13 obserwujących
236 notek
41k odsłon
  54   0

Cmentarna ciotka

Cmentarna ciotka

W cmentarnej bramie siedzi stróżka stara
odłamkiem kości pazury piłuje
miodek cmentarny kuci w brudnych garach
Trumnę ze świeżym truchłem w kaplicy pilnuje

Odwiedzam ją z szacunkiem, bo to nasza ciotka
Przynoszę myszy dla starego kota
W nadziei, że gdy trafi szóstkę w totolotka
Podaruje mi jeszcze parę lat żywota

Mieszka sobie spokojnie przy cmentarnym rowie
Gdzie płyną zdroje z trzewi nieboszczyków
Opowiada mi bajki i gładzi po głowie
Gdy zrywam dla niej bukiecik storczyków

Czasem zmęczona życiem gada do nagrobków
Przeklina jak szewc, że ma wszystko w rzyci
Muszę się przed nią ukrywać w wychodku
Kiedy pijana bimbrem zrywa jakieś nici

Pali w żelaznej kozie starymi krzyżami
Co chwilę do zacieru cukru dosypuje
Przyszli alfonsi z krzywymi ryjami
I kurewki, gdy ciotka ludzkie łby gotuje

Bezdomne lumpy jedzą i mlaskają
„Ciotka” ich karmi i chroni od złego
Na trupiej uczcie, trupie mięso dają
Bo śmierć nie będzie jadła byle czego

Konkubent ciotki w nocy nie próżnuje
Grabarz w trupich sukienkach złota poszukuje
Po pustych cipkach maca, dupy rewiduje
Ona siedzi na czatach pilnie nadsłuchuje
 
W budzie na trupie kości mocny tojad warzy
Mrówcze sadło z ropienia, kij miotły smaruje
Żeby dupę do srania na wolnomularzy
Zmusić do okudlenia, która odszczekuje

Staropolskie kichania przegniłych brewiarzy
i sole do trzeźwienia w kramiku szykuje
w kostnicy u furtiana, by do sakwojaży
wziąć w drogę utrapienia, która śmierdzi chujem

Wyciąga do mnie ramię, piszczelą mnie bada
Szukając w kroczu złości sędziego małpuje
Obejrzała mi znamię śmiertelnego gada
Pożyczkę życia co roku żyruje

Widzę ogniste ramię, czyjąś nagość kładzie
Na kaplicy cap mości, słomą piec rychtuje
Na nasze wieczne spanie – w zacisznej szufladzie
Runicznych zaklęć, zęby wyłamuje

Słychać z dołu stękania jakiegoś grabarza
Heideggerowskie troski kurwa wyjękuje
Jakieś śmiechy, cmokania w mroku korytarza
Gołe zadki chudości nicość fleczeruje

Kościotrup w trumnie stuknął, zakumkała żaba
Szczurzyca chrupie kości, dzięcioł księżyc kuje
Po mordzie na majdanie, gdzie zabito dziada
Na gałęziach mrą liście, które mróz stębnuje

Nie patrz na to krakanie, drzewa, które zdrada
Obdarła do nagości, to jesień spółkuje
Nie czekaj co się stanie, aż ją doktor zbada
Że się na pizdę złości i ciebie sekuje

Idź na to tańcowanie – gdzie cię czeka zdrada
Muszkieterze próżności, która ostem kłuje
Pójdziesz na wieczne sranie, gdzie słońce zapada
Samcu świata płynności, byty kopulujesz

Niech będzie filcowanie do stadium owada
Żebyś nabrał dziarskości stolca co taktuje
W grobie nic nie powstanie, co nie odpowiada
Twej przyszłej mentalności, która biedronkuje

Nie bój się rozpadania – to nie twoja wada
Ułomnej doczesności – bo ty wciąż pączkujesz
Starucha ci zasłania  widok kalendarza
W którym nie ma zbawienia, choć ty ryzykujesz

Nie widzisz klonowania Sindbada Żeglarza
W oceanie słabości – w którym pająk snuje
Wieczną baśń odrodzenia – w której czeka żaba
Co ci zjada wnętrzności – gdy ją pocałujesz 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale