29
BLOG
Wiedźmin. Najbardziej wyczekiwana gra roku w Polsce. Czy było warto? Grałem jak dotąd niecałe 4 godziny, skończyłem wstęp i mam nadzieję przedstawić Wam trochę sytuacją (bez spojlerów). Najpierw może drobne słowo krytyki – grę kupiłem w jednym ze sklepów (edycja zwykła), jednakże dowiedziałem się, że kupując ją w innej sieci otrzymałbym gratis bestiariusz z edycji kolekcjonerskiej... O edycji kolekcjonerskiej można by zresztą dużo mówić (vide opóźnienie w wysyłaniu materiałów dodatkowych, niektórzy jeszcze ich nie dostali – tym razem ponoć błąd w druku), ale skupmy się na grze. Pudełko jest bardzo efektowne – wydanie standardowe to gra, soundtrack i materiały video o tworzeniu gry + instrukcja, opowiadanie i (tego akurat kompletnie nie rozumiem) poradnik opisujący przejście gry... Zaglądając do złej książeczki można sobie mocno zepsuć zabawę. Instalacja trwa bardzo długo, po czym możemy obejrzeć – nie bójmy się użyć tego słowa – genialne intro Tomka Bagińskiego. Siedmiominutowy film jest ekranizacją opowiadania Wiedźmin i po prostu wciska w fotel. Pokazuje, że naprawdę animatorów mamy na poziomie światowym. Wchodzimy do gry, oglądamy cutscenkę (która uruchomi nam się na maksymalnych detalach o ile nie zmniejszymy ich wcześniej), czekamy baaardzo długo na załadowanie lokacji i gramy. Walka polega na klikaniu przeciwnika w odpowiednim momencie i jest zaskakująco dynamiczna. Może nie wspominajmy już o fabule, ani o przebiegu gry, słówko na temat grafiki i dźwięku – u mnie niestety grafika nie wygląda super, ale na dobrym komputerze naprawdę rozwija skrzydła. Dźwięk jest po prostu świetny i kropka. Genialnie dobrana muzyka, dobre dialogi nadają głębię grze. Czy gra oddaje klimat książki? Na razie wydaje się, że tak szary świat, gdzie istnieje tylko zło i mniejsze zło ładnie ujawnia się w prologu. Jak będzie to wyglądało dalej? Zobaczymy.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)