0 obserwujących
287 notek
160k odsłon
113 odsłon

Rekolekcje poetyckie

Wykop Skomentuj
 
Proponuję dziś Państwu mocno skrócone (z  braku miejsca) poetyckie zamyślenia wielkopostne.
Czas Wielkiego Postu, wielkich przewartościowań, ma naturalnie swoje odzwierciedlenie  w sztuce polskiej; we wszystkich jej rodzajach, szczególnie w poezji i malarstwie.
Chociaż mamy sporo dzieł o tematyce wielkopostnej, są one jednak najczęściej nieobecne w powszechnej świadomości.
Zapewne podstawową przyczyną tego stanu rzeczy, który niestety trwa też i obecnie, było i jest omijanie ich po 1945 roku przez nauczanie szkolne.
Nie czas tu jednak i miejsce na rozżalanie się nad programami ( w tym szkolnymi ) wynarodowiającymi Polaków…
Czas, na rekolekcje, choćby tylko poetyckie, które  rozpoczniemy znaczącym, bo na wskroś polskim, wierszem Marii Konopnickiej :
 
 
 W Wielki Piątek
 
Tak mi się czasem wydaje, o Chryste,
Że nie tam kędyś daleko za morzem,
Aleś tu u nas, miał drogi cierniste
I żeś tu naszym przechadzał się zbożem,
Puszczając palce po harfie tych kłosów,
Co mają ludzki jęk i echa głosów.
Że tutaj, w którejś z chat naszych, o Panie,
Gdzie przez tułaczy wytarte są progi,
Był Twój Wieczernik smętny i rozstanie
I chleb łamany z braćmi, i te trwogi,
By słów ostatnich nie wydały ściany,
I pożegnania kielich – krwią nalany.
I zdaje mi się, że te nasze sosny,
Te brzozy białe, szumiące wśród niwy,
To był Ogrójec Twej męki żałosny,
To były Twoje miesięczne oliwy,
I że tej nocy Twój pot ściekał krwawy
Na leśne zioła nasze i na trawy.
 
I zdaje mi się, żeś tu był pojmany,
W pęta zakuty i sieczon u słupa…
Bo tak mi, Chryste, znajome Twe rany
I siność Twoja, i katów Twych kupa
I świst rzemieni, co krają jak nożem.
 
I wiem, że tutaj  na miedzy, skroś drogi,
U jakiejś starej zapadłej mogiły
Wyróść musiały te ciernie i głogi,
Które w Twą głowę bolesną się wpiły,
Bo żadne inne tak ranić nie mogą
Jak te, co rosną tu, nad naszą drogą.
I to wiem, Panie, żeś tu kiedyś blisko
Pod krzyżem upadł na nasze ściernisko
I żeś krwią swoją te ziemie zakrwawił
I obraz na niej swej męki zostawił,
I patrzę nieraz na te pola puste,
Jako na ową z Jeruzalem chustę.
I widzę we mgle śnieżystej, z daleka
Z twarzą znędzniałą, z łachmanem na grzbiecie
Pochylonego ku ziemi człowieka,
Którego wielki krzyż śmiertelnie gniecie ...
I wiem, że to jest Cyrenejczyk Chrysta,
A resztę mgła mi kryje...mgła śnieżysta,
I wiem, i czuję, że tu jest Golgota
Gdzieś był przybity do krzyża, o Panie!
Bo nie jest nigdzie tak ciężka tęsknota
I takie blasków słonecznych konanie,
I taka żałość, i tak do ostatka
Nigdzie przy krzyżu syna nie trwa matka.
 
I zdaje mi się, żeś tu wyrzekł słowa:
„Eloi, Eloi lamma sabacthani” –
Że tu z ramienia zwisnęła Ci głowa,
I żeś tu skonał i zszedł do otchłani,
Gdzie wszystko chwili wybawienia czeka,
Od polnych głazów do serca człowieka.
 
I zdaje mi się, że tu leżysz w grobie,
Który jest ciężkim zawalon kamieniem -
I nie straż pilna czyni się przy Tobie …
Ale ja – czekam z tęsknotą i drżeniem,
Bo wiem i czuję, że tu też, o Panie,
w dniu trzecim – będzie Twoje
Zmartwychwstanie !
A jeśli już jesteśmy przy Wielkim Cierpieniu, to nie sposób pominąć niespokojnych zamyśleń Jana Lechonia, zakończonych wspaniałą puentą. Dodać tu można, celem wyjaśnienia, że „chodzić na Groby” znaczyło odwiedzać Boże Groby w wielu kościołach, co często łączyło się z kwestą na biednych.
 
Wielki Piątek
 
Kobieta, której nie stać na kir i żałoby,
Lecz z której twarzy czytasz całą Mękę Pańską,
Jak senna w Wielki Piątek idzie Świetojańską
I dziecko wynędzniałe prowadzi na Groby.
 
I nagle zobaczyła : zamiast kwiatów – skała
I nie pachną hiacynty, nie widzi przybrania.
I wtedy ta kobieta kamienna zadrżała,
Że może po tej śmierci nie być zmartwychwstania.
 
Lecz oto dźwięk przecudny spłynął w ciszę głuchą
I z chóru lekko zstąpił anioł urodziwy,
I tej trupiej kobiecie powiedział na ucho :
„Im cud jest bardziej trudny, tym bardziej prawdziwy”.
 
 

 Nie można z kolei wyobrazić sobie Ukrzyżowania bez milczącego współcierpienia Matki, co przejmująco wypowiedział Teofil Lenartowicz w Stabat Mater. Wierszu śpiewanym niegdyś powszechnie do melodii Stanisława Moniuszki.
 
Wiatr w przelocie skonał chyżym,
Przeniknęła ziemię zgroza,
Krzyż na skale, a pod krzyżem
Stabat Mater dolorosa.
 
Żadnych słów i żadnych głosów;
Krew z korony Bożej spływa;
Wobec Boga i niebiosów
Stała Matka boleściwa.
 
Na konania patrząc bole,
Rany pręgi od powroza,
Na łzy oczu, cierń na czole,
Stabat Mater dolorosa.
 
Konająca od współmęki,
Przyjmująca śmierć za żywa,
Cierń i gwoździe z Bożej ręki,
Stała Matka boleściwa.
 
Jak raniona szybkim strzałem,
Deszczem łzy wylewa brzoza,
Z takim sercem przebolałym
Stabat Mater dolorosa.
 
Czując męki w piersi wzdętej,
Jak się życie w łzy rozpływa,
Łza przepada w uśmiech święty,
Stała Matka boleściwa.
 
Jak świat wielki opuszczona,
Gdy ją zdjęła życia zgroza,
Przerażona, że Bóg kona,
Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale