39 obserwujących
726 notek
930k odsłon
367 odsłon

Sir Ivanhoe z Ekranu z bratkiem

Wykop Skomentuj10

W 1956 nie było kolorowej telewizji, więc gdy zapadła  decyzja, że serial będzie realizowany, postanowiono go nakręcić na taśmie czarno-białej. Niewątpliwie tak wyszło taniej, ale też głównie dlatego nigdy już tego serialu nie powtórzono.

Udało mi się wsadzić do filmu kilku znajomych z Los Angeles. Jednym z nich był Irlandczyk Keith MCConnell, którego podczas testu spytano czy jeździ konno.

- Jestem Irlandczykiem - odparł.

Odpowiedź zrozumiano tak, że jeździ jak najlepszy angielski dżokej wszech czasów sir Gordon Richards. Mieliśmy do nakręcenia scenę, w której Ivanhoe  jedzie konno do domu i po drodze zostaje zatrzymany przez wojsko. Oddział żołnierzy z lancami i mieczami w dłoniach był już na miejscu i reżyser David MacDonald zarządził:

- Dobra, Keith. Wsiadaj na konia.

- Nie wsiądę na tego jebańca - zaperzył się Keith. Gdy w końcu ekipa asystentów i rekwizytorów wspólnym wysiłkiem wywindowała go na konia, Keith zesztywniał jakby kij połknął i oznajmił: Tylko ja się jebana jego mać, nigdzie nie ruszam na tym jebańcu.

Ujęcie zostało ustawione, padł klaps i mocno zestresowany Keith, który miał wygłosić kwestię: "Sir Ivanhoe z Rutherwood, będzie teraz z tobą mówił sir Maurice z Berseford", z silnym irlandzkim akcentem wykrztusił: "Aha, sir Ivanhoe, a teraz to pogada z tobą sir Maurice".

Innym moim protegowanym do serialu był Tony Dawson - najbardziej znany z roli w "M jak morderstwo"  oraz udziału w pierwszym filmie z Bondem "Doktor No". Tony przypominał George'a Sandersa, bo jak on potrafił  usnąć na kiwnięcie palcem. Po kolejnym ujęciu, w którym wystąpił ubrany w zbroję, Tony postanowił położyć się w wysokiej trawie i natychmiast usnął. Nikt nie zwrócił na to uwagi i gdy ekipa przeniosła się w inne miejsce, spał sobie w najlepsze. Obudziła go dopiero gromada dzieciaków, która stanęła nad nim, głośno rozprawiając, czy jeszcze żyje. Gdybyście jak one natknęli się w lesie na rycerza w średniowiecznej zbroi, pewnie też mielibyście wątpliwości.

W pracy nad Ivanhoe  obowiązywał ścisły harmonogram i na nakręcenie jednego odcinka mieliśmy tylko pięć dni. Były to bardzo długie dni, bo w każdym odcinku przewidziano najmniej trzy walki na miecze. Do wielu odcinków zapraszano gościnnie innych aktorów, zwykle do ról złoczyńców. Goście z reguły oświadczali: "Walczyłem na szpady, kiedy grałem w Stratford, więc nie potrzebuję dublera", potem jednak mój dubler-kaskader Les Crawford i ja wykonywaliśmy krótką rozgrzewkę  i na widok naszej sprawności szybko spuszczali z tonu mówiąc:  "A właściwie, to niech już będzie ten dubler".

Mieliśmy jednego kaskadera Freda Haggerty'ego, który pojawiał się we wszystkich odcinkach. Znaliśmy go wszyscy jako Freda Tsy Stych, bo podczas ćwiczeń fechtunku miał zwyczaj pokrzykiwać: "Raz, en garde. Dwa, zasłona. Trzy, sztych!"  Ponieważ Fred seplenił, brzmiało to jak: "Tsy, stych!".

Jak wspomniałem, w serialu występowało gościnnie wielu aktorów. W jednym z odcinków w reżyserii Lance'a Comforta zagrał Christopher Lee, którego obsadzono w roli Ottona Huna. Pogoda była koszmarna więc siedzieliśmy w plenerze już od wielu dni. Miałem stoczyć pojedynek o uwolnienie młodego parobka pańszczyźnianego, którego grał kilkunastoletni chłopak. Pojedynek miał się odbyć w słońcu. Czekaliśmy więc na rozejście się chmur i w pewnej chwili Christopher nie wytrzymał i wrzasnął: "Will dieses verfluchte Wetter..." i dalej coś w tym guście. Chłopak rozdziawił usta i spojrzał na niego ze zdumieniem.

- Pan mówi po niemiecku?

Nie zaczerpując nawet powietrza, Christopher gładko wszedł mu w słowo: 

- I po portugalsku, francusku, włosku, w trzech dialektach urdu, suahili... - warknął, ciągnąć jeszcze przez dłuższą chwilę. I rzeczywiście, Chris mówił wszystkimi tymi językami.

W Ivanhoe  było niewiele ról kobiecych. W jednym z odcinków  wystąpiła Adrienne Corri i pamiętam kłopoty, jakie miał  z nią operator Jimmy Harvey. W pewnym momencie Corri spojrzała na filtr założony na obiektyw i ujrzawszy w nim swoje odbicie, podniosła rwetes: "Och, Jimmy, ja tu mam podwójny cień!"

- Jak skierujesz nos, tam gdzie powinnaś - prychnął Jimmy - to będziesz miała tylko jeden pieprzony cień!

Innym razem nasz amerykański producent z Columbii przyprowadził na plan młodą gwiazdeczkę z mocno rozwiniętymi gruczołami mlekowymi, żeby zagrała jakiś epizod. Reżyser próbował to wyperswadować naszemu bossowi, mającemu reputację niestrudzonego amatora młodych adeptek, tłumacząc, że nie ma dla niej odpowiedniej roli. 

Na nic to się zdało i dostaliśmy polecenie "pokazania"  dziewczyny.  Jak pokazać, to pokazać. Dziewczyna nie wypowiedziała ani jednego słowa, natomiast w każdej scenie jej piersi rozmiar 38D zamykały kadr po lewej lub po prawej stronie ekranu. Ponieważ podłoga była zasłana słomą, korkiem i posypana piaskiem, nie dało się rysować kredą znaków pomagających w ustawianiu się w odpowiedniej odległości od obiektywu. W tej sytuacji wymyślono, by znaki kredą zastąpić układaniem pałki. Dziewczyna, która jak już wspomniałem nie miała ani słowa dialogu, po paru dniach wystąpiła z pretensją:

- A dlaczego ja takiej nie mam?

Pewnie cała ekipa chętnie by się zgłosiła...ale zostawmy to. Wykonano dla niej znacznik w kształcie dwóch pokaźnych łuków i ułożono na podłodze. Na jej pytanie:  "Mam tu umieścić obie nogi?",  któryś z siedzących na rusztowaniu członków ekipy odkrzyknął: "Nie, słoneczko. Oba cycki". "

Takie  to przygody przeżywał naprawdę czcigodny rycerz sir Ivanhoe na wieść których Ekran zapewne by pękł a bratek zwiądłby.


Autor korzystał fragmentami z książki autorstwa Rogera Moore i Garetha Owena pt. "My Word Is My Bond"


Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale