zapis
Dość NIEwie nikt. Za dużo - tak wielu.
1 obserwujący
62 notki
12k odsłon
49 odsłon

Kalendarz Pamięci Ludobójstwa na Kresach – CZERWIEC, I półrocze (1940 – 1948)

Wykop Skomentuj2

Ucieczka przed banderowcami - Tadeusz Brodzki. Świadkowie Epoki

Tadeusz Brodzki (ur. 1937 w Sosznikach na Wołyniu). Opowiada o lecie 1943, kiedy to cała jego rodzina w ostatniej chwili uciekła przed pacyfikującymi Polaków ukraińskimi nacjonalistami. Dotarli do stacji Rafałówka, skąd Niemcy wywieźli ich na roboty do III Rzeszy. Trafili do roboty w cegielni, dziadek został zabrany do szpitala ze względu na chorą nogę. Po kilkunastu dniach przyszło niemieckie pismo, że zmarł na zapalenie płuc.

__________________________________________________________

image

NET

Kalendarz Pamięci Ludobójstwa na Kresach – CZERWIEC, I półrocze (1940 – 1948)

_________________________________________________

Przejmujące wspomnienia Anny Kozieł ze wsi Sławenczyn pt. „Rąbali nas jak kury na klocu…” spisała Magdalena Kolatowska (wnuczka świadka). Jej 20-letnia wtedy prababcia Anna Holchauzer z domu Buczek z mężem, rodzicami, rodzeństwem i dwójką małych dzieci, 3-letnią Janinką i 5-letnim Bolkiem, mieszkała w jednym z bogatszych gospodarstw w Sławentynie.

„ – Potem znowu było słychać krzyki: »Uciekajcie, Polacy! Biją nas Ukraińcy! Uciekajcie!«. To my szybko uciekliśmy do pałacu, bo my kupili taką czynszówkę. I na dole, w kuchni, tam wszyscy siedzieliśmy. A tu naraz ten pałac Ukraińcy okrążyli i zaczęli strzelać.

A ja tulę moje dzieciątko, córeczkę, na ręku. A mąż mój z Bolkiem uciekł przez okno do takiego mostu okrągłego, cementowego. Tam, do środka, włożył Bolka. Rosła tam pokrzywa i Bolek ukrył się w niej. A mąż mój, postrzelony, nie zdążył się tam doczołgać. Ukraińcy przyświecili i zobaczyli go. Wyciągnęli i zabili. A Bolek cichuteńko siedział w tych pokrzywach i patrzył... Pięć lat miał, ale mądry był. Cichutko schował się i siedział w tych pokrzywach. Ja mamę wyciągałam przez okno, a córeczkę zostawiłam na chwilę samą. Mamę próbowałam wyciągnąć – kontynuuje prababcia. – W czasie gdy ją wyciągałam, Ukrainiec przyleciał i wbił mi widły w tył głowy. Od razu upadłam i już byłam jak nieżywa. Mama krzyczała, a potem upadła obok.

A moja córeczka, biedactwo, koło mnie do rana leżała... /…/ I ja leżałam tam do rana nieżywa. Nic nie czułam. Jak ta dachówka zaczęła strzelać, bo się paliła, to ja się zerwała. Ja się przebudziła. Włosy miałam poszarpane. Cała we krwi. Przedtem byłam ubrana, a obudziłam się w samej tylko koszuli. A miałam taką ładną spódnicę, haleczkę. Nie było tego... I ja próbuję się podnieść, ale nie mogę. Cała we krwi i błocie. I męczę się, ale coś mi mówiło cały czas: »Wstań!, Wstań!«. To dzieciątko, moja córeczka, wstała, ona już… oczy miała wybite. I w ogóle tak pokaleczone dzieciątko. Ono, biedactwo, za te rany się trzymało... /…/ W końcu, za czwartym razem, wstałam. Taka pobita... Cała głowa we krwi, w głowie szumiało. Pod żebro mi wbili widły, prawie do serca, gwizdało mi tam, taka dziura była. Do dzisiaj jest blizna.

Idę i patrzę – moja mama leży. Podchodzę do niej, próbuję podnieść. Ciepła jeszcze była. Tak się męczyłam, żeby ją podnieść. W końcu padłam koło niej – opowiada dalej. – A tam w górze taki las kupił Muszyński i chłopak się przechował, i krzyczał do mnie: »Pani Holchauzerowa! Niech pani ucieka! Mama już nie żyje!«. Mama już nie żyje... A gdzie ja miałam uciekać? Jak? A

le wstałam i tak się trzęsę, i nic nie wiem – gdzie ja jestem, co ja jestem? A to dzieciątko trzyma mnie za rękę, a takie ono pobite. Oczy wybite, tak jej oczy wypływały – prababci łamie się głos. – Moja córeczka... /…/ A to dzieciątko biedne położyło się, tak się męczyło, takie siniutkie i pobite, i tak stękało, biedne jeszcze żyło i męczyło się. Ja byłam jeszcze nieprzytomna.

Cała we krwi, jak straszydło wyglądałam – płacze prababcia. /…/ W nocy wzięłam już nieżywą córeczkę i przytuliłam. Całą noc tak spałam... I później ta Ukrainka, Melanka, uprosiła mnie i wzięła małą. Nieboszczyk Władek zrobił trumnę i pochowaliśmy córeczkę obok kapliczki polskiej – płacze prababcia./…/

A później napisano mi (w 1940 roku świadka Sowieci zesłali na Sybir – przyp. S.Ż), że moją siostrę Kasię, szwagra Michała i ich dzieci rąbali jak kury na klocu. Ale o Mietku nikt nic nie wiedział. Listy nie dochodziły. Pisałam, ale nikt mi nie odpisał. Pisałam do Kasi, gdy jeszcze żyła, bo dopiero później ich złapali. Oni uciekli do pobliskiej wioski. Ale Ukraińcy dowiedzieli się, okrążyli dom i wszystkich wybili.”

http://www.kresy.pl/kresopedia,historia ... niu-1939-r


___________________________________________

Mam jeszcze zeszyt z jej wierszami, oto kolejny z nich:

image

Tęsknota za Matką i rodziną.

Często mi się smutno robi

Gdy przypomnę Wołyń sobie-

Tę rodzinną wioskę, (Chiniówkę)

Swoją białą chatkę

I zamordowaną moją drogą Matkę.

Gdy w 43roku ich opuściłam

To już nigdy tam nie byłam

Tego miejsca nie widziałam

Chociażbym tego chciała.

I tak nieraz myślę sobie:

Gdybym ja tak skrzydła miała

Zaraz bym tam poleciała

I znów się zastanawiam

I znów myślę sobie:

Gdybym tam poleciała

Czyżbym te miejsca poznała?

Nie ma przecież tam już ludzi

Ani naszej wioski

Ani jednej chatki

Tylko las tam duży porósł.

A w tym lesie, blisko drogi

Po ziemniakach jamie

Leżą kości wuja, cioci i ich syna

I rodzonej mojej Mamy!

Bandziory ukraińskie ich pomordowali

I do tej jamy po ziemniakach

Wszystkich razem powrzucali, ziemią przysypali.

Nie ma tam mogiły

Ni krzyża małego

Trudno by tam było poznać miejsca tego.

I znów myślę sobie, smutno mi się robi:

A gdybym tam poleciała

I miejsca te odszukała

To bym tam mogiłę zaraz usypała

I krzyż mały postawiła

Wianek z kwiatów bym uwiła

I na krzyżu zawiesiła

Na mogile kwiatów bym nasadziła

I świece bym zapaliła.

Uklękłabym przy mogile

Za ich dusze męczenników

Anioł Pański bym zmówiła…

Lecz ja już tam nie polecę

Tego miejsca nie zobaczę!

Lecz gdy wspomnę straszną śmierć ich

Serce moje z bólu płacze.

I wspominam tych szakali

Jak Polaków mordowali.

I za co?! Co im złego Polacy zrobili

Przecież w zgodzie nimi żyli

Lecz napadła ich choroba

I się w diabły zamienili-

Bili, rżnęli i rąbali, żywcem palili

I na polskiej krwi

I na polskich trupach

Samostyjną Ukrainę budowali!

Żal mi biednych ludzi co w tej ziemi leżą

Bez krzyży, bez mogiły jakby dzikie zwierze.

Te wszystkie dusze męczenników

Dziś na swe groby spoglądają

I do Pana Boga, do ludzi o pamięć wołają 

___________________________________________________

JANOWA  DOLINA 

image.

FOT.  GoogleMaps

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale