WZZW
nasza strona jest dokładnie tym, czym w latach 70' był „Robotnik Wybrzeża”. Drogą docierania do prawdy i prowokowania dyskusji. Nie rezygnujemy z możliwości wypowiadania własnych opinii. Wręcz przeciwnie, jesteśmy zobowiązani to świadectwo przekazywać.
0 obserwujących
19 notek
43k odsłony
  547   0

PARAGRAFY SZYMBORSKIEGO ...

I tu dochodzimy do sedna czyli wredności i zakłamania Szymborskiego. Udaje on z całym wyrachowaniem, że nie wie, iż zwolnienie Jadwigi Chmielowskiej jest tylko małą choć bolesną częścią trwającej już od dawna nagonki kliki śląskich pseudo działaczy kilku partii i organizacji takich jak PO, SLD, PiS czy RAŚ. A jest to działanie wyjątkowo obrzydliwe i jest mieszaniną osobistych zawiści i politycznej zemsty. Szymborski jakby nie było przedstawiający się jako dziennikarz śledczy nie wspomina dziwnie, że cały ten napad na panią Jadwigę zaczął się wiele lat temu. Nie wspomina gdyż sam wpisał się dziś w tą ohydną nagonkę.

Jadwiga Chmielowska jest dziś jedną z niewielu osób w Polsce przeciwko, której wspólny front nienawiści stworzyli faktyczni lub rzekomi przedstawiciele wszystkich głównych politycznych ugrupowań. Motorem napędzającym tą machinę jest niewątpliwie Ruch Autonomii Śląska, którego krytykiem już od dawna jest pani Jadwiga. Do tego przedstawienia politycznego bandytyzmu przyłączył się związany z PiSem Wojciech Poczachowski, który wytoczył jej proces z osławionego, haniebnego artykułu 212 KK. Niezwykle aktywnym w tych atakach jest również poseł i szef okręgu PiS Katowice Grzegorz Tobiszowski, który na zebraniach chwali się otwrcie, że posiada pełnomocnictwa aby „rozjechać każdego na Śląsku”. Pozwał on do sądu szefa Klubu Gazety Polskiej w Rudzie Śląskiej Arkadiusza Śinskiego po tym, kiedy ten przeforsował nadanie jednemu z rond imienia Lecha i Marii Kaczyńskich. Poseł Tobiszowski w swym „rozjeżdżaniu” nie przepuścił również działaczom PiS, czyli rzekomo własnej partii w Mysłowicach, kiedy postawili w centrum miasta pomnik ofiarom Smoleńska i nagłośnili sprawę dzikiej prywatyzacji szpitala miejskiego. Tobiszowski straszył też dziennikarkę prasy lokalnej w Rudzie Śląskiej, stwierdzając, że krytyczny artykuł, który napisała „odczuje na własnej skórze”. W te właśnie działania wpisał się dzisiaj oburzony święcie, dzielny „dziennikarz” śledczy Szymborski, produkując w mediach elektronicznych fałszywe insynuacje w stosunku do pani Jadwigi. Sam też pochwalił się właśnie, że złożył przeciwko niej pozew o ochronę dóbr osobistych. Niezwykle przy tym ciekawy jest sposób zaanonsowania tej decyzji. W swoim tekście przyznaje, że taki wniosek złożył, ale natychmaist dodaje, że jest to pozew cywilny, a nie z haniebnego komunistycznego artykułu 212 KK. Szymborskiemu najwyrazniej wydaje się, że to zmiejsza w jakikolwiek sposób podłość jego działania. Warto więc przypomnieć, że Szymborski doskonale wie jak działa system „sprawiedliwości” w Polsce, do którego zwraca się teraz aby przyłożyć dawnej koleżance. Całkiem niedawno ten sam system wziął na tapetę właśnie Szymborskiego, z którym obszedł się bezceremonialnie. Szyborski opisał sprawę niejakiego Marka Chylińskiego stwierdzając zgodnie z prawdą, że ten był zarejestrowany w archiwach bezpieki znajdujących się w IPN, jako tajny współpracownik tejże bezpieki. W procesie, który jak większość był zwykłą farsą, Szymborski został wbrew faktom skazany na 15 tysięcy kary.

Ironią w tym wydarzeniu jest fakt, że w jego obronie stanął nie kto inny jak właśnie Jadwiga Chmielowska. Opisała ona całą sprawę w długim artykule i domagała się dla niego sprawiedliwości. I tutaj również nie znalazłem żadnych śladów, aby Szymborski protesował przeciwko jej obronie zastawiając się słusznością użytych przeciw niemu paragrafów. Dzisiaj więc, kiedy Szymborski przeszedł na drugą stronę barykady, biegnie on z zapalem do tego samego sądu aby sądzić panią Jadwigę. Wszystko z tęsknoty za prawdą. Drwi sobie z niej przy okazji, obwieszczając swą wielką łaskawość, że nie sądzi jej z komunistycznego paragrafu 212 KK, bo przecież mógł by. Cóz za wspaniałomyślność! O takim zachowaniu właśnie śpiewał niegdyś Jan Tadeusz Stanisławski w jednej ze swych piosenek „Jest poniżej mojej godności, abym zastanawiał się czy cham przyłoży mi lewą reką czy prawą nogą”.

Aby cała sprawa była całkowicie zrozumiała, wrócmy do jej początków. Szczegołowo opisuje je Jan Kowalski w serii artykułów poświęconych tej sprawie. Kowalski przypomina: „ Wojciech Jerzy Poczachowski od sierpnia 2006 do lutego 2009 był z rekomendacji PiS prezesem Radia Katowice. To od tego momentu datuje się jego spór z Jadwigą Chmielowską, która była w tym czasie członkiem Rady Nadzorczej Radia Katowice i której po wielu staraniach wraz z trzema innymi członkami Rady przeciwko jednemu, udało się Wojciecha Poczachowskiego ze stanowiska odwołać”. Jan Kowalski opisuje dokumentację sprawy Poczachowskiego: „Są w niej rażące błedy w wydatkowaniu pieniędzy publicznych i przykłady co najmniej niegospodarności”. Poczachowski wyleciał, ale jak przystało na zgniłe realia działania kliki, został praktycznie awansowany, tym razem na wiceprezesa Polskiego Radia. Jadwiga Chmielowska nie przestała jednak patrzeć mu na ręce i w 2010 oraz 2011 napisała dwa artykuły demaskując tzw. kretów w śląskim PiSie. W jednym z tych tekstów opisała zakłamany życiorys Poczachowskiego. W swym niedawnym tekście bloger „Gadający Grzyb” tak się do tego odnosi: „Co ciekawe, Poczachowski o obu tekstach przypomniał sobie dopiero w 2013(!) roku, kiedy wytoczył Jadwidze Chmielowskiej proces karny – dziwnym trafem wtedy, gdy anty-RAŚiowa działalność pani Jadwigi na Śląsku zaczęła poważnie zawadzać wielu wpływowym tam osobom i zaczęto przemyśliwać jakby tu – uciszyć Chmielowską ”.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale