13 obserwujących
228 notek
40k odsłon
  91   0

Warszawskie piwnice

Warszawskie piwnice

Już wszyscy zapomnieli o gównach do pasa
O mszach w wychodkach, spotkaniach z dziewczyną
O pieniądzach ukrytych w spalonych tałesach
O śmierci w dołach zalanych uryną
I precjozach żydowskich sprzedawanych w Desach

I jeszcze: kąpiel w Wiśle na golasa
O weselach powstańczych - zwalone piwnice
Gdzie zakonnice rżnęły obertasa
Z harcerskim batalionem aż się trzęsły cyce
Niejedna zawiązała zgrabnego kutasa

Tak było, gdy gudłajów z Getta już wywieźli
Mieszkania po nich stały puste
W obozie na Majdanku żigolacy sczeźli
W bardach z gratami obcy ludzie wleźli
Pierdząc swoje modlitwy po kapuście

Cała szlachta z Podola się zjechała
Przywożąc swoje bizantyńskie srebra
Przed bolszewikiem szparko uciekała
chroniąc się pod opiekę Szkiebra
I Wehrmachtowi wierność ślubowała

Ukraińcy z meblami brali kamienice
Spychając do suteren warszawskich ciarachów
I z kurew mieli tęgie nałożnice
Razem z Niemcami zabijając Lachów
Przy fachowej pomocy poczciwych Ślązaków

Napchało się do miasta hołoty z Psich Wólek
Na precjoza po Żydach i gminne speluny
Więc Powstanie musiało przetrzepać im skórę
Żeby chamstwo nie chciało robić psiej komuny
I pokazać mu kijem, gdzie miejsce ma burek

Była chwila jak w raju, odkupienia prawie
Kiedy nie było bezdomnych w Warszawie
Bo spalono baraki ścierając się frycem
Każdy żebrak mógł poczuć się prawie purycem
O zbawienie od nędzy chodziło w tej sprawie

W ogniu pożarów Bóg do kolan brodzi
Na narady do Bora z von dem Bachem chodzi
Daje śmierć albo życie zagląda do noszy
Żeby ukarać głupców należycie
Niemcy sprzedają milion kulek za pięć groszy

Dymy jak koty snują  się po domach
Które wołają do nieba o litość
Sztukasy koncertują na ich helikonach
I tylko gówna przybywa obfitość
Szczęśliwy ten kto szybciej skona

Piwnice pełne ludzi podobnych do wieprzy
Ogłupiałe sieroty z dziecięcą ochronką
To schadenfreude budzi i humor polepszy
Jak się tłoczą bez wody i srają czerwonką
Żydostwu w Ameryce w odwecie za Szoah

Krzyczą na noszach, że ich bardzo boli
We włazach do kanałów trupy w pulpie mlaszczą
Księża pilnują chłopców by się nie pierdolić
Zakonnice czuwają aż dziewczęta zasną
Żeby chronić ich cnotę przed diabelską paszczą

W każdej piwnicy uczą się umierać
Głusi i ślepi na pociechy głupie
Konsolacji krzyżykiem co ma drzwi otwierać
Z dziury bez wyjścia w chrześcijańskiej dupie
Do zbawienia na krzyżu w szubienicznym słupie

W skorupach krwi jak mumie - roją się w nich muchy
Śpią mesjasze narodów, romantyczne duchy
Wykrzykują kalumnie, palą dymne świce
Smród zarazy jak w trumnie – muszą łapiduchy
Jeszcze żywego grobu zawalić piwnice

Na koniec każdy dostał swą porcję cierpienia
Gdy oprawcy skończyli swą krwawą robotę
Młodziankowie bez broni, koszul i imienia
Zlegli Mokotów swym trupim pokotem
I nie ma po nich nawet śladu cienia

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale