6 obserwujących
54 notki
22k odsłony
  4318   3

Koniec karnawału?

Podobnie jak pani Lapuerta, inny sędzia TSUE Marek Safjan – reprezentant Polski (!) w tym gremium, „oferuje absolutne gwarancje niezawisłości” i ma identyczne postępowe poglądy, jednak w przeciwieństwie do niej jest prawdziwym sędzią i profesorem prawa. Sędzia Safjan jest właścicielem posągowego wręcz życiorysu. Kiedyś najwyżej cenieni byli „internacjonaliści proletariaccy”, których ojczyzną był Związek Radziecki. Takim był ojciec sędziego - Zbigniew Safjan - uzdolniony literacko agent Informacji Wojskowej ps. „Żerań”, autor scenariusza do „Stawki większej, niż życie”, członek Komitetu Warszawskiego PZPR, członek władz Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, pochowany w Alei Zasłużonych na cmentarzu powązkowskim.

Dziś równie cenieni są internacjonaliści bezprzymiotnikowi, którzy są przeciwieństwem „nacjonalistów”. Poznać ich po znacznej ilości różnych prestiżowych nagród z wielu krajów . Właśnie takim internacjonalistą nowego typu jest sędzia Safian. Ponieważ nieżyczliwi ludzie sugerowali, że Marek Safjan swoją błyskotliwą karierę zawdzięcza nie tylko swoim zdolnościom, profesor wydał na łamach pisma „Przegląd” (zaprzyjaźnionego z internacjonalistami) oświadczenie, w którym „dał odpór” wyliczając nieprawdy na swój temat.

„Nieprawdą jest, że jakikolwiek sukces życiowy zawdzięczam swojemu ojcu.

Prawdą jest, że wychowywała mnie od 3. roku życia samotna, wyjątkowo biedna matka i babcia.(...)

Nieprawdą jest, że kiedykolwiek byłem komunistą lub choćby zbliżałem się w swojej działalności i wypowiedziach do tej ideologii.

Nieprawdą jest, że kiedykolwiek, w jakiejkolwiek postaci współpracowałem z władzami ani tym bardziej ze służbą bezpieczeństwa PRL.

Nieprawdą jest, że kiedykolwiek na kogokolwiek doniosłem władzom czy służbie bezpieczeństwa PRL.

Nieprawdą jest, że moja żona Dorota Safjan została wyrzucona z pracy w warszawskim ratuszu za machlojki reprywatyzacyjne.

Prawdą jest, że zrezygnowała sama ze współpracy z Lechem Kaczyńskim wobec zasadniczej różnicy co do sposobu zarządzania miasta”.

Nawiasem mówiąc ktoś lepiej władający jęz. polskim napisał by „zarządzania miastem”.

Lista tych „nieprawd”, które prostował profesor jest znacznie dłuższa, ale ponoć zawiera nieścisłości.

Prof Safian oznajmił także, że z ojcem dzieli go "radykalna różnica poglądów politycznych, oceny historii i rzeczywistości", tym niemniej publikował w redagowanym przez ojca w latach 2004 – 2007 miesięczniku „Słowo Żydowskie”, na łamach którego piętnował „polski antysemityzm”.

Marek Safian, jak łatwo się domyślić, działał w opozycji niewątpliwie demokratycznej, później związał się na długo z Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie – jak sam stwierdził – wykuwały się „struktury nowego, demokratycznego państwa”. Rzeczywiście KUL był wylęgarnią talentów politycznych (np. wiceprzewodniczący PO Janusz Palikot), choć niektórzy twierdzą, że katolicki szyld uczelni działał jako „uwiarygodnialnia”.

Talent Marka Safjana dostrzegł prezydent Kwaśniewski powierzając mu w 1998 roku urząd prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Wkrótce po ukończeniu 9 letniej kadencji na tym prestiżowym stanowisku profesor został oddelegowany jako polski przedstawiciel do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskie. W roku 2015, mając w perspektywie utratę władzy, niejako „rzutem na taśmę”, ferajna Tuska przedłużyła mu pracę w tej szanownej instytucji o kolejną 6-letnią kadencję. Wydaje się, że dopiero teraz możliwości prof. Safjana zostały w pełni wykorzystane. Profesor powagą swego autorytetu ma szansę wytłumaczyć innym sędziom TSUE na czym polega to zło, które „dzisiaj rządzi w Polsce” (D. Tusk: "To zło, które czyni PiS, jest tak ewidentne, bezwstydne i permanentne. Ono dzieje się każdego dnia w każdej właściwie sprawie. Może to taka bezwstydna determinacja w czynieniu złych rzeczy...).

Aktywność (czy raczej „nadaktywność”) prof. Safjana nie ogranicza się do działalności międzynarodowej - na bieżąco komentuje on wszelkie wydarzenia polityczne w swych ulubionych mediach - Gazecie Wyborczej i TVN.

Zdaniem europosłów PiS sędzia Trybunału Sprawiedliwości UE nie powinien komentować sytuacji polityczej w kraju członkowskim, gdyż jego rolą nie jest angażowanie się w spory polityczne, co podważa jego niezależność. Dlatego Ryszard Legutko oraz Tomasz Poręba skierowali list do prezesa TSUE Koena Lenaertsa w sprawie Marka Safjana , w którym napisali:

"Słuchając wypowiedzi sędziego niejednokrotnie ma się wrażenie, iż jest on politykiem reprezentującym stanowisko partyjne. W naszej ocenie jest to niedopuszczalne i koliduje z wymaganiami stawianymi sędziom Trybunału".

Właściwie od początków rządów PiS instytucje unijne angażują się w spór polityczny w Polsce będąc tą „zagranicą”, która obok „ulicy” (według kalkulacji Schetyny) miała obalić demokratyczną władzę w Polsce. Przeprowadzono znaczną ilość „wysłuchań” w sprawie Polskiej, uruchomiono art.7 traktatu z powodu „wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości o których mowa w art.2”, przyjmowano z wielką atencją takie osobistości jak Ludmiła Kozłowska, Mateusz Kijowski, Bartosz Kramek, Marta Lempart , z których przynajmniej część okazała się przestępcami. Najmocniej przeciw Polsce występowali oczywiście polscy (?) europosłowie. Formalnie Polska ma tylko 2 europosłów mniej niż Niemcy, ale faktycznie niemal połowa z nich (25) zawsze wspiera przeciw Polsce interes „europejski” - przypadkowo tożsamy z niemieckim. Jednak teraz , wraz z powrotem Tuska, walka z polskim rządem weszła na zupełnie nowy poziom i toczy się wielotorowo - jesteśmy świadkami bezprecedensowej, poza traktatowej ingerencji instytucji unijnych w agresywne spory polityczne w naszym kraju.

Lubię to! Skomentuj108 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka