13 obserwujących
236 notek
41k odsłon
  72   0

Pieśń o Auschwitzu

Pieśń  o Auschwitzu

Śpiewam o Oświęcimiu, religii dziesięcin
Auschwitz, Auschwitzu, boska genezis Auschwitzu
Cóż by robili Żydzi, gdyby nie Oświęcim
Naród cwaniaków i speców od picu
Zmarnieliby wśród jurnych narodów ze strachu
Gdyby Jahwe nie karcił ich biczem Shoahu

Śpiewam o Shoah ludu, chociaż jestem gojem
Jak mu dobrze zrobiło przewietrzenie miechów
Powstał naród co umarł - od nowa przebojem
Dostał od Niemca zastrzyk do zgniłych bebechów
I z wigorem się zabrał do bojowych rejsów
Płodzenia dziarskich dzieci i puszczania pejsów

Jeżeli przed Auschwitzem przypominał ordę
Co włóczy się bez celu z Frankiem po irydach
To wigor Holocaustu bierze świat za mordę
I mosad uczy pięścią szacunku do Żyda
I tak być dawno powinno na świecie
Bo Żyd kamieniem węgielnym jest przecież

Myśleli, że Endlosung Żydów unicestwi
A tymczasem ich młodzież stokrotnie rozbestwił
I teraz drżyjcie przed haganą ludy
Bo Żydzi was zapędzą do śmierdzącej budy
Żeby się wypełniło proroctwo do końca
Że pokoleniu Józwy kłaniają się słońca

Spójrz na dym z elektrowni i powiedz co widzisz
Jest to obłok z Auschwitzu i niosą go Żydzi
Dym z Oświęcimia przez zielone błonie
Teraz młodzi go kładą jak kwiaty na skronie
Co roku jest piękniejszy i bardziej pachnący
Niż bławatki i maki na gorącej łące

Z Oświęcimia się rodzą dzisiejsze fortuny
„Solidarność” też pono zrzuciła kołtuny
Pod pasiastą batutą Żyda dyrygenta
Który o interesach z Auschwitzu pamiętał
Żeby nareszcie Polin Żydom stworzyć
I drugą Ziemię Świętą dla Jahwe otworzyć

Z Oświęcimia się rodzą dla świata dolary
Żydzi lepią je z dymów w koszernej masarni
Żeby nowe w ulicach dzwoniły maszkary
W telefonach do piekła łącząc się w trupiarni
Niech myśli o manifie genderowskiej kupy
Zamiast o tym, co Żyd  jej robi koło pupy

Dymy z nad krematorium są jak legumina
Młodzież się inhaluje nimi wprost z komina
Wielbiąc herosów śmierci z komanda palaczy
Piejąc hymny pochwalne przez naród żebraczy
W nowej teodycei i tysiącach strofek
Godnych noblistów z artystycznych fotek

Rozchodzą się po świecie duszną pajęczyną
Od Chin po himalajskie Manhattanu szczyty
Ten kto się brzydzi żywić ich uryną
Jak na pustyni Moria, ten będzie zabity
Trupie odory wieszczą żydowskie zwycięstwo
Bo klęska się przeradza w swoje przeciwieństwo

Tworząc z gazów Auschwitzu koktajl łatwopalny
Ponadczasowy kacet nad głowami ludzi
Gdy brakuje potencji potwór znów się budzi
Robiąc z młodych pokoleń materiał kowalny
Żydłacząc dybukami i muzyczką - gojów
Prowadzą jak cielęta do swego udoju /

Wzornik Auschwitzu uczył bogobojnie
Jak rządzić więźniem gdy wyjdzie po wojnie
Do nowego Auschwitzu, który całym światem
Jest dzisiaj naszym władcą, kapłanem i katem
Odpowiada za rozkosz, kulturę stębnuje
Na jego cyrkulacje stają wszystkie luje

Błogosławione współczesne kacety
Z nich wyrosły lesbijki odważne kobiety
Pałkę przejmując z ręki SSmana
Ćwiczą swych mężczyzn od samego rana
Ćwiczą dobrocią i ze szczęścia kwiczą
Nad rosnącą wśród loftów genderowską dziczą

Drukowane z popiołów więźniarskich papierki
Wciskane głupcom jako z krwi pieniądze
Tyle są warte co zgniłe obierki
W obozowych garkuchniach za kurewskie żądze
Więc trzeba doić gojów z trustów Gugenheima
By nakarmić do syta bękartów Efraima

Gdy goj strząsa w probówki swą spermę jak śmieci
By genderowskie matki rodziły mu dzieci
Bo według rabinatu nie będzie zbawionych
Szansą ratunku resztki zaczadzonych
Dymem Auschwitzu płonącej Sodomy
Jest odrzucenie drabiny Jakuba
Po której pnie się atomowy skuba

Samonapędzająca z bożego natchnienia
Przepowiednia siarczysta, wszystkie pokolenia
Zrównując z podłym losem Człowieczego Syna
Będzie palić złoczyńców w piecach Oświęcimia
Tak znowu będzie, bo popiołu garstkę
Rozdmuchują żydowskie proroki pisarskie

Gdy się nie chce narodom wstawać do roboty
Żydzi im wspominają mojżeszowe cnoty
Dzieło stworzenia tak Żyda podnieca
Że komorę gazową bada niepokorny
Nawet sam Jezus Chrystus musi wejść do pieca
Sprawdzić dokładność aktu wobec gnoju formy

Społeczeństwo od zawsze jest machiną śmierci
Atawizm Żydów pcha do paleniska
Elohim Abrahama domaga się żertwy
Muszą igrać jak muchy z płomieniem ogniska
Tak było w Uhr-Chaldei i Jerozolimie
I tak na zawsze póki Jordan płynie

Żydzi z arką przymierza zgubili cyborium
Więc podświadomie chcą być ukarani
Do tego im potrzebne piece krematorium
Że rodzicielkę życia zagubili sami
I jeden z drugim perfidnie się wini
Że świętość Jahwe ukradli w świątyni

Gdzie w czarnej skrzynce grudka deutrytu
Sterowała rozwojem mózgowych dendrytów
Seks – Rozum – Bóg - w trój jedni pierwotnego bytu
Odradza się od zawsze na kambium bez przerwy
Przywracając do życia obumarłe nerwy
I miękką czułość sensybilnych szczytów
Przez juwenilną sublimację bytów

Żydzi od wieków chcieli złożyć z siebie seder
Zmuszając Niemców do katowskiej roli
Bo kozik Abrama nie zdziurawił żeber
Izaaka, wstrzymany przez dwóch świętych troli
Zamiast niego owieczkę biedną zagorgolił
Grzesząc przeciwko niewinnej ofierze

Izaak winien zginąć, zamknąć drzwi Historii
Nie byłoby Jezusa, dymów Oświęcimia
Uwielbianego Auschwitz w trajektorii
Żydowskiego pocisku w goja skurwysyna
Ani fałszu w obronie boskiego wariata
Miłości Żyda do swojego kata

Bóg karze Żydów, bo ich bardzo kocha
Ich niewierność nagradza iście po ojcowsku
Kiedy mu uciekają do złego molocha
Wsadza ich do Auschwitzu i bije po Bosku
Traktując ich z pogardą jak troki od gaci
Bo zabijanie Żydów zawsze się opłaci

Antycypując w dzieje, wywołując shoah
Część rabinów świadomie uczyła cadyków
Że trzeba będzie na kapłańskich stołach
Położyć głowę za grzech Sodomitów

Ale ich nie słuchano,  kabaret Qui-pro-quo
Pijaństwo w „Morskim Oku” z Wieniawą na rampie
Historia krąg zatacza, od posoki mokro
A młodzi Żydzi w oświęcimskim Kampie

Goj dla Żydostwa jest bydlęciem ziemi
Tak mówi Jahwe – i nic to nie zmieni
Że diaspora chwilowo uzna w nim człowieka
By żyć wśród bestii, która krwią ocieka
Plemion przeklętych przez Jana Chrzciciela
Błogosławionych ręką Izraela

Bo goj razem z bydlęciem swoim czworonogim
Nie może odpowiadać za Shoah przed Bogiem
Ani żydowskim sądem – najwyżej niech płaci
Jako niewolnik Izraelskiej braci
Bo teza, że goj ma, tak jak Żyd, sumienie
Więc za Holocaust da mu swoje mienie
Jest logiczno-prawniczym nieporozumieniem

Cóż Hitler, ślepe narzędzie karania?
W rękach Jehowy za grzech dotykania
Jego Arki Przymierza, cóż winien, biedaczek ,
Teraz tłucze się w piekle i jak dzieciak płacze
Że chciał wypędzić z Polin nieproszonych gości
Do Jeruzalem Jehowy miłości?

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale