Tylko wolność jest ciekawa
No, może nie tylko wolność. Świat wokół też jest niczego sobie. Jak go jednak poznawać, gdy wolności zabraknie...
23 obserwujących
64 notki
34k odsłony
  362   6

Chopin, Ojczyzna, Wirus

Uważam, że trzeba KATEGORYCZNIE ignorować nową covidiańską obyczajowość. Sprzeciw musi się dokonywać na wszelkim możliwym polu. Każdy, jakkolwiek świadomy dokonującego się barbarzyństwa, musi kontestować, na ile potrafi, przejawy tegoż. Konkurs zaś, nie tylko nie był sprzeciwem, lecz był kpiną z powagi, był manifestacją uległości wobec groźnego absurdu. Nie pojmuję jak można uwznioślać się narodowo-artystycznie bez twarzy - twarz, podobnie jak muzyka i wszelka artystyczna ekspresja to wartość symboliczna poziomu najwyższego. Oddawanie się doznaniom duchowym w towarzystwie zniewolonego i zgłupiałego tłumu jest aktem analogicznym do ekspresji artystycznej, tyle, że odwrotnym; jest przeciwieństwem wzniosłości; jest zaprzeczeniem dumy i piękna.

Drodzy melomani! Nie musieliście tam pójść, do stracenia był tylko pokłon „duchowi muzyki” i własna przyjemność – tym bardziej mam prawo dopominać się odrobiny przyzwoitości. Widziałem zaś honor i rozsądek wymienione na „kontemplowanie” Chopina zza maski, z uszami nadstawionymi z pomocą gumek. Demonstrowanie głupoty by oglądać na scenie pianistów grających utwory muzyczne jest tym samym, co robili cyklicznie uczestnicy żenady pt. „Lato, muzyka, zabawa” radośnie podrygując w namordnikach w takt piosenek Zenka Martyniuka (Szopen i disco-polo:  organizator to ta sama instytucja okupacyjna!). Szopen to tylko kompozytor. Jedni lubią taką „muzykę”, inni inną - wstyd większy dla tych którzy błaznują w imię rzekomo wyższych wartości.

image

Co do argumentu, że ten poniżający spektakl miał coś wspólnego z działaniem antypandemicznym. Przy największym nawet covidiańskim zidioceniu nie można go traktować poważnie w obliczu elementarnych pytań. Jakim cudem przez dziesięć godzin dziennie kilkaset osób siedzących łokieć w łokieć mogło spełniać rygory jakiegoś bezpieczeństwa epidemicznego? Co się niby działo ze strasznym wirusem o średnicy nanometrów jeśli był przez kogoś wydychany? Pozostawał pod szmatami? Przecież ten zbiór ludzi bez twarzy i tak nie spełniał idiotycznych „rygorów” (rękawiczki, dystanse, wymiana maseczek itd.) Jeśli narasta któraś tam fala to absolutnie nie można było dopuścić widowni na chopin-covid-festiwal, a jeśli dopuszczono pod warunkiem przebrania za klaunów, to widownia powinna mieć resztki honoru i zbojkotować cyrk. Dlaczego setki ludzi siedziało jak idioci z zasłoniętymi twarzami i nikt nie odważył się na akt ich odkrycia? Dlaczego w ogóle przyleźli, by odstawiać tę ponurą błazenadę? Naprawdę musieli w ten sposób obchodzić „święto narodowej muzyki”? Transmisje były za darmo i w obfitości.

Chcę być wierny swej deklaracji: widownia konkursu to moi wrogowie i ciemiężyciele. Jurorzy tym bardziej. Zjechali z całego świata, by demonstrować uległość i głupotę, oraz wierność nowemu panu: Covidowi Pierwszemu Absurdalnemu. Uniżoną wierność, nabytą w ekspresowym tempie. Ich wybitne talenty nic tu nie mają do rzeczy, a raczej stanowią oskarżenie dodatkowe. Wpisują się tym w długą historię konformizmu i kolaboracji ludzi sztuki i nauki ze złem. Panią  Popową-Zydroń, pana Palecznego, Kennera i pozostałych dopisuję sobie do tej niesławnej listy. Cóż, nie potrafię inaczej: boli mnie, oszołoma, to powszechne, „wspólnotowe” sprzedanie się. Za Chorwację, za Zenka, za Fryderyka…

image

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale