41 obserwujących
3236 notek
799k odsłon
  370   1

Polak, faworyt Lenina, najlepiej w historii opłacanym tajnym agentem Ochrany


W 1906 roku wstąpił do Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji, był także działaczem związkowym w Petersburgu, m.in. sekretarzem petersburskiego Towarzystwa Metalurgów. To on miał wpływ na robotników Zakładów Putiłowskich, gdzie w latach 1884–1888 dyrektorem fabryki był polski przemysłowiec Ignacy Jasiukowicz, a w latach 1911-1912 polski inżynier Stanisław Łabuński. W 1917 strajki w fabryce przyczyniły się do wybuchu rewolucji lutowej w Rosji.

W maju 1910 roku został tajnym współpracownikiem Ochrany (pseudonim "Krawiec"). W 1912 roku wybrany członkiem Komitetu Centralnego SDPRR oraz deputowanym do Dumy Państwowej IV kadencji z ramienia bolszewików w guberni moskiewskiej.

To dzięki wsparciu Lenina, Roman Malinowski, został wybrany na sekretarza generalnego petersburskiego związku metalowców. Widać Uljanow miał słabość do Polaków skoro później powierzy utworzenie Czerezwyczajki, nie mającemu większych wpływów wśród bolszewików, Dzierżyńskiemu, który już zadba by Rosjanie w tej instytucji nie odgrywali większej roli.

Na konferencji praskiej w 1912 r. Lenin zasugerował, aby Roman Malinowski wstąpił do bolszewickiego Komitetu Centralnego. Nikołaj  Bucharin sprzeciwił się tej propozycji, argumentując, że był przekonany, że jest on agentem Ochrany. Wskazał, że gdy w kwietniu 1910 r. Malinowski i grupa jego towarzyszy została aresztowana, on sam wkrótce został zwolniony, reszta zaś pozostała w więzieniu. Wkrótce potem wśród bolszewików nastąpiła fala aresztowań. Wśród nich znalazł się również Bucharin, który podczas pobytu w więzieniu spotkał kilku mężczyzn, którzy twierdzili, że Malinowski jest odpowiedzialny za aresztowania. Aresztowany Jakow Swierdłow później pośrednio zapisze się decyzją o wymordowaniu rodziny carskiej.

Zastrzeżenia Bucharina zostały odrzucone przez Lenina a nawet opowiedział się za tym, aby Malinowski był kandydatem bolszewików do IV Dumy. Po wyborze "Krawiec" dał się poznać jako elokwentny i zdecydowany mówca. Przed wygłaszaniem przemówień wysyłał kopie do Lenina i S.P. Beletskiego, jednego z szefów Ochrany, który do przemówień  nanosił poprawki. Później ujawniono, że Malinowski był najlepiej opłacanym jej agentem, zarabiając 8000 rubli rocznie, o 1000 więcej niż dyrektor Imperialnej Policji. S.P. Beletski znany później był z przygotowywania planu zabójstwa Rasputina i fabrykowania fake newsów na jego temat np. i tego, że w stanie nietrzeźwym "święty starzec" rozpiął spodnie i wymachiwał „narządem rozrodczym” przed grupą śpiewaczek cygańskich w restauracji Jar.

Po wyborze w październiku 1912 r. na czele grupy sześciu posłów bolszewickich do IV Dumy stanął Roman Malinowski. Lenin przekonywał: „Po raz pierwszy wśród nas w Dumie jest wybitny przywódca robotniczy".

Malinowski mógł teraz spokojnie szpiegować Lenina. Obejmowało to również dostarczanie Ochranie kopii jego listów i prowadzenie działań rozłamowych. W liście datowanym 18 grudnia 1912 r. S.E. Wissarionow, zastępca dyrektora Ochrany, napisał do ministra spraw wewnętrznych Nikołaja Maklakowa: „Sytuacja frakcji jest teraz taka, że ​​możliwe jest, aby sześcioma bolszewikami dało się manipulować w taki sposób, aby podzielić frakcję na bolszewików i mieńszewików. Lenin to popiera. Patrz jego list (dostarczony przez Malinowskiego)”. 

