Przychodzi dzień
Znów zakładam
Swój strój
Wędrowca drogi
Choć jestem przecież leniwym człowiekiem
Gdybym mógł decydować:
Siedziałbym teraz sobie
W fotelu
Wygodnie
Na artystycznym przyjęciu
Niepoprawnych klasyków
Poił poezją Keatsa, Yeatsa,
Apollinaire’a
Słuchał obłąkanego krzyku
Johna Berrymana
Przekąsiłbym ich prozą,
Przykładowo:
Bernharda
Corso
Czy Jacka Kerouca
I tak dzień w dzień
Do szaleństwa
Zmęczenia
Wyczerpania
Gdybym mógł decydować:
Żyłbym od ludzi z dala
Nie wychodził z domu
Pisał czytał palił
Piłbym znacznie
Dużo
Nie mogę…
Wyznaję z żalem
Goni mnie dzień w dzień
Bezwzględnie
Kolejny żmudny przymus
Grania
Występowania




Komentarze
Pokaż komentarze