zapis
Dość NIEwie nikt. Za dużo - tak wielu.
2 obserwujących
85 notek
16k odsłon
226 odsłon

K o n d o m i n i u m II

Wykop Skomentuj1

Autor: Bogdan Czajkowski

22 Października, 2019 - 23:56

Bogdan Czajkowski

Jedyną bezsporną okolicznością tej zbrodni, jest to, że Ksiądz został porwany (przez wyżej wyliczonych porywaczy) dnia 19 października 1984 r. Ale także – jest bezspornie pewnym, że Ksiądz Jerzy nie został zamordowany tego dnia, lecz znacznie później, choć nie dało się nigdy ustalić tego, kiedy dokładnie; z uwagi na oszukańcze „śledztwo” i toruński „proces”; zaś później – 2-krotne odsuwanie od śledztwa prok. A. Witkowskiego (z IPN), który był – niewątpliwie – najbliżej prawdy i zamierzał postawić zarzuty gen. Kiszczakowi! I nic się nie zmieniło w tej sprawie, w czasach „dobrej zmiany”, mimo buńczucznych zapowiedzi PiS-u, przed wyborami w 2015 r. [Podobnie, jak w sprawie wyjaśnienia „katastrofy smoleńskiej”!]

Reszta zaś „zdarzeń – od momentu porwania Księdza, do „odnalezienia” zwłok przy tamie – jest wyłącznie „SB-cką legendą”, skonstruowaną przez Kiszczaka; łącznie z przyznaniem się do winy – za rzekome zamordowanie Księdza – przez jego bezspornych porywaczy! Wymienię tu tylko kilka (spośród wielu) przesłanek, które wykluczają zamordowanie Księdza Jerzego w dniu porwania:1. Zeznanie kierowcy Księdza, W. Chrostowskiego (skądinąd – współpracownika SB), który oświadczył (w I zeznaniu, które jest najwiarygodniejsze!), iż sprawcy porwania „zamaskowali” (myląc z określeniem: „zamarkowali”; co dość oczywiste, z uwagi na jego marne wykształcenie) wrzucenie Księdza do bagażnika! Był więc pewien, że Księdza do bagażnika nie wrzucono, bo ugięcie tylnych resorów auta, miało służyć wskazaniu „fałszywego tropu”!

2. To z tego właśnie powodu, proboszcz parafii WNMP w Toruniu, ks. prał. J. Nowakowski – którego znam osobiście i wielokrotnie z nim rozmawiałem o tym, a do którego dotarł W. Chrostowski – „wymusił” na toruńskiej MO (i wojsku) wszczęcie b. intensywnych nocnych poszukiwań w lasach, w okolicy porwania!

3. Zeznania szefa ekipy płetwonurków (pracujących przy tamie we Włocławku), który oświadczył, że gdy pojawiły się przy tamie – na kilka dni przed „odnalezieniem” zwłok – ekip płetwonurków z MSW, wówczas zaproponował im pomoc, którą odrzucono. A także i o tym – co szczególnie ważne – że dzień przed oficjalnym „odnalezieniem” i wydobyciem zwłok Księdza (czyli 30 października) – zaobserwowali wrzucenie do zbiornika „dużego worka”; po czym SB-eckie ekipy odjechały, aby wrócić następnego dnia! [Cały czas zresztą obserwowali to, co działo się przy tamie.]

4. Oświadczenie jednego z przyjaciół Księdza (z Huty Warszawa), który uczestniczył w identyfikacji zwłok Księdza i powiedział mi, że Ksiądz Jerzy miał wyrwany (zmiażdżony) język! [Mniej wtajemniczonych informuję, że „wyrwanie języka” jest – swego rodzaju – „podpisem”, używanym przez KGB; wobec ofiar, odmawiających jakiejkolwiek współpracy!]

5. Odnaleziony przeze mnie (kilka lat temu) naoczny świadek (który nie zgłosił się do „śledztwa” w 1984/85 roku; z powodu oczywistego strachu i za namową syna), który opisał mi zdarzenie, wykluczające SB-ecką bajkę o ucieczce Księdza (z bagażnika) – i pogoni za nim – przed toruńskim hotelem „Kosmos”, którego to zdarzenia nikt nie widział! [Mój świadek wskazał na hotel „Helios” i zupełnie inne okoliczności.]

6. Wreszcie – z pewnością ogromna wiedza prok. IPN, Andrzeja Witkowskiego, któremu uniemożliwiono postawienie zarzutów Kiszczakowi!Chyba pierwszym, który poważnie zakwestionował kiszczakową „legendę”, był red. Krzysztof Kąkolewski, w swojej publikacji (w odcinkach) – z 1996 r., na łamach „Tygodnika Solidarność” – zatytułowanej: „I ty będziesz ukrzyżowany!”. Co zostało zrekapitulowane – i uzupełnione – w jego książce: „Popiełuszki. Będziesz ukrzyżowany.” [Którą b. polecam.] To właśnie ta publikacja w Tysolu zainspirowała mnie – po raz pierwszy – do podjęcia tematu i próby zrealizowania filmu o tym mordzie, na przełomie lat 90. i obecnego wieku. Mnie – rodowitego torunianina – który (bez trudu) mógł uzupełnić ustalenia Kąkolewskiego, wykluczając (z oczywistych względów) „oficjalną” trasę przejazdu porywaczy (rzekomo z Księdzem w bagażniku), obok toruńskiego hotelu „Kosmos”! Tym bardziej, że red. Kąkolewski ustalił półroczną „delegację” Piotrowskiego do Torunia (jeszcze przed mordem), co musiało skutkować znajomością (u Piotrowskiego) topografii Torunia; a także – jego pobyt (na sylwestrowym balu w 1983 r.) w ośrodku wypoczynkowym MSW w Okoninie (niedaleko Torunia)! Do którego to ośrodka – zdaniem red. Kąkolewskiego, co wydaje mi się b. prawdopodobne – został Ksiądz przetransportowany; przez drugą ekipę zbrodniarzy, oczekującą w lesie pod Górskiem (w miejscu umówionego porwania), która go „przejęła” od szajki Piotrowskiego!Z powyższych względów pilnie uczestniczyłem – na początku lat dwutysięcznych – w warszawskim procesie gen. Ciastonia (bo płk Płatek został z procesu wyłączony, z uwagi – jak to zwykle bywa u zbrodniarzy – na „stan zdrowia”!), nagrywając zeznania świadków, w tym: porywaczy. Udało mi się nawet chwilę porozmawiać z Chmielewskim (choć nazwisko już zmienił) oraz Piotrowskim, który wówczas jeszcze siedział! [Tego ostatniego próbowałem nawet „podpuścić” do udziału w zaplanowanej „wizji lokalnej” (przejazd trasą: od porwania, do wrzucenia zwłok przy tamie), kusząc go przepustką od odbywanie kary…]

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale