Zlany potem
zalany Bourbonem
no bez przesady!
tylko lekki rauszyk
utopiony w rzece poezji
na pewno!
płonie
przecierając łysinę
z łoju
z kilku zaledwie włosów
się sączącego
wyciska trzy wersy
płyną dziarsko w noc
zdążył tuż przed zamknięciem
księgarni
w torbie brązowej skórzanej
Wojaczek i Larkin
wszystko się lśni
śnieżnym skrzepem
na zewnątrz okna
pociągu
On spływa zmęczeniem
pracowity jest
jak litreówka




Komentarze
Pokaż komentarze