Z artykułu dowiesz się:
- Ilu członków zarządu poparło Mariana Kmitę?
- Dlaczego nowy prezes zrezygnował z pensji?
- Jakie zarzuty ciążą na Radosławie Piesiewiczu?
- Co zdecydował katowicki sąd?
Marian Kmita nowym sternikiem PKOl. Zdecydowane poparcie
Podczas poniedziałkowego posiedzenia zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego Marian Kmita był jedynym zgłoszonym kandydatem na stanowisko pełniącego obowiązki prezesa. Głosowanie zakończyło się wyraźnym sukcesem wieloletniego menedżera mediów. Marian Kmita od kwietnia 2023 roku pełnił funkcję wiceprezesa PKOl, co dawało mu naturalną pozycję do przejęcia obowiązków.
Jak poinformowano po posiedzeniu zarządu PKOl, w tajnym głosowaniu Kmita uzyskał 43 głosy „za”. Przeciwko jego kandydaturze opowiedziało się 9 członków zarządu, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.
Organizacja podjęła formalną uchwałę na podstawie art. 21 statutu, który przewiduje powierzenie funkcji jednemu z wiceprezesów w sytuacji niemożności sprawowania obowiązków przez prezesa. Zgodnie z przyjętym dokumentem Marian Kmita będzie sprawował funkcję prezesa do końca obecnej kadencji, która upływa w kwietniu 2027 roku.
Kolejne Igrzyska Olimpijskie rozpoczną się w lipcu 2028 roku w Los Angeles w Stanach Zjednoczonych.
Doświadczenie organizacyjne ma być kluczem do wyprowadzenia instytucji z kryzysu. Marian Kmita od 1999 roku pracuje w telewizji Polsat jako dyrektor do spraw sportu. Od 2000 roku tworzył od podstaw kanał Polsat Sport.
Nowy szef komitetu od razu ogłosił zasady, na jakich zamierza kierować olimpijską centralą. Kmita zadeklarował, że weźmie bezpłatny urlop w Polsacie, a swoją misję w PKOl będzie pełnił w pełni społecznie, bez pobierania jakiejkolwiek pensji.
Audyt i finanse na pierwszym planie
Przed nowym sternikiem komitetu stoi wyjątkowo trudne zadanie uporządkowania spraw organizacyjnych. Marian Kmita otwarcie ocenił sytuację finansową PKOl jako bardzo trudną.
W pierwszej kolejności zapowiedział przeprowadzenie kompleksowego i dokładnego audytu. Kontrola ma dać pełny obraz zobowiązań oraz stanu kasy komitetu po ostatnich miesiącach zawirowań. W tle pozostaje także sprawa pożyczek, które miały trafiać do PKOl w czasie, gdy organizacją kierował Piesiewicz.
Piesiewicz pozostaje w celi. Sąd odrzucił zażalenie
Zmiany we władzach olimpijskich nie byłyby konieczne, gdyby nie poniedziałkowe rozstrzygnięcie wymiaru sprawiedliwości. Katowicki Sąd Okręgowy utrzymał w mocy postanowienie o tymczasowym aresztowaniu Radosława Piesiewicza, w całości oddalając zażalenie złożone przez jego obrońców.
Według informacji przekazanych przez prokurator Justynę Grzesiak, śledczy zgromadzili materiał wskazujący na realną obawę matactwa. Sąd podzielił tę argumentację, uznając dalszą izolację podejrzanego za konieczną.
- Sąd Okręgowy w Katowicach nie uwzględnił dziś zażalenia obrońcy Radosława P. i utrzymał w mocy postanowienie o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania. Tym samym kolejny sąd podzielił stanowisko prokuratury, że zebrany materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu przestępstw, a dalsze stosowanie wobec niego izolacyjnego środka zapobiegawczego jest konieczne - przekazał Sąd Okręgowy w Katowicach.
Afera Zondacrypto i poważne zarzuty
Kłopoty byłego prezesa PKOl rozpoczęły się pod koniec sierpnia. Radosław Piesiewicz został zatrzymany 27 sierpnia w Warszawie przez funkcjonariuszy działających w ramach śledztwa dotyczącego giełdy kryptowalut Zondacrypto.
Po doprowadzeniu do śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej działacz usłyszał poważne zarzuty karne. Dotyczą one między innymi płatnej protekcji. Prokuratura zarzuca Piesiewiczowi, że w zamian za luksusowy zegarek i obietnicę wpływu w UOKiK miał podjąć się załatwienia sprawy dla szefa giełdy Przemysława Krala.
Śledczy zarzucają również Piesiewiczowi zaspokojenie wybranej grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych podmiotów w sytuacji, gdy giełdzie groziła bezpośrednia niewypłacalność. Podejrzany nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Prawomocne utrzymanie aresztu przypieczętowało jednak jego los na czele PKOl.
red.






Komentarze
Pokaż komentarze (11)