79 obserwujących
345 notek
809k odsłon
2877 odsłon

Moja ciotka Jadwiga Tadrowska „WIŚKA”

Wykop Skomentuj16

W 1940 r „Wiśka” kieruje do „Kory” w Krośnie łącznika z Krakowa, Jerzego Polaczka z zapytaniem o rozmiary wydobywania przez Niemców ropy w zagłębiu naftowym na terenie powiatów Sanok, Krosno, Jasło i Gorlice. Informacje te przekazuje „Kora” wysłannikowi „Wiśki” kilkakrotnie, aż do czerwca 1941r.

„Wiśka” z Budapesztu pisuje listy do całej rodziny. Ma nadzieję odnaleźć swojego męża Zenona, o którym wszelki słuch zaginął.

z

Kartka pocztowa z Budapesztu 07.07.1941r

 

Drogę Budapeszt – Warszawa przebywała „Wiśka” pełniąc funkcję kuriera w ramach AK wiele razy zatrzymując się w domu Marcelego Krzyckiego, gdzie mieszkał jej ojciec. Na ogół granicę przekraczała w rejonie powiatu nowosądeckiego. W Budapeszcie zajmowała się różnymi pracami. Była tam między innymi kierowcą taksówki, co ułatwiało jej poruszanie się po mieście i słuchanie rozmów Niemców korzystających z taksówki.

z

z

„Wiśka” w Budapeszcie w swoim pokoju w „Pension Palatinus Pensio” 01.06.1940

Uroda jej była w typie południowym i łatwo było jej uchodzić za Węgierkę. Jak opowiadała ojcu, została kiedyś aresztowana przez policję węgierską, która pod naciskiem Niemców i na skutek jakichś przecieków ze Stambułu, aresztowała wielu Polaków należących do podziemia. i była przesłuchiwana przez jakiegoś wyższego funkcjonariusza przychylnego Polakom. Ów funkcjonariusz nie przekazał jej Niemcom. W pewnym momencie powiedział jej: „Ja teraz wychodzę na chwilę, a tam są drzwi do ogrodu. „Wiśka” oczywiście skorzystała z tych drzwi, a potem pokonała płot i znalazła się na ulicy. I zapewne stwierdziła wtedy z ulgą: „Polak – Węgier dwa bratanki”.

„Wiśka” wyprawiała się również do Szwajcarii w ramach swojej działalności kurierskiej w AK. Słynęła ze swej odwagi i skłonności do podejmowania ryzyka. Była tam nawet aresztowana. Wypełniła jednak swoje zadanie do końca, udało się jej uciec i powróciła do Budapesztu.

Współpracowała z różnymi kurierami Armii Krajowej:

- z Janem Freislerem (1914 - 1964) - czołowym kurierem, pseudonim "Ksawery", "Sądecki", "Feliks Drapała", "Skowron", a także partyzantem AK,

- z Konradem Niklewiczem pseudonim „Radzik” - kurierem prezesa Stronnictwa Narodowego Tadeusza Bieleckiego z Londynu,

- z Julianem Nowakowskim z Narodowej Organizacji Bojowej (ginie w zasadzce pełniąc jedno z zadań kurierskich dla ZWZ AK).

z Zeszyty Historyczne WIN Nr 10, 1997, str 259, Wojciech Frazik: „Freisler Jan-biogram”.
Grupa kurierów na granicy polsko słowackiej 08.04.1944: Jan Freisler ps. "Ksawery", "Sądecki", "Feliks Drapała", "Skowron", Jadwiga Tadrowska ps. "Wiśka", Konrad Niklewicz ps. „Radzik”,  Julian Nowakowski

Co się stało z Jadwigą Tadrowską?

Kazimierz Kożniewski w książce „ZAMKNIĘTE KOŁA” - w podziemnym świecie” pisze:
„W parę tygodni po aresztowaniu i śmierci Grodzickiego, nagle zjawiła się w Warszawie Wisia we własnej osobie. 19 marca wkroczyły do Budapesztu wojska hitlerowskie i gestapo z miejsca rozpoczęło polowanie na Polaków. Wacek Felczak złapany na granicy słowackiej uciekł i dał nura w Tatry.
Wisia – Jadwiga Tadrowska – odnalazła mnie przez departament, ułatwiłem jej dalsze kontakty, legalizację i dalszy przydział (od autora: to był rok 1944). Widzieliśmy się parę razy, aż raptem zniknęła mi z oczu.
Aż do wybuchu Powstania Wisia się nie odezwała.

Byłem najspokojniejszy w świecie – dopiero w kilka miesięcy po powstaniu jakimś przypadkiem dowiedziałem się okrutnej prawdy. W Budapeszcie gestapo wykryło iż uciekliśmy z Węgier. Kartoteka Wisi w tamtejszym kontrwywiadzie była dość szczegółowa: przez wszystkie lata przebywała w Budapeszcie pod własnym nazwiskiem, pod własnym nazwiskiem korespondowała z ojcem, który mieszkał w domu Wedla na Zamojskiego. I oto budapeszteńskie gestapo wysłało dość ścisłe zlecenie do gestapo warszawskiego – przyszli po Wisię do jej ojca na Zamojskiego. Zabrali ją i wszelki ślad po niej zaginął. Może wywieźli do Budapesztu? Może zamordowali gdzieś po drodze?”

Koźniewski jednak pomylił się w swojej książce, a nawet zmyślał. I to we wszystkich jej wydaniach. A może bał się z jakichś powodów napisać coś więcej. Wszak były to czasy PRL-u! Brat Zenona - męża Jadwigi Tadrowskiej telefonował po ukazaniu się jego książki do Koźniewskiego z pytaniem, czy ma więcej informacji o Wisi. Koźniewski odpowiedział wówczas mniej więcej tak:

„- To nie czasy, żeby opowiadać na ten temat. I proszę więcej do mnie nie dzwonić!”

Jadwiga ostatni raz pożegnała ojca w Warszawie w połowie 1944 roku wybierając się do Budapesztu.

Ludgard Krzycki w okresie 1945-1950 pracował jako kierownik Oddziału Żeglugi Morskiej w Głównym Urzędzie Morskim i 31.08 1950 roku przeszedł na emeryturę. Po przejściu na emeryturę zamieszkał w domy córki swojego kuzyna Krystyny Niwickiej w okolicach Nowego Sącza. Do końca swoich dni oczekiwał na powrót z wojny swojej córki Wisi.
Zachorował na chorobę Bürgera i zmarł w lutym 1957 roku w Brzeźnie pod Nowym Sączem i tam jest pochowany.

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura