2 obserwujących
55 notek
36k odsłon
370 odsłon

Pseudonauka a scjentyzm - dwie strony tego samego medalu

Wykop Skomentuj5

W temacie wzmożonego zainteresowania szuryzmem i popularyzatorstwem całokształtu pseudonauki od antyszczepionkowców przez paranoików od sieci internetowej 5G, tajemnic wojskowej strefy 51, żywności GMO i tzw. chemtrailsów, po płaskoziemców i turbosłowiańszczyzny warto zastanowić się z czego wynikają zaobserwowane współcześnie tendencje, wyraźnie niepokojące. Moim zdaniem ich źródłem są przede wszystkim cztery następujące kwestie:

1. Jesteśmy jako ludzie skąpcami oszczędnymi poznawczo, jak pisali między innymi Susan Fiske i Shelley Taylor w książce na temat kognitywistyki pt.: „Social Cognition, from Brains to Culture” z roku 1984, gdzie wprowadzono do obiegu pojęcie: „ekonomii poznawczej”. Mamy silną tendencję do odmawiania konsumpcji nadmiernej ilości treści. Poszukujemy prostych odpowiedzi na trudne pytania. Interesuje nas jak najszybsza i kosztująca jak najmniej wysiłku rekompensata poświęconego czasu, gratyfikacja poszukiwań po linii najmniejszego oporu. Intuicyjnie skłaniamy się ku rozumieniu zamiast faktycznego poznania. Zamiast pochylać się nad skomplikowanymi i obszernymi opracowaniami naukowymi naszpikowanymi trudnym językiem lub literaturą przedmiotu wymagającą intelektualnego zaangażowania, pochłaniamy materiały ogólnodostępne, darmowe i możliwie zwięźle skonstruowane, stąd tak duże zainteresowanie blogami i vlogami, prowadzonymi przez amatorów i hobbystów ze szkoły świętego facebooka, absolwentów z dyplomem YouTube’a z wyróżnieniem i paszportem Polsatu. Dzięki temu bardzo łatwo o uprzedzenia (biasy), oddzielanie teorii od praktyki, błędy metodologiczne i niereprezentatywne grupy badawcze, niewystarczające do wyciągania ogólnych wniosków.

2. Postawa buntownicza względem mainstreamowych autorytetów i konsensusu naukowego skłania do nieufności i postawy sceptycznej. Jakkolwiek w ograniczonym stopniu, o czym będę jeszcze mówił, podejrzliwość jest wskazaną i bardzo racjonalną postawą, tak chęć bycia alternatywnym i oryginalnym za wszelką cenę zakrawa na szarlatanerię. Dużą renomą cieszą się współczesne wersje sofistów, ujmujących swoje manipulacyjne techniki w atrakcyjnie brzmiące słowa, uprawiających semantyczną gimnastykę, która otumania podatne umysły. Sprawiają oni mylące wrażenie oczytanych i dysponujących bogatym zapleczem merytorycznym jak ich prekursorzy ze starożytnej Grecji w V i IV wieku p.n.e., którzy przypisywali sobie miano filozofów operując jednocześnie kwiecistymi półprawdami. Każdy z nas chce poczuć się mądrzejszy niż faktycznie jest i władny by rozumieć otaczający nas świat i procesy w nim zachodzące, opiera się to na tzw. efekcie Dunninga-Krugera, dlatego wybieramy drogi na skróty i słuchamy ludzi, którzy próbują nie tylko go uprościć, ale rościć sobie prawa do nieomylności, do wyższego stadium oświecenia niczym prorocy. Takie: „autorytety” łatwo przekształcają się w parareligijnych guru, którzy zakładają własne sekty. Trwając w przekonaniu o własnej wyjątkowości otorbiają się wygodną tarczą spiskowych teorii dziejów. Wiarygodności nadaje im wydźwięk rewolucyjny, jak gdyby wytaczali ciężkie działa sprzeciwiając się obowiązującym normom, wywracając zastany porządek do góry nogami. Ubierają tę dążność w szaty ujawniania skrzętnie skrywanych tajemnic jak nowa odsłona przewrotu kopernikańskiego z XVI wieku, posiadania wiedzy tajemnej, którą ktoś celowo miałby zatajać, którą jacyś: „ONI” (czyli przedstawiciele systemu) woleliby zachować dla siebie i nie chcieliby, by wyszła na jaw. Uwydatniają wartość swojego bełkotu przez namaszczenie ideologiczne - poczucie niesienia: „misji dziejowej”, która nadaje im koherencji. Zamykają się również w wygodnych komorach echa, w bańkach informacyjnych, gdzie głośniej wybrzmiewają ich mętne hipotezy. Kreują się na ofiary systemu, radykalnych naukowców alternatywnych, którzy są zakrzyczani i cenzurowani przez mainstream, który obwołuje ich kontrowersyjne i nieprzystające do rzeczywistości tezy mianem pseudonauki. Pseudonauka nieudolnie czerpie z naukowego języka nabierając najbardziej naiwnych odbiorców.

3. Otacza nas i bombarduje permanentny szum medialny. Trwa nadprodukcja danych, statystyk, badań itp. z wielu stron barykady jednocześnie. Istnieje tak wiele mediów i źródeł, że coraz trudniej się w nich odnaleźć i odfiltrować z obiegu te właściwe od tych fałszywych i uzurpatorskich. Odróżnienie prawdy od celowo wykreowanej fikcji staje się poważnym wyzwaniem polegającym na przepuszczeniu ich przez trzy sokratejskie sita kolejnych trudnych pytań o prawdę, dobro i użyteczność. W sytuacji, kiedy każdy amator np. student pierwszego roku może zostać kreatorem opinii, języczkiem uwagi i autorytetem we własnym środowisku, potrzebujemy znacznie głębszego researchu niż dawniej, aby dokopać się do wiarygodnych informacji. Część z nas z lenistwa spoczywa przedwcześnie na laurach doprowadzając nieuchronnie do kapitulacji rozumu.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie