2 obserwujących
54 notki
36k odsłon
311 odsłon

Refleksja powyborcza vs Szurfederacja

Wykop Skomentuj8

Powyborczy kurz nad polem bezideowej bitwy opadł. Od dłuższego czasu znane są wyniki ze stu procent krajowych komisji i rezultat nie napawa mnie optymizmem, delikatnie mówiąc. Nie chodzi nawet o wygraną PiSu ani o to, że będzie nas wykorzystywać seksualnie w różnych konfiguracjach przez kolejne cztery lata kadencji ani o wynik mainstreamowych komitetów z establishmentu, bo to było pewną oczywistością, czystą formalnością, której można się było spodziewać z góry bez złudzeń, poza tym te partie są dla mnie zupełnie przezroczyste i bezideowe, niczym konkretnym się od siebie nie różnią poza kwestiami czysto kosmetycznymi tzn. delikatnym odchyleniem konserwatywnym lub liberalnym, postulatów w zakresie obyczajowości. Mnie natomiast jako libertarianina interesuje coś z grubsza innego, czyli szurfederacja, która sprzeniewierza, kompromituje i zaprzepaszcza idee oraz nadzieje swoich członków od pokoleń nie tylko poprzez zgubne mariaże z nacjonalistycznymi zamordystami postulującymi wprowadzenie protekcjonizmu gospodarczego, ale też przez szereg innych wykroczeń przeciwko rozumowi i godności człowieka np. antynaukowe brednie i bezpodstawne, ksenofobiczne uprzedzenia względem mniejszości żydowskiej, osób LGBT np. homoseksualistów, żywności GMO, chemtrailsów, szczepionek, teorii płaskiej ziemi, turbo słowiańszczyzny, sieci internetu 5G, ustawy 447 itp., przez co ich członkowie powinni założyć czapeczki z folii aluminiowej i zostać zbiorczo zamknięci w zakładzie psychiatrycznym w kaftanach bezpieczeństwa, bo do powyższego panteonu wyimaginowanych przeciwników brakuje jeszcze reptilian z kosmosu i lóż masonerii.

Dziwię się, że po tylu latach młodzież nadal daje się schwytać w te same sidła, z których niedługo potem wyrasta. Najwidoczniej, niektórzy z nich przez ostatnie cztery lata otrzymały dowody osobiste. Robią kurtyzanę ze wszystkiego co mi bliskie, cenne i o co walczę od lat, tworząc konotacje wolności gospodarczej z zamordystami, szurami i leśnymi dziadkami. Nazwijcie to sobie nawet bólem duszy, czy jak wam wygodniej, dla mnie to konsekwencja w postępowaniu, bo moja moralność ma charakter absolutny i nie uznaję zgniłych kompromisów ani wykorzystywania metod politycznych, opartych na przymusie i partyjnych przepychanek, musiałbym wówczas stać się hipokrytą. Oni się niczym nie różnią od reszty polityków. Już wkrótce udowodnią, że są takimi samymi złodziejami i wcześniej czy później wspomnicie moje słowa. Już poza sejmem przeżerali subwencje, organizowali śmieszne happeningi itp. Dla mnie to cyrk i szopka pokoleniowa. PiS ich nie potrzebuje i nie będą w stanie go powstrzymać, bo sami są spluralizowani, totalnie podzieleni światopoglądowo, co jest ewidentnym minusem każdej koalicji. Wątpię, że ktoś pokusi się o koalicję z nimi, bo byliby wybitnie niewygodnym partnerem. Można przeforsować wiele ustaw nie pytając o zdanie zaledwie jedenastu posłów, którzy zaczną grozić palcami w butach. Nikt nie musi się z ich zdaniem liczyć. Nie obchodzi mnie czy noga, która będzie trzymać mi but na gardle jest prawa czy lewa i czy numer tego buta jest mniejszy czy większy. To nie jest miejsce na śmieszkowanie, ale poważna sprawa. Sztuka zarządzania państwem, jeżeli ono już istnieje nie polega na żałosnych memach i trollowaniu, ale niektórzy zdają się tego nie rozumieć. To marketingowy strzał w stopę pociskiem rozpryskowym, co będą jeszcze długo nagłaśniać tzw. liberalne media zachodnie, robiąc czarny PR krajowi nad Wisłą. Nie będąc poważnie postrzeganym znacznie trudniej będzie nawiązywać kontakty dyplomatyczne i utrzymywać równorzędne relacje partnerskie podczas wymian handlowych.

Wygląda więc na to, że oto stało się niemożliwe i wszelkie przewidywania nie znalazły potwierdzenia w praktyce. Sejm IX kadencji to będzie prawdziwy dramat, pełen taniego populizmu, kolejnych afer, demagogii i zażartych wojen ideologicznych. Relacje z niego będą przypominać patostreaming, za co telewizja publiczna powinna zacząć otrzymywać dobrowolne darowizny (donejty) od widzów w zamian za standardowy podatek (opłatę audiowizualną). Zapowiada się zupełny brak merytorycznych argumentów i kultury osobistej, zastąpionej dominacją skrajnych emocji. Skapitulował przede wszystkim rozum, przegrała wolność osobista i własność prywatna nas wszystkich z osobna. Jakimś cudem postanowiono postawić na szurfederatów, zapewniając im aż jedenaście mandatów przy  6,81 procentowym poparciu (podczas gdy obstawiałem wcześniej maksymalne granice od 3 do 4 procent). Ze skruchą przyznaję, że przegrałem wiele zakładów z moimi odbiorcami i najprawdopodobniej będę musiał zjeść własną czapkę, której jeszcze nie posiadam. Od mniej więcej połowy listopada staną naprzeciwko siebie skrajne siły Adriana Zandberga i Janusza Korwin-Mikkego, które zetrą się w politycznym Koloseum. Oto pierwszy raz od 1991 roku, po 28 latach niebytu politycznego cyborg Ozjasz Goldberg powróci do sejmu, by robić tam cyrk i burdel na kółkach, jakby dotychczasowo nie był wystarczający. Dziwnym trafem nie zadziałał w tym przypadku słynny protokół jeden procent.  Prawdę powiedziawszy nie życzyłem takiego losu żadnemu obywatelowi. Obrót spraw zaskoczył z pewnością wielu analityków tej sceny włącznie ze mną. Ciężko będzie przeżyć taką nawałnicę szurokratów. Jedynym pocieszeniem jest to, że ta banda jest spluralizowana i heterogeniczna, wybitnie rozproszona jak mydło i powidło od Sasa do lasa i nie ma żadnej dyscypliny partyjnej, dlatego nie będzie głosować jednakowo. Wątpię, żeby PiS potrzebował ich jako przystawki do koalicji, bo i bez tego zapewni sobie wymaganą większość razem z Ziobrystami z Solidarnej Polski i Gowinowcami z Porozumienia, dlatego zostaną prędko przekrzyczeni na sejmowych mównicach. Kolejny raz wybrzmiewają prorocze słowa Zbigniewa Stonogi „to jest dramat”, bo w istocie lepiej dobranymi słowami się obecnego stanu rzeczy nazwać nie da. Ten współczesny wieszcz narodowy przewidział, że kukle nas będą swędziały z bólu i już teraz zaczynają. Przynajmniej trochę się pośmiejemy z tych cyrkowych sztuczek, jakie przygotował dla nas stetryczały dziadek w muszce z demencją i Alzheimerem i jego gromadka nieparzystokopytnych małolatów, ale będzie to raczej śmiech przez łzy i kolejne memy. Szczerze mówiąc taki układ sił przeraża mnie bardziej niż samo zwycięstwo PiSu, dlatego najwyższy czas na emigrację, czas wyjeżdżać z tego grajdołka dawno zapomnianego przez Boga i skromną resztkę rozumnych ludzi. Wizerunek wolności sromotnie upada pod krzyżem własnej indolencji. Nie udało się ich utrzymać z dala od koryta, więc już wkrótce odczujemy ciężar wstydu na plecach. Po tylu porażkach z rzędu trzeba uderzyć się w pierś i posypać głowy popiołem.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka