24 obserwujących
80 notek
147k odsłon
  369   0

Fałsze z cząstkami prawdy

Nieprawdą jest też, że ludzie mogą swoją tożsamością manipulować. W pewnym stopniu tak, ale to im szkodzi. Czy „definicja” kobiety względnie mężczyzny będzie taka czy inna, człowiek potrzebuje tożsamości określonej, a nie płynnej (nie tylko płciowej rzecz jasna). Inaczej będzie niedojrzały i wytrącony z równowagi.

Dlatego właśnie, gdy w przedszkolu każe się dzieciom odgrywać role innej płci, rodzi to dotkliwe lęki. Ludzie z zaburzeniami tożsamości płciowej, maksimum kilka procent, czyli ci, którzy mają skłonności homoseksualne lub wątpią w swoją męskość czy kobiecość, przeżywają z tej racji problemy. Są mniej szczęśliwi od tych, którzy są świadomi i pewni swojej tożsamości.

Nic tu nie pomoże udawanie, że problemu nie ma i że to nieprzychylność otoczenia czyni tych ludzi nieszczęśliwymi. Promocja problemów z tożsamością płciową szkodzi ludziom, które je przeżywają. Szkodzi też oczywiście innym, gdyż są oni przedmiotem ideologicznej presji, albo i agresji, wymierzonej przeciw normalności.

 

Ekologizm

Druga popularna dziś ideologia postlewicowa to ekologizm. Tym razem rzekomo czy faktycznie pokrzywdzonym ma być przyroda: zwierzęta czy procesy naturalne. Ideologia ta jest mniej lub bardziej wroga człowiekowi, gdyż stawia go niżej niż resztę świata. Jest to też ideologia wroga wierze w Boga, gdyż na jego miejsce stawia przyrodę – choćby dla pozoru powoływała się na fakt stworzenia jej przez Boga.

Tym razem cząstką prawdy jest tu okoliczność, że przyrodę trzeba chronić, i to często przed głupotą ludzką. Jednak nie przeciw człowiekowi, lecz dla niego (Tatry chronimy dla Polaków, a nie tylko dla świstaków). Należy zatem zmniejszyć spalanie surowców energetycznych, gdyż za kilkaset lat może ich zabraknąć, a są one też trudnym do zastąpienia surowcem chemicznym. Można tego dokonać bez dotkliwego spadku poziomu życia, ale upowszechniając energetykę atomową – tej jednak ekologiści nienawidzą jeszcze bardziej niż tradycyjnej, choć w przeliczeniu na jednostkę energii jest ona tańsza i mniej brudząca!

Ostatnio głównym mitem ekologistów jest globalne ocieplenie. W pewnym sensie nie jest to mit. Od czasu zlodowaceń Ziemia istotnie nieco się ociepliła. W rezultacie oceany się podnoszą, przez 25 tysięcy lat o około 170 metrów. Dlatego na przykład Wielka Brytania stała się wyspą, a woda z Morza Śródziemnego przelała się do basenu Morza Czarnego. Proces ten trwa nadal, skoro ruiny starożytnych portów nad Morzem Śródziemnym, jak Ostia pod Rzymem czy Cezarea w Izraelu, znajdują się dziś kilka metrów pod wodą. Należy się więc przygotować do zalewania równin nadmorskich.

Jednakże działalność człowieka nie ma na ten proces wpływu! Nie ma też wpływu na ruchy płyt tektonicznych, które modyfikują efekty wyższego poziomu oceanów (skandynawska się podniosła). Jeśli więc przez ostatnie kilkadziesiąt lat oceany sięgają średnio o kilkadziesiąt centymetrów wyżej (co trudno zmierzyć dokładnie), odpowiada to tendencji istniejącej od wielu wieków. Korzystanie z paliw nie ma tu istotnego znaczenia. Efekt cieplarniany i jego skutki to tylko hipotezy.


 Owo ocieplenie jest zapewne niezbyt regularne. Zapiski historyczne wskazują na okresy większego ocieplenia w I i XIII wieku. W XVII wieku zaczęło się 70 lat zimna, którym towarzyszył zanik plam na Słońcu. Jego aktywność może być główną przyczyną nieznacznego ocieplenia w ostatnich kilkudziesięciu latach. Ludzie są śmieszni, przypisując swojej działalności aż takie efekty.

Katastrofy naturalne, jak tajfuny, mogą być skutkiem globalnego ocieplenia, ale to nie jest winą ludzi. Zresztą takie katastrofy nie są potencjalnie najgroźniejsze. Obawiać się by należało zderzenia ziemi z planetoidą oraz bardzo dużej erupcji wulkanicznej, która może sprowadzić na ziemie lata mrozów. Większy wybuch na Słońcu może w każdej chwili zniszczyć naszą elektronikę, a więc zatrzymać prawie wszystkie maszyny! Do tego warto by się przygotować, zamiast wykładać miliardy na pseudonaukową ideologię ekologiczną. 

ŹRÓDŁO: WARSZAWSKI TYGODNIK KATOLICKI IDZIMEY, 2014 NR 20

 

 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale