WZZW
nasza strona jest dokładnie tym, czym w latach 70' był „Robotnik Wybrzeża”. Drogą docierania do prawdy i prowokowania dyskusji. Nie rezygnujemy z możliwości wypowiadania własnych opinii. Wręcz przeciwnie, jesteśmy zobowiązani to świadectwo przekazywać.
0 obserwujących
19 notek
43k odsłony
  311   0

FENOMEN WOLNYCH ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH WYBRZEŻA

Kilka lat temu Sławomir Cenckiewicz napisał ciągle aktualny tekst pt.„Cisi i Gęgacze”.
Historyk pisał tam między innymi:
„Dla większości mainstreamowych komentatorów spór o genezę i pamięć WZZ został dawno rozstrzygnięty. Z ich niepodważalnych ustaleń wynika, że założycielami WZZ byli Bogdan Borusewicz z Jackiem Kuroniem, Janem Lityńskimi, Henrykiem Wujcem, których wspomagali Lech Walesa, Bogdan Lis i Jerzy Borowczak.
To w dużej mierze na fałszu przez ostatnie kilkanaście lat uprawiano politykę historyczną. Stąd też obecna histeria związana z przywracaniem prawdy o wymazanych z kart bohaterach WZZ i Solidarności nie powinna być dla nas zaskoczeniem”.
„To szerszy problem – wymazano z pamięci całą plejadę działaczy zasłużonych w walce z komunizmem. Trzymając się tylko przykładu trójmiejskich WZZ, warto wspomnieć Andrzeja Butkiewicza, Różę i Janusza Jańców, Lecha Kaczyńskiego, Jana Karandzieja, Antoniego Mężydłę, Mariusza Muskata, Marylę Płońską, Antoniego Sokołowskiego, Leona Stobieckiego, Tadeusza Szczepańskiego, Kazimierza Szołocha, Blażeja Wyszkowskiego, Leszka Zborowskiego, Kazimierza Zabczyńskiego i innych. O nich nie upomną się publicyści bijący dziś na alarm, że oto zawłaszcza się historię WZZ”
.

Oczywiście w całej tej sprawie nie chodzi o kilka, czy kilkanaście nazwisk. Tym, co spowodowało to anty WZZowskie pospolite ruszenie historycznych kłamców, jest paniczny strach przed świadectwem ich działaczy. Prawda o historii WZZ i Solidarności, którą znają działacze Wolnych Związków, wywróciła by do góry nogami cały ustalony propagandowy porządek i odsłoniła by prawdziwe postawy autoryzowanych kłamców. Wiele z tych świadectw spowodowało by konieczność przepisania pewnej części naszej najnowszej historii, a co za tym idzie postawienia kilku bardzo istotnych pytań. Odpowiedzi mogłyby odbrązowić wiele życiorysów i zmienić nasze spojrzenie na wiele „opozycyjnych” karier.

Nie ma chyba bardziej wymownego przykładu wyrzucania poza margines historii Wolnych Związków i ich działaczy – jak zdarzenie związane z Anną Walentynowicz.
W prezencie na jej osiemdziesiąte urodziny Krzysztof Wyszkowski podarował jej odnowione zdjęcie, jej własny portret, który znalazł zniszczony w śmietniku na zapleczu Europejskiego Centrum Solidarnosci. Tej samej instytucji, której jedynym zadaniem jest chronić prawdę o naszej najnowszej historii i pamięć ludzi, którzy byli jej częścią. Zasiedli w ECS karierowicze pokazali w ten sposób, gdzie widzą miejsce WZZów i ich ludzi.
Jednak tak jak to zdjęcie, tak i historyczna prawda Wolnych Zwiazków Zawodowych Wybrzeża przetrwa – wbrew propagandzie i zabiegom kłamców.

Lech Zborowski

wzzw.wordpress.com

 

 legendy solidarnosci

 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura