2 obserwujących
61 notek
38k odsłon
84 odsłony

Totalny random dla beki

Wykop Skomentuj

Zajadałem się tłustym schabowym i był taki smaczny, że się zakochałem więc musiałem napisać o tym status na facebooku, ale zabrakło mi tuszu w ołówku i rozbolały mnie ręce to zacząłem wałkować ciasto na pizzę, niestety nie zmieściłem się w kartonie, próbowałem ogolić się lodówką z prosektorium, choć znowu zostałem milionerem paląc kubańskie cygara z ulicy, kiedy wpadłem pod pociąg i dostałem modne okulary, hodowałem rzeżuchę w zlewie, ale przytyłem od fast foodów, więc zacząłem miksować coś na konsolecie didżejskiej, ale spuchł mi nos i zasnąłem w pudełku po pizzy, zacząłem gwałtownie wymiotować po przeterminowanej chińszczyźnie, bo samolot mi się spóźnił, więc wyskoczyłem z okna przeglądarki i złamałem mały palec u nogi grając na pianinie w szpitalu psychiatrycznym, zmuliło mnie od popcornu i poszedłem spać, kupiłem gumiaki do spacerów po plaży w Egipcie i oddałem serię z karabinu maszynowego na plastikowe kulki, kąpałem się z karpiami w misce bo ojcu było szkoda wodę wylewać, rozpłakałem się, bo zupa była za słona i zacząłem tarzać się po dywanie, który ktoś mi ukradł, spałem w pustej noclegowni na styropianie i cosplayowałem menela, wyjadałem gumy przyklejone do blatów ławek z głodu i nabawiłem się krzywizny kręgosłupa, uprawiałem pływanie synchroniczne w kałuży, pochowali mi psa w pudełku po telewizorze Samsunga, piłem wodę z cieknącego kaloryfera, ale miałem urodziny, więc przewróciłem się i upadłem na ruchome schody w centrum handlowym i wyłączyłem grę rozbijając w sklepie ekran telewizora z promocji, dobiegłem do sklepu po 3 perły, odbiło mi się de volaillem sprzed tygodnia, kupiłem starą szynkę z rozdwojonymi końcówkami od niemycia i leżę na trawie pod gołym niebem pijąc wodę z kałuży oleju, zapomniałem gdzie jest wlew paliwa i lałem po całym aucie, puściłem zabawkowego bączka i mnie zemdliło, więc szukałem budki z kebabem, żeby naprawić kran, znalazłem tylko kije golfowe, którymi dłubałem w nosie, zacząłem uciekać, bo gonił mnie własny cień, ukłoniłem się nisko i zapytałem o godzinę emisji serialu, ale zacząłem się śmiać, bo było mi zimno, rozebrałem się do naga i tańczyłem makarenę do rana aż straciłem przytomność, włożyłem pięty do pustych puszek po tuńczyku i kręciłem nimi w stronę przeciwną do wskazówek zegara, nucąc mongolskie pieśni o miłości plułem pestkami od czereśni, pęd wiatru rozwiewał mi kości i czułem się wewnętrznie rozbity, więc przeczytałem kolejny rozdział chińskiej książki telefonicznej, uradowany pochwaliłem się w konfesjonale, ale ksiądz kazał mi pozmywać naczynia połączone, dostałem rozwolnienia i zapchałem zlew jedząc sopel lodu z rynny, bo woda kapała mi na głowę, więc pukałem kijem od szczotki w sufit sąsiada, który wyrzucił pralkę przez okno piwnicy gdzie straszył duch prababki, którą zamordowałem tępym narzędziem, kiedy przedawkowałem leki nasenne i miałem kaca po piątkowej imprezie z okazji rocznicy kredytu na mieszkanie sąsiadki, która służyła w Luftwaffe jako śmigło w rozgrywce sieciowej, wywaliło mi bluescreena, więc upiłem się mlekiem kozy łowiąc ryby w akwarium brata, ostrzygłem psa zardzewiałą żyletką i zadławiłem się sierścią podczas podróży do Japonii, dostałem kataru i wypadły mi oczy, szukałem za sałatą, ale huk wystrzału wybił szybę w hulajnodze i zostałem inwalidą wojennym, wyrzucili mnie z kółka różańcowego, bo nie umiałem oddawać moczu do piaskownicy na placu zabaw dla dzieci z zespołem downa grającym heavy metal na klawiaturze kalkulatora, dlatego kładłem kostkę brukową na basenie i się utopiłem, ratownik stwierdził zgon ojca, który stanął na zmartwionej minie w czasie drugiej wojny światowej, którą przespałem, bo kosiarka zagłuszyła gramofon dziadka najlepszego przyjaciela, któremu pożyczyłem rozrusznik serca rasowego owczarka niemieckiego, zaśliniłem się myśląc o kolacji przy świecach, ale zapach wosku drażnił włosy na odbycie, które obgryzałem od dziecka, którego pozbyłem się w niemieckiej klinice aborcyjnej, gdzie wszystkie zegarki spieszyły się do grobu nieznanego żołnierza, którego znałem osobiście z pełnometrażowego filmu pornograficznego, nosiłem za duży sweter po tacie pedofilu i traciłem krążenie w pośladkach myśląc o męskiej bieliźnie w kropki zrobione niezmywalnym flamastrem kradzionym ze sklepu popularnej, portugalskiej sieci dyskontów „Biedronka”, pokroiłem pasztet z łososia w równe kostki, bo miałem dużo węgla na strychu i spaliłem w kominku wąsy na starej fotografii matki śpiącej na peronie z zestawem noży kuchennych, pewien anonimowy alkoholik zgodził się na publikację w zamian za dotację na rozwój przemysłu monopolowego w parku miejskim gdzie nie zamiatają liści i zawsze śmierdzę potem, gdy zapomnę kupić masła w proszku, zatrzymała mnie policja, bo przekroczyłem prędkość spożywania pokarmów mięsnych w czasie diety poselskiej mojego stryja i krzyczałem, żeby puścili moją ulubioną piosenkę na pogrzebie rodziców, którzy lubili walić Amarenę w bramie, a na izbie wytrzeźwień poznałem prostytutkę i ożeniłem się z przymusu, bo byłem trzeźwy jak świnia, ojciec reanimował mnie za pomocą młotka do ubijania kotletów bo rozgazowało mu się piwo, waliłem potylicą w patelnię aż mi się logo Tefal odcisnęło, odbyłem pielgrzymkę z Caritasu dookoła Żabki, bo stary zostawił niedopite piwo i grzebał przy inkubatorze aż się udusiłem, ale nie umiem grać w koszykówkę z zawiązanymi oczami, puściłem z telefonu stacjonarnego etiudę rewolucyjną, która leciała na ślubie kuzynki, gdy zatrułem się tortem z trutką na szczury z piwnicy, w której chowam kreta do rur na czarną godzinę, kiedy rozjedzie mnie szambiarka listonosza, córka zżarła kostkę od kibla i pluje na chodnik karmiąc gołębie, które zmarły pod kołami ciężarówki zasilanej gazem z obozów koncentracyjnych, zrobiłem parówki z wody w kaloryferze i trafiłem na onkologię z przerzutami kontrabandy, jak matka spojrzała na widelec to się popłakała bo miał więcej zębów od niej, zabunkrowała się w piwnicy, żebym nie wyniósł słoików, podłoga wydawała mi się smutna więc ją przytuliłem za pomocą twarzy, kiedy naoglądałem się koszykówki zacząłem wrzucać śmieci do kosza dwutaktem, powiesiłem się na parapecie i zasłaniałem okna, bo nas nie stać na rolety, zrobiłem sobie wycieczkę po dywanie na odkurzaczu i zdrapywałem tynk ze ściany zębami, zachciało mi się oddać mocz, bo na dworze był upał, więc walnąłem duszkiem z gwinta pół litra soku z buraka i zdjąłem łyżwy, bo pociły mi się plecy na mrozie, ale spadłem z roweru i wybiłem wszystkie zęby emerytowanemu kierowcy szkolnego busa na wysypisku śmieci, rzucił mną do okienka życia ale nie trafił i stałem się transformersem, zasnęliśmy na trzepaku, ale padał śnieg, więc zalegałem ze spłatą raty za zapałki, dlatego nie mam już garażu, spuściłem wodę i zalało pół dzielnicy, bo sanki nie były mi potrzebne, zerwałem z dziewczyną syna, kupiłem kilka ton suchej trawy i podpalałem ludzi na przystanku autobusowym, gdzie nie było bieżącej wody, gdyby nie butelka po wódce to nie miałbym wazonu na kwiaty po ślubie, matka nasikała na wersalkę i czeka aż grzyby wyrosną po deszczu, jak krzyknąłem „tato” na osiedlu to 30 okien się otworzyło w bloku bo ojciec przyniósł wstyd do domu z pracy, jak wysłałem pustego esemesa o treści „pomagam” to od razu przyszła wiadomość zwrotna, wylałem wczorajszy olej, bo zapomniałem się umyć i dwudniowy zarost drapie mi psa pod włos, mam taką dziurę w zębach, że drugie śniadanie zabieram w nich do szkoły, a niektórzy traktują ją jako szparę na złotówki, jadłem na wigilii nad kiblem, żeby nie nakruszyć, jak się papier w domu kończy to jeżdżę dupą po prześcieradle, obszczałem spodnie na parapecie i matka wyrzuciła mnie z domu dla lalek, nie mogłem zasnąć, więc sprzedałem ostatnią skarpetkę bezdomnego, kiedy zastrzelili mi żółwia pistoletem na wodę i wyruszyłem w podróż w nieznane susząc pranie w zepsutej mikrofalówce, jak komornik nie miał co zabrać to wyrwał zęby matce kombinerkami, nie miałem pieniędzy, więc grałem ballady w stanie upojenia herbatą ziołową, gdy zabrakło cebuli i wszyscy się rozchorowali, w czasie burzy straciłem dach nad głową i pisałem wiersz o swetrze wujka, który zbierał znaczki na mundurze esesmana, w dużym magazynie leżały zakrwawione zwłoki owadów i nie mogę ścierpieć głośnej muzyki, więc zacząłem się drapać i spadłem z wysokiego drzewa, bo nie umiem latać helikopterem w Grand Theft Auto, wszedłem przez VPN do kościoła, włożyłem piżamę i czekałem na deszcz, żeby skoczyć z mostu do garażu ojca, klimatyzacja odmówiła posłuszeństwa, więc poczułem morską bryzę na plecach smaganych batem kibiców i wystrzeliłem racę, żeby zostać bohaterem narodowym, ale obraz spadł z sufitu sanatorium dla niepełnosprawnych łamiąc serce zauroczonej bezpańskiej suczce, jednak zamglony obraz po kolejnej flaszce bezalkoholowego wina mszalnego sprawił, że wpadłem na genialny pomysł wysadzenia pasażerów śmigłowca bez spadochronów, przez co zgubiłem banknot z gry planszowej, prędko udusiłem złodzieja i trafiłem do więzienia o zaostrzonym rygorze skąd wyjechałem karetką na sygnale, bo miała pusty bak, nosiłem wodę w sitach żeby napełnić dziurawe beczki, ale wystrzelił korek od szampana i śmiertelnie ranił duszę poety, gdy ten wysyłał pustego maila za granicę działki sprzedanej na licytacji, zapaliłem znicz na budzie psa ze wścieklizną i wywaliło mi korki w bunkrze przeciwpowodziowym, podniosłem gwintowanego pręta i go dokładnie obejrzałem, bo zardzewiały mi felgi w wózku widłowym, wziąłem rozbieg z kilometra i z całej siły kopnąłem w kalendarz, zacząłem nielegalnie sprzedawać zepsute ości śledzia na zamkniętym bazarze na prowincjach wsi i odgrzebałem z piasku rękawiczki wycofane z produkcji, mam 40 litrów wodogłowia w wannie, skończył mi się sok i załamałem się, robiłem martwy ciąg podnosząc pijanego ojca z podłogi na łóżko, wydałem ostatnie oszczędności na żelki by odnaleźć zakopany skarb i wszedłem po drabinie do nieczynnego spożywczaka pełnego zamrożonych trupów, stary zawijał mi bułki do szkoły w ceratę, wysrałem się na kuckach w lesie i często jem papier toaletowy kiedy się ubrudzę czekoladą na twarzy pomnika greckiego filozofa na emeryturze, biegałem po pokoju z grupą śniadych akwizytorów kiedy połknąłem muchę która siedziała wcześniej po turecku na sztucznych psich odchodach i zrozumiałem, że dzieci powinny jeść masło w proszku w trakcie czesania dywanu szczoteczką do zębów, nasmarowałem szyby mercedesa pastą do butów i złapałem gumę zużytej prezerwatywy w zapasowej oponie roweru, zdjąłem cuchnące ubrania, naprawiłem radio internetowe i zacząłem kraść jajka ze sklepu w najnowszej grze na płycie winylowej.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości