Tańczą śnieżne derwisze.
Korowód płatków pod halogenem latarni, żywiołem opętany.
Wirują kłęby wspomnień, oszalałe w ekstazie.
Zimowe ćmy kuszone sztucznym światłem, porażone spadają w dół.
Konają ścieląc podwórze pierzynkową bielą.
Mokotowska Noc szczęka zębami
wyprowadzanych na spacer psów.
Trwanie i oczekiwanie na cud.
Co roku tak.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)