Wywiad, który pojawił się w idealnym momencie
Kanał Zero opublikował we wtorek obszerną, rozmowę z Dominiką Barabas, kompozytorką, autorką tekstów i byłą przewodniczącą Sekcji B Stowarzyszenia Autorów ZAIKS. Barabas kreśli w nim relację z obecnym prezesem stowarzyszenia Miłoszem Bembinowem, oskarżając go o mobbing, szantaż zawodowy i przekraczanie granic w sferze osobistej.
To bardzo poważne zarzuty i właśnie dlatego zasługują na rzetelne sprawdzenie. Nie można pominąć pytania, które narzuca się od pierwszej minuty rozmowy. Dlaczego teraz?
Dlaczego akurat teraz
Wszystkie wydarzenia, które opisuje Dominika Barabas, rozegrały się między 2018 a 2022 rokiem. Jej publiczny konflikt z władzami ZAIKS wybuchł w grudniu 2022 roku, gdy na Facebooku opublikowała wpis sugerujący, że nazwa stowarzyszenia zaczyna się na tę samą literę, co słowo "złodzieje", a w innym wpisie nawiązała do prezesa słowami o mężczyźnie, któremu zsuwają się spodnie, choć nosi obrączkę. To było ponad trzy lata przed publikacją w Kanale Zero.

Sama bohaterka przyznaje w rozmowie z redaktorem Waldemarem Stankiewiczem, że mogła opowiedzieć tę historię znacznie wcześniej. Mówi:
"Ja miałam propozycję około dwa, dwa i pół roku temu, żeby wypowiedzieć się na temat tego, co się dzieje w stowarzyszeniu autorów ZAIKS pod powierzchnią. Ale byłam w takim stanie psychicznym, że dosłownie pół godziny przed pierwszym z wywiadów zadzwoniłam do pana redaktora i powiedziałam, że jednak uciekam, wsiadam do pociągu i wracam do domu".
Czy publikacja na trzy tygodnie przed wyborami może być przypadkiem i zbiegiem okoliczności? Jest w ocenie samej bohaterki, ale może też być świadomym działaniem obliczonym na to, by wpłynąć na delegatów przed głosowaniem. Materiał, który ma realny ciężar wyborczy, ukazał się w momencie, w którym jest on maksymalny.
Co ciekawe, od kilku tygodni, materiałami dotyczącymi romansu, różnych dziennikarzy próbuje zainteresować nie tyle Dominika Barabas, a kilka osób, które same mają problemy z prawem i oczywisty motyw w kontekście czerwcowych wyborów. Do tego wątku jednak jeszcze wrócimy.
Stawka? Pół miliarda złotych
Żeby zrozumieć, dlaczego moment publikacji ma znaczenie, trzeba zrozumieć stawkę. Stowarzyszenie Autorów ZAIKS jest największą w Polsce organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. W 2025 roku wypłaciło polskim twórcom ponad 677 milionów złotych - pochodzących z tantiem za nadawanie utworów w radiu, telewizji, internecie, w lokalach, w serwisach streamingowych. Funkcjonowanie organizacji reguluje ustawa o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi z 2018 roku, a organem nadzoru jest minister kultury.
Wewnętrznie ZAIKS działa jak samorząd twórców. Najwyższą władzą jest Walny Zjazd, który wybiera Zarząd, Komisję Rewizyjną, Sąd Koleżeński i Radę Stowarzyszenia. Kluczową rolę odgrywają sekcje, podzielone według dziedzin twórczości.
Sekcja B, czyli kompozytorów muzyki rozrywkowej, w której działała Dominika Barabas, jest jedną z najważniejszych i generuje znaczną część przychodów. Kadencja władz kończy się w 2026 roku, a wybory zaplanowano na czerwiec. To właśnie o tę władzę i o decyzje dotyczące podziału setek milionów złotych toczy się gra.
Relacja, której charakter pozostaje sporny
Bohaterka nie ukrywa, że relacja z prezesem miała charakter, który wyglądał na dobrowolny. Mówi wprost:"To mogło wyglądać z zewnątrz jak przyzwolenie. To nie jest tak, że to jest klasyczne ofiara-kat".
Salon24 jako pierwszy uzyskał komentarz prezesa ZAIKS, Miłosza Bembinowa. Zapytany przez na o charakter relacji z Dominiką Barabas, nie zaprzeczył jej istnieniu. W krótkim komentarzu otrzymanym od Bembinowa czytamy:
„Obecne działania uznajemy za skutek szantażu i prób wymuszenia, których ofiarą padło Stowarzyszenie - i ja osobiście - ze strony osób walczących obecnie w sposób niezwykle brutalny o władzę w Stowarzyszeniu. Skierowaliśmy zawiadomienia do właściwych organów i podejmiemy wszelkie przewidziane prawem działania zmierzające do ochrony dobrego imienia mojego i całej organizacji".
To, czego sam komentarz nie rozstrzyga, to pytanie o jej charakter. Czy był to dobrowolny, choć toksyczny związek dwojga dorosłych ludzi, czy wykorzystanie zależności służbowej, w której jedna strona miała realną władzę nad pozycją zawodową drugiej. Na to pytanie obie strony odpowiadają inaczej. I to jest sedno sporu, którego żaden zewnętrzny obserwator nie rozstrzygnie za nich. Zdjęcia, do których dotarliśmy, wskazują jednak dość wyraźnie na obustronne zainteresowanie.
Światło na sposób funkcjonowanie zainteresowanej w środowisku zawodowym rzuca z pewnością korespondencja, do której dotarliśmy. Wynika z niej, że Barabas, gdy pełniła jeszcze funkcję przewodniczącej sekcji stowarzyszenia kierowała do jednego z pracowników ZAiKS jednoznacznie brzmiące propozycje seksualne.
Co ważne, odmowa, według naszych ustaleń, spotkała się z reakcją opisaną przez Barabas jako „bomba zrzucona na ZAiKS”.

Zrzuty korespondencji i inne dokumenty rodzą kolejne pytanie. Czy mamy do czynienia z osobą pokrzywdzoną, czy z próbą nacisku, która wpisuje się w wcześniejsze zapowiedzi Barabas określane przez nią samą jako „ultimatum”? Bo właśnie tak pisała w jednej z wiadomości do Bembinowa.

Wątpliwości co do wiarygodności przekazu Barabas jest jednak więcej.
Stan, który ma znaczenie dla całej historii
W okresie, w którym rozgrywały się opisywane zdarzenia, Dominika Barabas, według własnych słów, znajdowała się w stanie głębokiego kryzysu zdrowotnego. W rozmowie z Kanałem Zero wymienia depresję, nerwicę, stany lękowe, zaburzenia odżywiania i snu. Mówi o hospitalizacjach i o tym, że jej waga spadła wówczas do 48 kilogramów. Tymczasem według jej wcześniejszych wypowiedzi w mediach problemy z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków pojawiły się nawet 10 lat wcześniej.
Konflikt, który bohaterka opisuje, rozgrywał się w czasie, gdy, jak sama przyznaje, jej zdrowie psychiczne było w stanie krytycznym. Ten kontekst nie przesądza o prawdziwości ani o fałszywości jej zarzutów. Jest jednak istotny dla oceny przebiegu i charakteru całej tej historii, w tym dla oceny decyzji, które obie strony podejmowały w tamtym okresie, oraz wiarygodności relacji obu stron na temat zdarzeń sprzed kilku lat.
Dwie wersje, jeden schemat. Marzec 2022 i praca w Lądku-Zdroju
Materiał Kanału Zero przedstawia Dominikę Barabas jako osobę, która od grudnia 2022 roku jest w otwartym konflikcie z władzami ZAIKS. Ale jej publiczna obecność zaczęła się kilka miesięcy wcześniej, w okolicznościach, które rzucają światło na powtarzalny schemat jej publicznych wystąpień.
29 marca 2022 roku Dominika Barabas opublikowała na Facebooku obszerne oświadczenie, w którym przedstawiła się jako ofiara przemocy domowej ze strony ówczesnego partnera Mateusza Brzostowskiego. Napisała między innymi, że to on zapewnił jej otrzymanie tak zwanej niebieskiej karty.
W tym samym wpisie odniosła się do informacji o swoim zaginięciu, którą kilka dni wcześniej rozpowszechnił jej partner i którą rzeczywiście zajmowała się policja.

Barabas pisała wtedy: "Nie zaginęłam, ale uciekłam przed nim, zostawiając wszystkie urządzenia elektroniczne by trudniej było mnie namierzyć".
Brzostowski w opublikowanym w mediach oświadczeniu stanowczo zaprzeczył. Napisał, że nie ma założonej Niebieskiej Karty, że nigdy nie stosował wobec Dominiki Barabas przemocy fizycznej ani psychicznej i jest zszokowany jej zarzutami. Zapowiedział drogę sądową, jeśli nie sprostuje ona wpisu. Sprawa jednak nie doczekała się publicznego rozstrzygnięcia.

Ten epizod może pokazywać powtarzalny schemat. Publiczne, mocne oskarżenie konkretnej osoby, sformułowane w sytuacji osobistego lub zawodowego kryzysu, na które druga strona odpowiada zaprzeczeniem, a sprawa nigdy nie znajduje finału przed niezależnym organem. W marcu 2022 roku adresatem był partner. W grudniu 2022 i w maju 2026 roku adresatem jest prezes ZAIKS.
Ten sam powtarzalny mechanizm, wejście z dużą energią, szybka eskalacja konfliktów, narastające oskarżenia i zakończenie pozostawiające po sobie spór oraz wzajemne pretensje, miał być widoczny także poza działalnością stowarzyszenia.
Już po odejściu ze struktur ZAiKS Dominika Barabas zatrudniła się w Urzędzie Gminy w Lądku-Zdroju. Gdy zaczęliśmy pytać o ten okres, tuż po zakończeniu relacji z Prezesem ZAiKS, szybko trafiliśmy na niechęć do rozmów i prośby o anonimowość.
W gminie miała zajmować się promocją. Weszła do urzędu z pomysłami i dużą energią. Według relacji rozmówców, współpraca z czasem przerodziła się jednak w serię napięć i konfliktów.
Najpierw pracowała w Urzędzie Gminy, potem trafiła do lokalnego centrum kultury. W obu miejscach była bardzo krótko. W obu skończyło się to frustracją współpracowników, oskarżeniami o wywieranie presji i problemami z obecnością w pracy. Na koniec nie mogliśmy odzyskać dostępu do mediów społecznościowych, którymi zarządzała. Po prostu uznała je za swoje i zaproponowała, że chętnie je nam... odsprzeda. Teraz są tam jakieś sprawy sądowe, policja, grube akcje generalnie – mówi nam anonimowo jeden z jej ówczesnych współpracowników, z którym udało się nam skontaktować.
Pytania, które nie padły w rozmowie
Jeszcze co najmniej jeden fragment rozmowy i świadectwa byłej przewodniczącej sekcji B ZAiKS-u mógł skłonić Kanał Zero do zadania rozmówczyni dodatkowych pytań. Nie skorzystał jednak z tej okazji. W pewnym momencie Dominika Barabas zaczęła mówić o problemach związanych z używkami wśród osób związanych z ZAIKS, sugerując, że takie zjawiska występowały w stowarzyszeniu:
"Ja nie chcę do tego wracać i nie powinnam tego mówić, jakie morze alkoholu przelewa się przez tych ludzi, którzy są na wysokich stanowiskach, że pojawiają się twarde narkotyki. Nie będę rzucać nazwiskami".
Nie pojawiło się tu jednak odniesienie do jej własnych doświadczeń, o których sama wielokrotnie bardzo chętnie publicznie mówiła. W wywiadzie udzielonym w marcu 2023 roku Bartoszowi Boruciakowi wskazywała:
"Miałam mocny romans z używkami, których nie powinnam dotykać i po roku silnych wrażeń z moich włosów nic nie zostało" – mówiła wtedy ubrana w strój tygrysa.

O swoich doświadczeniach z narkotykami opowiadała również wcześniej, m.in. podczas występu w jednym z popularnych programów muzycznych, o czym wspominaliśmy wcześniej. Co istotne, na wiele lat przed rzekomym skandalem.
Człowiek z aktem oskarżenia u boku
22 kwietnia 2026 roku odbyło się Walne Zebranie Sekcji B ZAIKS, jedno z kluczowych w cyklu wyborczym. Według ustaleń Salonu 24, w towarzystwie Dominiki Barabas pojawił się tego dnia Piotr R., były burmistrz Milanówka, przeciwko któremu, jak opisywaliśmy w kwietniu, prokuratura skierowała akt oskarżenia w sprawie korupcyjnej.
Według śledczych w okresie od stycznia 2022 do kwietnia 2023 roku miał przyjąć korzyści majątkowe na kwotę nie niższą niż 83 tysiące złotych, w zamian za miejskie kontrakty zawierane przez podległych mu urzędników. Pierwsza rozprawa karna zaplanowana jest na koniec maja, czyli na za 2 tygodnie.

Piotr R. jest jednocześnie członkiem Stowarzyszenia Autorów ZAIKS. Z relacji świadków wynika, że podczas zebrania towarzyszył Barabas i sprawiał wrażenie zaangażowanego w jej obecność na sali.
Zestawienie może budzić refleksję. Osoba, która w materiale medialnym występuje jako demaskatorka nieprawidłowości w stowarzyszeniu, pojawia się w przededniu wyborów u boku byłego samorządowca z aktem oskarżenia o korupcję. To nie jest dowód na nic. Ale to jest fakt, który czytelnik ma prawo poznać, oceniając, na ile spontaniczna i na ile zaaranżowana jest cała ta historia.
Zwłaszcza, że inna z osób z otoczenia Dominiki Barabas groziła w jednej z rozmów, że z organizacji nie zostanie nic, co stanie się przy użyciu bardzo wpływowych mediów. Co ważne dla tej historii, groźby sformułowane przez tę osobę, zostały przekazane po odmowie finansowania przez ZAiKS jednej z jej projektów. Salon24 dysponuje nagraniem rozmowy telefonicznej, która według naszych informacji trafiła do prokuratorskich akt.
Wsparcie mimo konfliktu
Narracja Dominiki Barabas opiera się na obrazie osoby zniszczonej i wyrzuconej przez instytucję. W rozmowie mówi:
"Zostałam zniszczona jako członek tej organizacji i całkowicie zdewastowana jako człowiek. "
Ten obraz wymaga jednak uzupełnienia jeszcze o jeden fakt, którego w rozmowie nie przywołano. W lutym 2024 roku, czyli już ponad rok po publicznym ataku na władze stowarzyszenia, Dominika Barabas zwróciła się do ZAIKS z wnioskiem o bezzwrotną pomoc finansową. Wniosek został rozpatrzony pozytywnie. Decyzją Prezydium Zarządu przyznano jej zapomogę w wysokości 5 tysięcy złotych.


Trudno pogodzić obraz instytucji, która konsekwentnie niszczy swojego członka, z faktem, że ta sama instytucja w środku otwartego konfliktu przyznaje temu członkowi bezzwrotne wsparcie finansowe.
Czego nie wiemy
Nie rozstrzygamy, co dokładnie wydarzyło się między Dominiką Barabas a Miłoszem Bembinowem. To, co opisała w Kanale Zero, jest jej wersją. Druga strona, do dnia publikacji, nie odniosła się publicznie do tych zarzutów. Nie znamy tożsamości osoby, która ponad dwa lata temu jako pierwsza próbowała przygotować z bohaterką materiał o stowarzyszeniu, ani tego, czy istnieje związek między tamtą próbą a obecną publikacją. Nie wiemy, czy obecność Piotra R. u boku Dominiki Barabas wynika z prywatnej znajomości, czy z jakiejkolwiek formy współpracy.
Wiemy natomiast, że historia, którą można było opowiedzieć przez trzy lata, została opowiedziana dokładnie na trzy tygodnie przed wyborami. Że jej bohaterka sama przyznaje, iż chce wpłynąć na delegatów. To wszystko nie znaczy, że jej zarzuty są fałszywe. Znaczy, że zanim uznamy tę historię za jednoznaczną, warto zobaczyć ją w pełnym świetle. Zwłaszcza, że dowody, które otrzymali śledczy pokazują zupełnie inny obraz sytuacji niż przedstawiony przez Barabas.
Co więcej, wiadomo również, że materiały, które stały się pretekstem do rozmowy na Kanale Zero, były wcześniej oferowane różnym redakcjom ogólnopolskich mediów. Z ustaleń naszej redakcji wynika, że w ostatnich tygodniach, wraz z początkiem procesu wyborczego w ZaiKS, podejmowano próby zainteresowania nimi mediów. Jeden z takich kontaktów, za pośrednictwem osoby trzeciej, dotarł także do Salonu24. Wiemy także, że publikacja na ten temat pojawiły się na kanale kontrowersyjnego muzyka ,Wojciecha Pytkowskiego, kilka godzin po emisji rozmowy Barabas w Kanale Zero. W czwartek natomiast rozmowa z nią zostanie wyemitowana w podcaście Moniki Sławeckiej – Pętla Zbrodni. Sam Pytkowski nie ukrywa, że to m.in. on inspiruje publikacje medialne z Barabas w roli głównej.
Według informacji Salonu 24, do Prokuratury Rejonowej Warszawa Praga-Południe trafiła obszerna dokumentacja, z której może wynikać obraz obustronnego charakteru relacji intymnej łączącej Bembinowa z Barabas, a także uzasadniona próba szantażu.
Piotr Paciorek






Komentarze
Pokaż komentarze (6)