24 obserwujących
80 notek
146k odsłon
  1834   0

Jakie podatki? albo wyzysk podatkowy

Urzędników przybywa, a ich pensje rosną szybciej niż w produkcji. Można więc zmniejszyć koszty administracji i zarządu: we władzach centralnych, w samorządach, w służbie zdrowia, w spółkach państwowych jak węglowe i kolejowe. Konieczne inwestycje, jak drogi, kosztują za dużo, co wynika z chorego systemu zamówień publicznych. Sporo ludzi w Polsce pobiera emerytury i renty dla uprzywilejowanych. Zlikwidować te patologie i  już płacący podatki oszczędzą kilka procent.

Po drugie, istnieją ogromne przywileje dla wybranych. Banki w Polsce należą do najbardziej rentownych na świecie, co nie ma żadnego uzasadnienia w ich sprawności i przydatności. Korporacje uzyskują duże ulgi w podatkach.  Mając pozycje monopolowe, zawyżają ceny, ale wywożą dochody.

I tak sklepy wielkopowierzchniowe wykazują znikome zyski, umyślnie przepłacając za dostawy za od wspólników. Receptę na to nadużycie stanowi podatek obrotowy. Miliardy przelewane są za granicę za używanie marek handlowych (nieznanych dotąd w Polsce i wymagających dodatkowej reklamy); w normalnych krajach za takie transakcje zarządy idą do więzienia za działanie na szkodę spółki. Do tego dochodzą lipne umowy o przekazaniu know-how, o rezygnacji z konkurowania itd.

Suma takich strat to znowu kilka procent dochodu narodowego. Ich odzyskanie pozwoli obniżyć podatki o następne kilka procent. Pozwoli to zwiększyć dochody zwykłych ludzi, a tym samym ich wydatki, które znacznie pobudzą gospodarkę. W tym kierunku idą Węgry, mimo oporu obcego pasożytniczego biznesu, który zwalcza Orbana ręka w rękę z lewicą.

Które podatki trzeba i można obniżyć w pierwszej kolejności? Każda obniżka pomaga obywatelom i ożywia gospodarkę. Niektóre jednak wydają się pilniejsze. Można tu wskazać dwa kierunki. Na krótką metę szczególnie ważne jest zmniejszenie opodatkowania pracy. Jeśli na 100 zł wypłaconych do ręki przypada następne 80 zł podatków i składek, zatrudnianie robi się kosztowne, biznes zwalnia tempo, a bezrobocie i nędza zwiększają swój zasięg.

W perspektywie dalszej największym problemem Polski wydaje się katastrofa demograficzna. Jeśli na jedną Polkę przypada 1,3 dziecka, oznacza to przyszły spadek ludności o jedną trzecią i głodowe emerytury. Już dzisiaj trzeba temu przeciwdziałać. A przyczyną braku dzieci jest głownie bieda, rodziny chciałyby mieć po dwoje lub troje, ale ich nie stać na to. W ten sposób prawa rodziny są łamane już na poziomie czysto materialnym.

Zatem drugi podstawowy rodzaj pilnych zniżek podatkowych to ulgi dla rodzin. Wzrost kwoty wolnej od podatku, z uwzględnieniem liczby osób w rodzinie, to jedna metoda. Druga to zwiększenie istniejących zniżek na dzieci, przy czym powinny one objąć duże podatki socjalne zwane składkami (ZUS, zdrowie). Trzecia to zerowy VAT na artykuły pierwszej potrzeby, na wzór brytyjski, albo też ryczałtowy zwrot VAT za wydatki na dzieci (150-200 zł miesięcznie).

Wymiar moralny sprawy jest oczywisty. Obecnie władza, która bynajmniej biednie nie żyje i dużo marnuje, łupi przez podatki najbiedniejszych. Dlatego chrześcijańskie uzasadnienie obniżki podatków zaczyna się od przykazania „nie kradnij”. Władza, która powinna służyć obywatelom, coraz bardziej ich okrada. Pozwala też, by kradli jej wspólnicy i sponsorzy z wielkiego biznesu. Państwo i podatki są wprawdzie konieczne, ale nie muszą wszystkiego pożerać.

Gdy Jezus i św. Paweł kazali płacić podatki, były one w imperium rzymskim dużo mniejsze od obecnych (Mk 12, 13-17 i teksty równoległe; Rz 1, 13-7). Pismo Święte wprost karci nadużycia podatkowe: „Król umacnia kraj sprawiedliwością, niszczy je ten, kto podatkami uciska” (Prz 29, 4, przekład dosłowny; por. Prz 28, 15-16). W 1 Sm 8, 11-18 prorok Samuel ostrzega Izraelitów przed wyzyskiem podatkowym, jaki im zgotuje przyszły król, wyliczając przy tym rozmaite rodzaje obciążeń.

Kościół nigdy nie popierał rabunkowych podatków. Pod koniec encykliki Leona XIII „Rerum novarum” (1891), czytamy, że wysokie podatki to zamach na własność. (Do przypominania "socjalnym" katolikom). Wskazał on zwłaszcza na podatek dochodowy. Żeby tę ocenę zrozumieć, trzeba uwzględnić, że największa część majątku i dochodu ludzi to ich codzienne zarobki oraz domy i pola. Wielka własność to tylko ułamek, a przy tym, jeśli zdobyta została nieuczciwie, prawo moralne oczywiście jej nie chroni.

Papież napisał więc, że władza powinna „zmierzać do tego, iżby jak najliczniejsza część ludności pragnęła uzyskać i zachować własność”. Widział w tym lekarstwo na rozziew między nieliczną grupą bogaczy a masami. „Państwo działa przeto wbrew sprawiedliwości i ludzkości, jeżeli tytułem podatków z dóbr prywatnych więcej zabiera niż to słuszne”. A podatki były wtedy w Europie dużo niższe niż obecnie.

Wysokie podatki pozostają w sprzeczności z głównymi zasadami katolickiej nauki społecznej. Zasada pomocniczości głosi, że wyższe władze nie powinny przejmować środków i zadań odpowiednich dla szczebli niższych. U nas państwo stara się przejąć maksymalnie wiele zasobów i funkcji. Wyzysk podatkowy jest też sprzeczny z zasadą solidarności, która każe wspierać innych i służyć im – gdy u nas państwo traktuje obywateli jako źródło dochodów budżetu. Aparat państwa ani nie pomaga obywatelom, ani nie jest z nimi solidarny.

Źródło: miesięcznik Civitas Christiana 2015 nr 4, s. 43-44

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale