13 obserwujących
228 notek
40k odsłon
  30   0

Jestem Hiobem

Jestem Hiobem co na wsi stare graty trzyma
Nie chcąc się wyrzec swojej ojcowizny
I staje w pojedynku z mocami olbrzyma
Bo nie ma nic innego prócz własnej ojczyzny

Bóg herszt kapłanów z kościoła złodziei
Chce mi wydrzeć z zanadrza te resztki nadziei
Że nie jestem na gnoju wart śmierci ościenia
Który byt wszelki w kupę gnoju zmienia

Od pierwszego oddechu w moim ciele świńskim
Widziałem go w ukryciu jak bandytę w cieniu
Przed moim pełnym oburzenia przeciwieństwem
Jak mnie przeklinał gładząc po ciemieniu

Wisi nade mną przekleństwo pokoleń
Kiedy wracam skonany z roboty wieczorem
Zanim dojdę do domu grabową aleją
Robaczki świętojańskie z głupiego się śmieją

Że kocham żony mej chabrowe oczy
Utopione jak gwiazdy w czerwcowej pomroczy
Lecz nie dają złe lata burzy i naporu
Zasnąć w spokoju wspomnień bez rankoru

Że nie chcę opuścić starego psa burka
W bezdomności zimnego złowrogiego nieba
I odejść z niczym z własnego podwórka
W poszukiwaniu żebraczego chleba

Cóż z tego, że mam czerep pełen myśli złotej
I ręce zdarte od próżnej roboty
Ochotę szczerą i wolę ze stali
Skoro się na łeb mój stary dom wali

Czego się dotknę zaraz spływa jadem
Rozpada mi się w rękach na cmentarne próchno
Jakbym był jakimś trupojadem
A przecież w oczach mam świetliste włókno

I widzę ogrom świata jak się wszystko jadzi
Pasożytuje w gnoju ludzka tłuszcza
Jak mszyce które żerują na spadzi
I żadna drugiej do żarcia nie puszcza

Ludzkie diabły wrzaskliwie mielą ozorami
Teologię zesłaną przez świętego ducha
Sprzedając głupcom Opatrzność worami
Na klajster do którego przylepi się mucha

Przeklinały mnie ciotki żebym skapał świcą
Dusił mnie stryjek, wujek babki czekał
Ze siekierą za szopą, pradziad z hakownicą
I Żydzi z banku którym czas uciekał

Jezus kanalia czeka mnie po śmierci
Żeby mi napluć w gębę za me niedowiarstwo
Już teraz się odgraża kornikiem co wierci
Do zupełniej ruiny moje gospodarstwo

Śmiertelnie nudzi to życie po życiu 
Codzienne zmartwychwstanie, co miesiąc, co roku
Zdrada Judasza w mszy rzymskiego rytu
Męka ukrzyżowania z kołkiem w kroku

Nudzi to kłamstwo rozmnożenia chleba
Ten cmentarz  trupów odżywianych brednią
Z pożywnym mięsem niebiańskiego chlewa
Mamionych apokaliptyczną przepowiednią

Cóż mi po życiu świętego żebraka
Skazanego z natury na wieczną niewolę
Na kupie gnoju gardzi mną pokraka
A ja z litości kocham i pierdolę

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale