Umykam ostatnim chwilom dnia
Bazgrzę słowem
Niczym kanapka masłem
Moje manifesty nasiąknęły
Sklerozą
Sąsiadka chrapie
Zimno październikowe w drodze
Na Wschód przeszywa włócznią
Na wylot
Kierownik pociągu przykłada łapę
Do grzejników
Wali tekst robiący
Za tytuł tego wiersza
I znika w zatęchłej pakamerce
Jesteśmy dopiero w Falenicy i dygoczemy




Komentarze
Pokaż komentarze