40 obserwujących
3409 notek
847k odsłon
  206   1

Frankfurter Allgemeine Zeitung/  Czy sytuacja w Niemczech jest o wiele lepsza niż w Polsc


Pewne jest też, że obowiązującej nowej regulacji nie można postrzegać bez związku z innymi środkami polskiej reformy sądownictwa. Nawet pojedynczy krok, który sam w sobie jest nieszkodliwy, może zatem przyczynić się do ogólnej niekonstytucyjnej sytuacji prawnej.


Oprócz drastycznego skrócenia kadencji sędziów istnieją trzy inne indywidualne środki, które znacznie wykraczają poza jakikolwiek uzasadniony cel. Twierdzisz, że faktycznym celem obecnych reform polskiego sądownictwa jest w rzeczywistości polityczna dyscyplina sądownictwa:

Z jednej strony zakaz nawet kwestionowania przez sędziów orzeczeń polskiego Trybunału Konstytucyjnego – czego nikt nie rozważyłby poważnie nawet w przypadku bezwzględnie wiążących obowiązków prawnych czy mocy prawnej orzeczeń niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ taka (myśl) zakaz oznaczałby koniec wszelkich konstytucyjnych środków dyskursu.

Z drugiej strony pojawiła się nowo powstała możliwość uchylenia prawomocnych orzeczeń na wniosek Prokuratury Generalnej (czyli de facto obecnego rządu) bez obowiązujących skądinąd – skrajnie wąskich – wymogów czynności restytucyjnej. Nie bez powodu takie naruszenia mocy prawnej we wszystkich państwach konstytucyjnych nigdy nie są możliwe ze względów politycznych, ale tylko wtedy, gdy najpoważniejsze błędy proceduralne zostaną udowodnione.


Po trzecie wreszcie, nowo wprowadzona możliwość swobodnego odwoływania sędziów przez Ministra Sprawiedliwości. W tym przypadku polska reforma sądownictwa nie może przytoczyć jako przykładu żadnego innego ustawodawstwa dotyczącego praworządności. Nie jest to możliwe w żadnym kraju, który nawet zbliża się do miana rządów prawa – nawet w (rzekomym) okresie przejściowym. To prawda, że ​ PiS wielokrotnie wysuwa argument, że trzeba nadrobić nieudaną wymianę starej komunistycznej elity funkcjonalnej przez demokratycznych sędziów. Ale teraz jest na to 30 lat za późno. Nawiasem mówiąc, taki projekt, nawet gdyby był przeprowadzony zgodnie z prawem, musiałby: w indywidualnym postępowaniu o ustalenie konkretnej winy przed niezawisłym sądem, a nie decyzją administracyjną ministra. Ta część obecnego ustawodawstwa nie zasługuje na miano reformy sądownictwa, ale jest czystą arbitralnością. Pod tym względem PiS nie może być porównywany z nowym startem pod rządami prawa w byłej NRD. Bo istniało państwo niesprawiedliwe, które jako takie nigdy nie istniało, podczas gdy Rzeczpospolita otrzymała nową konstytucję w okresie transformacji 1989 r., ale jako państwo powinno i miało być zachowane.


Na tym tle z zadowoleniem należy przyjąć decyzje ETS i ETPC wymierzone w obecne reformy polskiego sądownictwa. Jednak krytyka zmian w polskim prawie sprzecznych z praworządnością powinna być przedstawiona bardziej precyzyjnie – a jednocześnie połączona z samokrytycznym spojrzeniem na niektóre mankamenty prawa niemieckiego. Tylko w ten sposób ta krytyka może pozostać wiarygodna i przyczynić się do wdrożenia jednolitych standardów w Europie.

Dr. Jan-Robert von Renesse jest sędzią Krajowego Sądu Socjalnego Nadrenii Północnej-Westfalii.


Źródło: FAZ

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale