110 obserwujących
1665 notek
1213k odsłon
  399   2

dlaczego tyle zła jest na świecie?

Czasem zadajemy sobie pytanie dlaczego tyle zła jest na świecie. Pytamy się o to, widząc jego zalew, jak w każdym obszarze życia go przybywa, do jakich strasznych owoców prowadzi, jak wszystko upada, rozpada się. Jak śmierć, kłamstwo, wykorzystywanie ludzi, wojna.

Dobro jest udziałem w harmonii, w "melodii", która łączy niezliczoną ilość różnych nut w jedną olśniewającą całość. Zło jest wybiciem się jednych nut nad inne, tak by indywidualnie zakrólować, pochłonąć, wessać do swego wnętrza, całą resztę symfonii życia i istnienia.

Więc miał rację ksiądz, mówiący w czasie kazania, że zło się bierze z żądzy dominacji nad innym, z postrzegania innych jako niższych i nie chodzi tu o naturalne hierarchie w różnych dziedzinach, chodzi o fundamentalne wartościowanie ludzi. Zaczyna się od człowieka, który innych traktuje "z buta". Kończy się na czołgach i rakietach, które wybuchają ogniem w oczach dzieci i zabierają ich życie.


Ja jestem dobry - pojawia się w przekonaniu człowieka. Inni są źli. Czy aby na pewno? Czy aby na pewno wojna toczy się między dobrymi i złymi ludźmi? A może ona toczy się w każdym człowieku? Zupełnie naprawdę, dosłownie, teraz właśnie, we mnie, w tobie? - Dlaczego nazywasz mnie dobrym? -  pytał Jezus z Nazaretu. - Nikt nie jest dobry, tylko Ojciec w Niebie.

Odrzucamy tą szokującą wypowiedź Pana Jezusa. Bo niepoważna. Bo to tylko taki "humbug". Przejęzyczenie. Przypowieść, którą należy inaczej rozumieć, to znaczy na nasz sposób, zgodny z tym, co w nas.

Ale w nas trwa wojna. Ścierają się te dwie siły, tendencje, intencje. I rozkwitamy, wierząc w ludzi, widząc jasną przyszłość, współ ciesząc się z innymi. I obumieramy, widząc podłość ludzi, brak przyszłości, to znaczy prawdziwie dającego nadzieję w niej światła.

W filmie Akira Kurosawy "Rashomon", w finałowej scenie, kłamliwy i zły wieśniak bierze na ręce bezbronne, porzucone dziecko. Decyduje się je wychować. Tak japoński reżyser siedemdziesiąt lat temu, opowiadał rzeczywistość ludzi.

Zanurzona w egoizmie, narcyzmie, wzajemnym konflikcie i zajadłości Polska, pokazuje światu piękną i heroiczną twarz człowieczeństwa właśnie poprzez Polaków. Otwierających się na tych, co uciekają przed wojną.


image


Rząd Polski, który przez dwa lata tańczył taniec opętaniec, prowadzący do strasznej, bo zwykle samotnej śmierci dziesiątków tysięcy ludzi, nagle wykazuje się bezprzykładną odwagą i szlachetnej natury rozwagą, broniąc kraju i nas wszystkich przed zbrodnią wojny, a kto wie, może i świata przed wybuchem III wojny, do której parły siły zła, schowane za fałszywymi słowami, ludźmi, fasadami.

Nikt nie jest dobry. Ale też nikt nie jest zły, w tym przynajmniej sensie, że zawsze i wszędzie jest nieusuwalna zupełnie iskra dobra. Ona może być dokładnie zawalona klamotami zła. Ale jest. I tu pojawia się zupełnie zdumiewająca konstatacja, że do tego właśnie dobra można i należy się zwracać. Że przez takie zwracanie się, w nas samych dobro zaczyna jaśnieć. Że dobrze jest modlić się "za nieprzyjaciół", jak to wskazywał Jezus. Za tych, co czynią źle. Co, w naszym rozumieniu "są źli".

Nie znaczy to, co promowane niestety przez niektórych duchownych, że nie należy się przeciwstawiać złu. Nie znaczy to, że zło w ludziach, razem z nimi, należy akceptować. Akceptacja zła i człowieka, który je czyni innym jest stanięciem po stronie zła. Nie. " - Nie przyszedłem na ziemię, przynieść pokój  - mówił Pan Jezus - ale miecz".

Stąd powołani jesteśmy. Powołani. Powołuje się do wojska, ma się powołanie. Idzie się. Na wojnę. Powołani jesteśmy wszyscy do wzięcia udziału w tym wielkim konflikcie. Między dobrem a złem. Musimy się opowiedzieć. Albo za samo - odczuwaniem, samo - zaspokajaniem, samo - realizacją i samo - szczęściem. Albo za współ - odczuwaniem, współ - zaspokajaniem, współ - realizacją. Możemy być częścią "melodii" dobra albo, za namową zła, próbować całą melodię zdominować, w siebie wchłonąć, być niezależną od wszystkich nutą, dla której inne są mniej warte niż ona sama.


Mówią, że dobro bierze się od kobiet. Że to one właśnie są kolebką ludzkości, każdego z nas. Bo to one mówią do nas, gdy żadnych słów nie rozumiemy. Przenikają nasze jestestwo, gdy żadne treści do nas nie docierają. Napełniają nas tym, co jest w nich, gdy świat, nie ma na nas wpływu. Każda kobieta kształtuje człowieka. W tym najbardziej pierwotnym, fundamentalnym i podstawowym sensie. W sensie zdolności do miłości, współ-odczuwania, współ-radości, współ-istnienia.

Może dlatego przeciw kobietom i tym najsłabszym zwrócona jest najsilniej ofensywa zła. Fala ciemności, która kwestionuje prawo najmniejszego do życia. Kwestionuje je, bo zakłóca "prawa kobiet". Bo przecież...: - ten szczegół, i tamta szczególna sytuacja - głosi kłamstwo zła. Bo przepalony użyciem i wyżyciem hollywodzki, oskarowy gwiazdor, pomimo wszystkiego, co zrobił, do końca stał bez wątpliwości, po stronie swojej matki, siedemnastoletniej dziewczyny, której mówiono, nie bądź głupia, życie przed tobą, usuń to dziecko. Nie usunęła. Dała mu życie. Na przekór wszystkiemu. Temu odwiecznemu "smokowi" sączącemu jad w duszę ludzi.

Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo