13 obserwujących
204 notki
38k odsłon
  72   0

Scedzono mnie do butelki

Scedzono mnie do butelki człowieka płynnego
Zaszczepiając mi w komórkach gen upierdliwości
Z aryjskiego genotypu do pnia semickiego
W szklanej zlewce się przyłączył do żydowskich złości


Cudem zrodził się in-vitro ze suchego kija
Róża w różdżce aronowej w Syjon się rozwija
A mnie potrząsają ciągle dreszcze saturacji
Żabi Jezus  skrzyczy w skrzeku tysięcznych mutacji

Ken – glut; teen – but; soft – food; too by
Hip-stop; czip-flop; blick-klick; fik-mik geja
Kiss – reem; diss – jam; dick - free - to ty
Jack frez, cool jazz, pic nick hoja - to ja

Z baldachimów nad Jehową trzęsące się chuje
Wielbią hymen glutemiczny prastarej wieczności
A ja leżąc w prosektorium Kościeja ratuję
Żywiąc krwią o grupie zero jego suche kości

Wprowadzą mnie na cmentarz skurwysyny w czerni
Dając moje życie kukle wystruganej z drzewa
Moje zakrwawione szmaty i koronę z cierni
Wrzucą po uroczystościach w powrotem do chlewa

Tuczyli mnie na omastę wieprzka obsranego
Żebym służył na przednówku dziadom na odpuście
Jak tam stara baba gruchnie do życia wiecznego
Mogę dostać świńską nogę w kiszonej kapuście

Coś mnie zlało do menzurki i wciąż maceruje
Jakaś kurwa kulturalna wiersze moderuje
Żrąc w bigosie gotowane na mych świńskich nóżkach
Kiedy wraca z festiwalu na stacji w Koluszkach

I nie mogę jej przeszkodzić, gdy mnie w mózgu maca
Sięgając mi do limbusa ponad kontuarem
Pozbywając się miazmatów wczorajszego kaca
A ja jestem użytecznym jego pisuarem

Coś mnie wciska do butelki,  mocno destyluje
Sram pod siebie i umieram czując wonne kwiaty
Bóg na niebie poetyckie strofy deklamuje
Dedykując litościwym idealne światy

Ale ja nie byłem nigdy głupcom litościwy
Poematom smakowitym jak łyk zdrowej stajni
Dla sonetów idiotycznych jak rak dobrotliwy
Który czeka, aż poeta twórczo się wyłajni

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura