Cały dzień przygotowań wszystkich chyba stacji telewizyjnych.
Trąbili od świtu, tu na żywo śniadanie z Adamem, tam pokazują jak udeptują sztuczny śnieg na skoczni. Cała Polska ma oglądać z wąsami pod nosem, bo król, bo orzeł z Wisły. Wydarzenie chyba większej rangi niż wizyta Papieża.
I co?
Właśnie przeczytałam:
„Dzisiaj na Wielkiej Krokwi w Zakopanem miał się odbyć konkurs skoków do celu, w którym najlepsi skoczkowie na świecie mieli pożegnać Adama Małysza. Niestety padający śnieg nie pozwolił na bezpieczne przeprowadzenie zawodów.
Konkurs miał się rozpocząć o godzinie 16.20, ale padający śnieg zasypywał tory. Jury nie pozwalało na rozpoczęcie i w końcu zawodnicy zdecydowali się na zjazd z buli na dół do kibiców.
Przy ogłuszającym dopingu, jako pierwszy zjechał Adam Małysz. W jego ślady poszli kolejni sportowcy.
Organizatorzy na razie nie podjęli decyzji o odwołaniu zawodów i przesunęli je tylko w czasie. Adam Małysz na antenie TVP zapowiedział, że skoczkowie pojawią się ponownie na rozbiegu o godzinie 19:00.
Skoczkowie czekają. Małysz zapowiedział, że jeszcze spróbują, ale TVP tego już nie pokaże. Chyba, że w "Wiadomościach”.”
A ja mam jakąś dziką satysfakcję…



Komentarze
Pokaż komentarze (22)