w mym ciemnym gabinecie
gdzie nigdy nie ma cienia
sam mrok
brak poświaty
bezruch odurzenia
szkicuję zdaniami
otchłań skotłowaną
zniewoloną stęchłym
obłędem
nicość oniemiałą
majaczę po omacku w niebie
zakurzonych książek
w labiryntach wątków
mej samotnej klątwy
rzuconej na siebie




Komentarze
Pokaż komentarze