedzie. Teraz już wiem. Zawsze to jest pewna tajemnica, mała tajemnica, co jest dalej. Przy czym jak się sprawdzi to już nie ma tajemnicy a ja lubię tajemnicze ustronne krajobrazy i ścieżki. Niestety wszelkie tajemnice teraz zbyt łatwo prowadzą do jakiegoś tu i teraz a niekiedy oczekuje się czy chciałoby się czegoś więcej, może małego cudu, coś w tym stylu.

Niestety przeziębiłem się być może covid ale raczej nie. Poniedziałek to był, 14.02, dzień bardzo słoneczny, piękny, w słońcu gorąco ale w cieniu zimno i jeszcze zimne piwo wypiłem. Przesadziłem trochę, kilka godzin chodzenia jeszcze problemy z obuwiem, zbyt twarde coś mi w tych butach nie pasuje i powrót był koszmarem. A w domu wieczorem gorączka mnie ścięła. Jest już lepiej. Tak więc wszystko możliwe, rano zdrowy i radosny poszedłem do lasu, wróciłem z trudem bo te cholerne buty mnie irytowały, no ale ponad cztery godziny łażenia a w domu nagle gorączka tak na oko ponad 39 stopni. Odizolowałem się i samoleczenie, gorączka znikła. Faktycznie z tą śmiercią programisty coś jest na rzeczy bo ni z gruszki ni z pietruszki taka niedyspozycja. Leżę, nie śpię, pokasłuję, rozmyślam o przegranym życiu, w dodatku coś tam jeszcze analizuję, ten nowy ład, po co mi to, ale czymś trzeba myśleć. Trochę szachy, trochę piłka bo czymś trzeba zająć się. Tak wygląda śmierć programisty bo śmierć człowieka to nie wiem kiedy...

Tak trochę chaotycznie w nocy ze smartfona, więc trudno pisze się, nie śpię, kaszlę i pluję, chyba to nie covid, ale grypa, przeziębienie, samo musi wyjść, samoleczenie typu lipa, sok z malin, vit C, wcześniej dwa dni na noc nurofen forte aby zbić gorączkę.

Idę wkrótce do lekarza "od głowy", więc spisuję o czym myślę, może przyda się...

-------

Jest taka droga za klasztorem... dalej cmentarz. Tak napisałem powyżej. Za cmentarzem to już kończy się asfalt, do cmentarza jest asfalt, kiedyś tam codziennie jeździłem rowerem z Radogoszcza przez las, na Skotniki, parking Serwituty i później zawracałem Okólną do klasztoru i dalej ta droga do cmentarza, jest tam taki podjazd lekki i można potrenować, pojazd i zjazd, kilka razy i powrót do domu, m.in Mrówczą chyba. Dojeżdżałem na  szczyt tej górki, koniec tego cmentarza tam jest i koniec asfaltu i później z górki zjazd do Przyklasztornej, często już o zmierzchu. I tak dwa czy trzy razy, lekki trening. Teraz dawno tam nie byłem bo zastąpiłem rower chodzeniem. Ale górka jest, fajne były zjazdy, świst powietrza, pęd. Wjechać na górkę i zjechać, mała radość. Ale nie o tym chciałem. Jaka to ulica i czy ulica, znalazłem, że jest to ulica o.Leona Godlewskiego. Prowadzi do ul. Zgierskiej. Ale nie łódzkiej lecz zgierskiej, bo to już Zgierz chyba czy granica Łódź-Zgierz.

http://wikimapia.org/street/19488053/pl/ul-o-Leona-Godlewskiego

Kilka zdjęć jest...


Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale