Siedzimy w ciemnym świecie Świąt
W oddali Kolęda kastralnych głosów.
Wierni fałszem chwalą dzieciątko.
Chciałbym może porozmawiać z nimi.
Chciałbym może przemówić im do rozsądku.
Patrzę na nich, słucham ich, mówię do nich: “Wiecie, najlepiej zamówić Mszę św. w intencji Jezusa z Nazaretu”.
Podnoszą dziki Krzyk.
Chce mi się wrzasnąć w ich stronę:
“Dajcie Mu już spokój, skoro nie rozumiecie! Niech odpoczywa w pokoju. Od Was”.
Milczę jednak, a oni usatysfakcjonowani pogromem, nadal niepokoją dobrego Człowieka-Boga.
Z perwersyjną jakąś obsesją, nie odpuszczają Mu.
Kto wie, czy nie są opętani, spętani, zmęczeni?
Magiczne rytuały w rocznice urodzin, a potem w rocznice śmierci.
I tak od wieków. Z szalenczą rutyną powtarzaną od wieków. Nieważne czy On żyje czy zmarł.
Oni po prostu o tym nie wiedzą.
Nie obchodzi ich to.
Oni żrą, rozpakowują prezenty i dobrze się bawią.
Gdzieś tam daleko, ciemna noc, knebluje smołą usta wykluczonych chrześcijan z Betlehem.
Od dawna łączy mnie z nimi więcej, niż z tymi tu.




Komentarze
Pokaż komentarze