Kiedy Elena Trojanowska została aresztowana w 1913 roku, jej mąż Aleksander A.Trojanowski, przyszły sowiecki ambasador w USA, napisał list do policji, w którym twierdził, że jeśli nie zostanie wypuszczona, zdemaskuje podwójnego agenta w kierownictwie bolszewików. S.P. Beletski później zeznał, że kiedy pokazał ten list Malinowskiemu, „wpadł w histerię” i zażądał jej zwolnienia. Aby pozostał agentem, Beletski zgodził się to zrobić. Trojanowski przekazał tę informację Bucharinowi, a kiedy powiedziano o tym Leninowi, nazwał ich działania gorszymi niż zdrada. Trojanowski odpowiedział, opuszczając bolszewików, że zamiast prowadzić śledztwo w sprawie Malinowskiego, Lenin zaatakował Juliusa Martowa i Fiodora Dana, których oskarżył o zachowywanie się jak „stare baby plotkarki”. 


Bertram D. Wolfe twierdził, że w 1913 r.: „Malinowskiemu powierzono założenie tajnej drukarni w Rosji, co oczywiście nie pozostało długo tajne. Razem z Jakowlewem pomógł założyć bolszewicką gazetę w Moskwie. Zakończyło się to natychmiast aresztowaniem redaktora. W Rosji popularny deputowany Dumy jeździł do wszystkich oddziałów. Aresztowania miały miejsce na tyle późno, by uniknąć podejrzeń o jego współpracę z tajnymi służbami... Policja podniosła mu pensję z pięciuset do sześciuset, a następnie do siedemset rubli miesięcznie”. 


Nadieżda Krupska wyjaśniła później: „Władimir Iljicz uważał, że Malinowski nie mógł być agentem prowokatorem. Te pogłoski pochodziły z kręgów mieńszewickich… Komisja zbadała wszystkie pogłoski, ale nie mogła uzyskać żadnego ostatecznego dowodu oskarżenia. Przez głowę przemknęła mu jednak wątpliwość. Pamiętam, że pewnego dnia w Poroninie rozmawialiśmy o tych plotkach. Nagle Iljicz zatrzymał się na mostku, przez który przejeżdżaliśmy, i powiedział: „Może to prawda!”. - a jego twarz wyrażała niepokój. „O czym ty mówisz, to bzdury”. Iljicz uspokoił się i zaczął maltretować mieńszewików, mówiąc, że nie mają skrupułów co do środków, jakie stosują w walce z bolszewikami”. 

W 1913 Lenin i Nadieżda Krupska przenieśli się do Galicji. W sierpniu zorganizował w Zakopanem konferencję przywódców bolszewickich . Później odkryto, że spośród dwudziestu dwóch mężczyzn, którzy wzięli udział, pięciu, w tym Roman Malinowski, było agentami Ochrany. Jesienią 1913 roku Inessa Armand dołączyła do Lenina w Galicji. Według Angeliki Balabanoff, Inessa i Lenina byli teraz kochankami: „Lenin kochał Inessę. Nie było w tym nic niemoralnego, ponieważ Lenin Krupskiej wszystko opowiadał. Głęboko kochał muzykę, a ta Krupska nie mogła mu tego zapewnić. Inessa pięknie grała na pianinie jego ukochanego Beethovena i też inne utwory… "


Plotki o Malinowskim trwały i w czerwcu 1914 napisał artykuł potępiający Juliusza Martowa i Fedora Dana, za rozpowszechnianie tych nieprawdziwych historii: „Nie wierzymy w ani jedno słowo Dana i Martowa… Nie ufamy Martowowi i Danowi. Nie uważamy ich za uczciwych towarzyszy."


W maju 1914 na polecenie policji Malinowski zrezygnował z mandatu deputowanego i, wykluczony z partii za "dezercję", opuścił kraj. W 1918 powrócił do Rosji, gdzie został aresztowany i rozstrzelany.

.. 

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura