13 obserwujących
164 notki
33k odsłony
60 odsłon

Warszawa sierpień '44

Wykop Skomentuj

 Warszawa, sierpień ‘44

Kiedy przychodzi chwila przebudzenia
Od letargu kamienic z bielmem ślepych okien
Przemykamy jak szczury w miotaczu płomienia
Krwawego słońca i ciemni księżyca
Mijając Niemca zawsze prędkim krokiem
Złodziej swe łupy do dziury przemyca

Słyszymy gdzieś w podwórku grę na mandolinie
Na witryny sklepowe patrząc ślepym okiem
Jak latarnie na niebie świeci się ulica
Bez celu trotuary przemierzamy smętnie
W nadziei, że za rogiem w kawiarni przy winie
Spotkamy naszą kurwę i znów będzie pięknie

Wszystko tu ślepe i ciężko zamglone
Nie wiedzieć po co, tępo zaślepione
Ledwo toto zaszklone a już rozwalone
Durne koturny ślepo przyuczone
Niedowidzi ślepawe, że jest przymulone
Ociemniałe dziadostwo wiarą oświecone

Powoli nad głowami wzmaga się śnieżyca
Gwiazd niewidocznych w burych dymach z dołu
I trzeba wielu godzin gdy alkohol wsysa
Nadzieję pustych szklanek z knajpianego stołu
Gdy zrozumiesz nareszcie swego infamisa
Że chce od ciebie zbrodni i twojego visa

Siedzisz i czekasz na przyszłość bez celu
W Warszawie tysiąc dziewięćset czterdziestym roku
Chociaż zabijasz konfidentów szupo
Po nowy rozkaz idziesz do burdelu
Poruczniku bez wojska z twardym chujem w kroku
Żyjesz z londyńskiej łaski świecąc gołą dupą

Już byś wolał Polaków bić po zmierzłych pyskach
Że uciekali przed Niemcem spod Mławy
Już byś wolał w Alejach napotkać tygrysa
Rozpalając na nowo wojenne igrzyska
Rozdrapać ropień świętej i plugawej lawy
I zakończyć rozprawę sądem Ozyrysa

W nadziei łaskawego dla tchórzy wyroku
Że biedni, zdziadowani przez żydowskie mafie
Bici gradem i suszą rok po roku
I ogłupiani przez własne parafie
Wielkim kryzysem po cipie chłostani
I bici po kołtunie świętymi cudami

W szambie muszą wytrawić fumy wielkopańskie
Znaki herbowe i szlacheckie mody
Siuchty żydowskie i gówna ułańskie
Na reducie odprawić narodowe gody
Wymordować sarmackie misje mesjańskie
Rozstrzelać zacne staropolskie rody

Zrób im powstanie trupów, których nienawidzisz
Gardzisz tym wojskiem uzbrojonym w noże
Warszawiacy się sami ukarzą przykładnie
Niemiecką ręką, która im pomoże
Zrozumieć siebie w kanałach dokładnie
Zbiorową podświadomość zepchaną do kału

Czy się tylko nadają się na nawóz historii
Usunięci na wieczność pod niemieckim knutem
Komedianci odarci w bohaterskiej glorii
Przez fircyków z gestapo z glansowanym butem
Ich cnoty i zasługi wyblakną powoli
Gdy bez protestu pójdą do Auschwitzu goli

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura